Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

sobota, 20 czerwca 2020

A one szaleją...

Kiedy człowiek ma ogródek za progiem, z czasem przywyka do piękna...
Kiedy to piękno jest dostępne co kilka dni...Hmmm...
     Dozowany zachwyt smakuje bardziej...;o)
     Może dlatego moja duszyczka radośnie podskakuje kiedy kotwiczymy na Wrzosowisku ??
A tam cuda, cudeńka, cudenieczka...;o)

Już się więcej nie zmieści...
Biała z Misiowego Domku...


One kwitną, a ja zbieram...
Albo się należaczkowo upajam ich pięknem...


A grządka Matki Natury wygląda teraz tak...


Wszystkie okoliczne miedze "płoną" makami...

środa, 17 czerwca 2020

Niech moc będzie z nami...

     Nie jestem zwolenniczką prezydentury...Kandydatury pojawiające się w czasie wyborów są, no cóż, nijakie ??
     Raz na pięć lat przeżywam koszmar wyboru, wyboru "mniejszego zła"...
     A jeśli uważam, że ze złem jest jak z połowami ?? Jeśli ono zawsze jest równe ??
Brrr...
     Moje poglądy też nie mieszczą się "w ramach"...Mogę, bo nie przygniatają mnie partyjne zobowiązania, kontrakty, konszachty i inne "achty"...
Pic na wodę...
     Przecież wiadomo, że nasz Prezydent niewiele może...Chyba, że obiecywać...Obiecywać może bez ograniczeń...
     A kiedy już będzie po przeprowadzce, obietnice pójdą w kosmos, jak tysiące innych, których wysłuchałam przez swój żywot...
     Ale trzeba wybrać...
Nie zazdroszczę nam...
Dotychczasowe wybory też nie napawają optymizmem...
     Jak to było ??
     Rys historyczny z przymrużeniem oka...


1. Nikt Go nie wybierał, większość Nim gardziła,
w historię się wpisał, taka prawda była.

2. Dał nazwisko "Marce", odcinał kupony,
mógł się stać Postacią i spajać Miliony,
ale tak uwierzył w swoją wielką misję,
że co się odezwie, wywołuje scysję.

3. To historia całkiem żywa, 
każdy wiedział, że "spożywa",
miał prezencję i gadane - 
przyznawały wszystkie Panie,
życie lekkie wiódł, szalone,
i debeściarską miał Żonę.

4. Następnego ani nie zganię, ani nie pochwalę,
bo o zmarłych albo dobrze, albo wcale.

5. Czas był bolesny, żałoba, pogrzeby,
więc się Marszałkowie wepchnęli w szeregi.
Taki nasz pech,
było Ich Trzech.

6. Wspomnienie tego, uśmiech wywołuje,
bo gafy popełnia i tego nie czuje,
trochę zagubiony, trochę zadumany,
i chociaż był trzeźwy, bredził jak pijany.

7. Ten ma ksywek wiele, czyta co Mu każą
i chociaż jest kiepski, estymą Go darzą,
dla tych co pracują i uczciwie żyją,
podaje "marchewkę" przy pomocy kija.

Niestety, w historii nie było takiego,
który by mówił coś sensownego...

Niech więc moc będzie z nami,
w dniu kiedy będziemy Wyborcami...;o)

poniedziałek, 15 czerwca 2020

Psie marzenia...

     O czym marzy pies ??
O swobodzie ??
O przestrzeni ??
O terytorium ??
Może tak...
Może o tym marzą pieseły...
Ale nie Lucky !!
     Nasze wiosenne wyjazdy, z przyczyn od nas niezależnych, były jednodniowe...No cóż...Nocleg w drewnianym domku przy "-5" mógł się źle skończyć...
     Lucky dostał miejscówkę w sadzie, na palecie przykrytej bawełnianą agro...
     Bardzo uważnie nas pilnował, wiedział o każdym ruchu, pięknie informował i czekał...
Siedem, osiem godzin czekania...
A potem radosny bieg do samochodu i natychmiastowy sen...Skończył pracę !!
Nie bryka, nie biega radośnie bez celu...Pracuje...
     Najgorsze jest to, że całe Wrzosowisko traktuje jak dom i nie ma opcji namówić go na zrobienie kupy...
     Pierwszy nocleg przyjął ze zdziwieniem...(Ewidentnie nie pamiętał, że już spał na Wrzosowisku)...
     Koszyk ze śpiworkiem mu się podoba (chociaż mógłby być większy), podoba mu się, że śpimy w jednym pomieszczeniu (do sypialni nie ma wstępu), fajne jest poranne wychodzenie na siku (podwórko za progiem)...
I koniec "zachwytów"...
     Prawdziwa radość jest za progiem domeczku w Zaścianku...
     Nie może się doczekać otwarcia drzwi, radośnie pędzi do misek (tylko sprawdza), a potem musi sprawdzić każdą swoją zabawkę (jakby podejrzewał, że ktoś się nimi bawił)...
A potem siedzi na środku pokoju i się cieszy !!
     Lucky poukładał swój świat...
     Zaścianek to domeczek, ciepły, bezpieczny, ze znanymi regułami i codziennymi spacerami po lesie...
     Wrzosowisko to miejsce pracy i tylko on może nas ochronić przed wiewiórkami, psami, kotami i Sąsiadami...Tylko on wszystko czuje, słyszy i widzi...Nawet w nocy czuwa...

Gdzie wy znowu idziecie ??
To ja popilnuję "orzeszka"...
Wiewiórka tam jest !!
Jedziemy do domeczku ??
Jesteście bezpieczni !!
Bywa tak zmęczony, że zasypia na siedząco...
     Taki jest świat psa, który wychował się na wsi, i którego życie składa się z czuwania...
Te reguły narzucił sobie sam...
I nawet kiedy mu tłumaczę, że droga jest niebezpieczna i nie powinien przeskakiwać przez płot, w oczach ma wypisane:
     - No dobra...Wrócę...Ale co ty tam wiesz...
Psi bunt...
Dbał o siebie przez pięć lat i trudno mu zrozumieć, że nie musi...
Zna prawa wsi (pewnie lepiej niż my) i dokładnie się do nich stosuje...
     O czym marzy Lucky ??
Kiedy jest w domeczku, marzy o Wrzosowisku...Na Wrzosowisku marzy o domeczku...A w międzyczasie marzy o wycieczce do Dzieci i brykaniu z "Fumflem"...
     Świat Luckiego zrobił się przez te dziesięć miesięcy strasznie duży...

piątek, 12 czerwca 2020

Lato !! Przybywaj !!

Nie tylko różami żyją człowieki...
     Po dniu pełnym zajęć, kiedy pot strumieniami spływa po utyranych krzyżach i moczy majciochy, przychodzi czas na małe "conieco"...
     Samą rzodkiewką, cybuszkami i płatkami róż ciężko przeżyć, więc się Matula Natura ulitowała...
Kolacja rośnie...
A właściwie, już wyrosła...;o)




     Pieczareczki...
Hmmm...
     Pieczary ??
Ich rozmiar jest imponujący, i waga też...
Ewidentnie nie tylko makom deszczowy i chłodny maj posłużył...
     A my ??
No cóż...
     Przed nami "Wnuczy Sezon"...


     Chwaściory (dzikie zioła) suszą się na konstrukcjach, bo kompostowniki napchane pod "sufit"...


     A plac zabaw troszkę nam się "rozpuknął"...;o)


     Wszystkie konstrukcje przeszły "babciny test" i zyskały akceptację...A przy okazji, com się pobujała !! ;o)
     Część budulca czeka jeszcze na dziadkową inwencję, bo pomysły rodzą się niespodziewanie i spontanicznie...
     Dziadek się zamyśla, a potem rusza z kopyta...Najpierw kosi, przymierza, naciąga, mocuje, a potem:
     - Możesz spróbować ??
A Babcia rzuca wszystko i gna próbować...
     Ależ radocha !! ;o)
Teraz pozostaje czekać na przybycie Użytkowników...
Echhh...

środa, 10 czerwca 2020

Rozkwiecenie...

     Od początku roku wiedziałam, że to będzie rok "przestępczy", może nie przypuszczałam, że aż tak, ale cóż, jakoś tam przygotowana mentalnie byłam...
Wszyscy dostali "kopa" od 2020...
Wrzosowisko też dostało...
     Drzewka przemarzły, mimo zabezpieczeń, które ściągnęłam dopiero po "Zośce"...
     Krzewy przemarzły, mimo, że mościłam jak mogłam...
     Po 20 na plusie, obfitym kwitnieniu, przyszło -8 w nocy i wszystko poszło w kosmos...Możemy chodzić i kiwać głowami z ubolewaniem...
Warzywom też lekko nie było...
     Ogórki sadziłam dwukrotnie, aż w końcu powciskałam ziarna w ziemie, z wiele mówiącym: "na pohybel"...Wszystko właściwie siałam (włącznie z pomidorami), bo rozsad nie było, albo ich ceny były kosmiczne)...Na oko, jesteśmy sześć tygodni w plecy...
Tylko rzodkiewka idzie jak szalona...;o)
A właściwie nie tylko...
     Nieźle radzi sobie też moja Kraina Prawie Tysiąca Róż...

Rosarium
Biała dzika
Dzikus i "szalona róża"
Pączkowa
Kremówka
     Są jeszcze dzikie róże na płocie, różowe pnące, cytrynka, karminówka, okrywowa i biała, ale nie chcę Was kolcami po oczach kłuć...
Wszystkie przetrwały i wszystkie szaleją, jakby chciały nam zrekompensować smuteczki...
I nie ma co...
Mam co robić...
     Zbieram płatki, zasypuję (cukrem), ugniatam, zalewam (spirytusem i olejem)...Prawdziwe, różane szaleństwo...
A Matka Natura robi nam niespodzianki...
     W drewniaku założyła sobie...


"Plantację" maku !!
     Pąków są dziesiątki, więc jest szansa na rozkwiecenie, nie tylko różane...
Zaczyna być kolorowo !!
     Zaczyna być pięknie !! ;o)

niedziela, 7 czerwca 2020

I po tajemnicy...

     Zgodnie z danym słowem, dzisiaj rozwiązanie księciuniowej zagadki...
Od razu powiem, to była trudna zagadka !!
     Noti słusznie zauważyła, że musiało to być coś tematycznego i że udział Babci był w tym znaczny...;o)
     Grażynka ma pierwiastek dziecięcy słusznych rozmiarów (i niech Jej tak zostanie), 50% sukcesu...;o) Ewidentny Fachowiec od pląteczek...;o)
Uwaga !! Uwaga !!
     PLĄTECZKA to NITKA !!
     Każda Hafciarka i Krawcowa przyzna rację, że nic nie ma większych tendencji do plątania niż pląteczka...Tfu, tfu...Nitka...
     Nie wiem skąd wie to Księciunio, ale widocznie jest dobrym Obserwatorem (o dziwo, Babci się nie plątało)...
     A wiadomo, że tam gdzie nitka to jest szycie, a gdzie jest szycie to są różne dodatki krawieckie i akcesoria różne (przydasie)...
ZŁAPANKA jest "przydasiem" !!
     ZŁAPANKA to HACZYK !!
     Nie pamiętam jak wpadł w księciuniowe oczka, ale musiał być ważny, skoro dostał nowe imię...;o)
Tajemnica rozwiązana...
     Szkoda, że Księciunio coraz rzadziej posługuje się dziecięcym darem słowotwórstwa...

piątek, 5 czerwca 2020

Dziecięce neologizmy...

     Uwielbiam dziecięcy język !!
     Czy zauważyliście jak perfekcyjnie dzieciaki umieją nazwać rzeczy, których nazwy nie znają ??
     Dla Pierworodnego prowadziłam specjalne zapiski w Jego kronice:
- MAMBO - coś strasznego;
- DZI - pić;
- KUKU - zegar;
- CIACH CIACH - śrubokręt;
- PUK PUK - młotek;
- KARO - karty do gry;
- TASIA - taśma magnetofonowa;
- BATA - samolot;
- TOTEK - (wiadomo) kotek;
- KOWAŁ - dziękuję;
- BEBELEK IO IO - karetka pogotowia;
- SIULUDEK - krasnoludek;
- POBADKA - herbatka;
- PATEPA - tapeta;
- HIHOPOTAM - hipopotam;
- CHUMOMOREK - muchomor;
- SKITNĄŁ - usechł (kwiatek);
- KUJKA - igła;
- BRZĘSZCZKA - żyto;
- BRZDĘK - osa;
- SKLASZCZYŁ - zgniótł.
     Piękne !! Prawda ??
     Niewiele ich właściwie było, bo Pierworodny łapał słowa bardzo szybko, a że miał przy tym wspaniałą pamięć i dykcję, więc te perełki rozrzewniały nas bardzo...
     Córcia była chorowitkiem, więc mówienie przyszło trochę późno i niestety bez "nowalijek"...Po prostu już wiedziała jak się co nazywa...Jedyny Jej wkład w rozwój języka to było:
     AJO AJO !!
     Tak wołała Brata i to były pierwsze sensowne dźwięki Jej dziecięctwa...
Nie "mama", nie "tata"...
     Córcia skoncentrowała się na dwóch "słowach": "AM" (jedzenie) i AJO AJO (Brat)...
Widocznie reszta była mało istotna...;o)
     Jak przemówiła to pełnymi zdaniami...
Echhh...
     Wynalazki Księciunia są piękne !!
     Niestety Babcia jakoś weny nie miała do ich zapisywania, więc większość umknęła pamięci...Ale...
     Mam dwie perełki...
Łatwo nie będzie !!
Test ile pierwiastka dziecięcego w Was drzemie...;o)
     Co to jest ??
1. PLĄTECZKA
2. ZŁAPANKA
     Rozwiązanie zagadki podam w następnym wpisie, ale mam nadzieję, że podejmiecie wyzwanie...;o)


P.S. A ja poczekam na słowotwórstwo Princeski...;o)