To był bardzo intensywny tydzień...
Tydzień walentynkowy...
Zaczął się od urodzin naszej Synowej, które świętowaliśmy "na odległość" i telepatycznie przesyłaliśmy do Niej najlepsze życzenia...
Potem Gordyjka miała do załatwienia pewną "służbową" sprawę urzędową, więc postanowiła pójść "z buta", co zaowocowało Wielką Wyprawą Urzędową, a gordyjski kręgosłup zgłosił zdanie odrębne i zaznaczył, że urzędów nie lubi...
Potem były "wielkie zakupy", ale to norma...
Potem były Walentynki w Krakusowie...
Potem wyprawa na łyżewki, z kompletem moich Chłopaków...
Potem cudne trzy dni babciowania (że o dziadkowaniu nie wspomnę)...
I nadszedł dzień Księciuniowego powrotu do domciu...
A skoro było to w samym środku Walentynek...
Musiał być prezent dla Najważniejszej Walentynki...
Lutowy sweterek...
Letni sweterek z kółeczek...
I chociaż Babcia wielką miłośniczką różów nie jest, to kolorek jest dla Princeski idealny...
Spodoba się ??
Zobaczymy w lecie...
Szwy babcia pociągnęła "wierzchem", żeby nic nie uwierało...;o)
Dwa światy...
Bardzo Ważni Goście
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Druciarnia.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Druciarnia.... Pokaż wszystkie posty
wtorek, 20 lutego 2018
sobota, 3 lutego 2018
Czy frędzelki trafią w gust ??
Księciunio to...Księciunio tamto...I można by pomyśleć, że babciny świat kończy się na Księciuniu...
Poniekąd...;o)
Ale ten świat to jeszcze Princeska...
Może jeszcze Babcia nie słyszy:
- Babciu, dałabym Ci ciasteczko, ale się skończyły...
Albo rozmiękczające:
- Babciusiu...
Albo poranne:
- Babciu !! Już dzień !! Otwórz oczka !! - A potem maleńkie paluszki podnoszą babciną powiekę...;o)
No cóż...
Na to Babcia musi jeszcze troszkę poczekać...
Ale uśmiech to Princeska ma debeściarski !! I szczodrze Babcię tym uśmiechem raczy...
Że o rozbudowanych dialogach typu "guuuuaaa", "hrumhrumhrum", "aaałaaałaaa", nie wspomnę...
Princeska to ładunek nieustannego uśmiechu (chociaż krzyk też ma donośny)...
No to Babcia, w tak zwanej "wolnej chwili" dziobie...
Bo Babcia wie, że dla kobiety "shoping", "modeling" i modowe trendy są bardzo, bardzo ważne...Choćby to była bardzo młoda Kobieta...;o)
Był grudniowy sweterko-płaszczyk, no to czas na styczniowe dziewiarstwo...
Frędzelkowa, błękitna sukieneczka z kieszonką na skarby...
I sweterek z Princeską...
A całość prezentuje się tak...
Komplecik "na roczek", więc będzie cierpliwie czekał na "swój czas"...I mam nadzieję, że spodobał się naszym Dziewczynom...;o)
Poniekąd...;o)
Ale ten świat to jeszcze Princeska...
Może jeszcze Babcia nie słyszy:
- Babciu, dałabym Ci ciasteczko, ale się skończyły...
Albo rozmiękczające:
- Babciusiu...
Albo poranne:
- Babciu !! Już dzień !! Otwórz oczka !! - A potem maleńkie paluszki podnoszą babciną powiekę...;o)
No cóż...
Na to Babcia musi jeszcze troszkę poczekać...
Ale uśmiech to Princeska ma debeściarski !! I szczodrze Babcię tym uśmiechem raczy...
Że o rozbudowanych dialogach typu "guuuuaaa", "hrumhrumhrum", "aaałaaałaaa", nie wspomnę...
Princeska to ładunek nieustannego uśmiechu (chociaż krzyk też ma donośny)...
No to Babcia, w tak zwanej "wolnej chwili" dziobie...
Bo Babcia wie, że dla kobiety "shoping", "modeling" i modowe trendy są bardzo, bardzo ważne...Choćby to była bardzo młoda Kobieta...;o)
Był grudniowy sweterko-płaszczyk, no to czas na styczniowe dziewiarstwo...
Frędzelkowa, błękitna sukieneczka z kieszonką na skarby...
I sweterek z Princeską...
A całość prezentuje się tak...
Komplecik "na roczek", więc będzie cierpliwie czekał na "swój czas"...I mam nadzieję, że spodobał się naszym Dziewczynom...;o)
niedziela, 10 grudnia 2017
Genialny wynalazek...
Po rozkoszach "dziadowskiego weekendu" na Zaścianek spływa błoga cisza...
Zabawki lądują w szufladach, konstrukcje porozbierane odzyskują wcześniejsze zastosowanie...Dziadziuś i Babcia odzyskują kanapy...
Tylko Księciunio nie odzyskuje spokoju...
On ciągle zakłada, że my się tym wszystkim bawimy w czasie Jego nieobecności !!
Echhh...
Ale przecież mamy jeszcze Princeskę !!
A co można robić w długie, jesienne wieczory ??
No co ??
Można robić to...
Tak się bawiła Babcia przez kilka ostatnich wieczorów...
I uśmiech nie schodził jej z twarzy...
Najpierw to będzie płaszczyk...Potem to będzie sweterek...A potem princeska, albo kasaczek...Jak zwał tak zwał...;o)
Zanim skończyłam, już następny pomysł w czerepie się błąkał...
To dopiero będzie jazda !!
Babcia ma idealny pretekst, żeby wyszperać druty, szydełko i maszynę do szycia...Bez oporów może nękać Obsługę sklepów tekstylnych i pasmanterii...
Posiadanie Wnuczki to genialny wynalazek !! ;o)
Zabawki lądują w szufladach, konstrukcje porozbierane odzyskują wcześniejsze zastosowanie...Dziadziuś i Babcia odzyskują kanapy...
Tylko Księciunio nie odzyskuje spokoju...
On ciągle zakłada, że my się tym wszystkim bawimy w czasie Jego nieobecności !!
Echhh...
Ale przecież mamy jeszcze Princeskę !!
A co można robić w długie, jesienne wieczory ??
No co ??
Można robić to...
Tak się bawiła Babcia przez kilka ostatnich wieczorów...
I uśmiech nie schodził jej z twarzy...
Najpierw to będzie płaszczyk...Potem to będzie sweterek...A potem princeska, albo kasaczek...Jak zwał tak zwał...;o)
Zanim skończyłam, już następny pomysł w czerepie się błąkał...
To dopiero będzie jazda !!
Babcia ma idealny pretekst, żeby wyszperać druty, szydełko i maszynę do szycia...Bez oporów może nękać Obsługę sklepów tekstylnych i pasmanterii...
Posiadanie Wnuczki to genialny wynalazek !! ;o)
środa, 6 sierpnia 2014
Pachnie miłością...
Miewacie sentyment do ciuchów ??
Pewnie tak...
Każdy w swoim życiu miał jakiś ulubiony sweterek, albo buty...
Czasem trzymane przez wiele lat w zakamarkach szafy, albo na strychu...
Taki ciuch, który pachnie inaczej niż każdy inny...Taki, w którym przeżyliśmy coś niesamowitego...
Każdy tak ma...
Mam i ja...
Ale tym razem nie o moich ciuchach będzie...
To są wyjątkowe ciuszki...Pierwsze...
Ciuszki, które Mamciaśka zrobiła dla swojego pierwszego Wnuka...
Pamiętam Jej delikatny uśmieszek, kiedy siadała z robótką w fotelu...
Pierwszy sweterek naszego Syna...
Pięknie w nim wyglądał...
Ale jeszcze piękniej prezentował się w czerwieni...
Czerwień podobno przeciwdziała "urokom"...
Kilka dni temu garderoba Pierworodnego została przekazana w kolejne, godne ręce...
Bardziej symbol, niż odzież...Bo to już ani modne, ani ładne...
Ale przecież pachnie dokładnie tak, jak ponad dwadzieścia lat temu...
Pachnie miłością...
Pewnie tak...
Każdy w swoim życiu miał jakiś ulubiony sweterek, albo buty...
Czasem trzymane przez wiele lat w zakamarkach szafy, albo na strychu...
Taki ciuch, który pachnie inaczej niż każdy inny...Taki, w którym przeżyliśmy coś niesamowitego...
Każdy tak ma...
Mam i ja...
Ale tym razem nie o moich ciuchach będzie...
To są wyjątkowe ciuszki...Pierwsze...
Ciuszki, które Mamciaśka zrobiła dla swojego pierwszego Wnuka...
Pamiętam Jej delikatny uśmieszek, kiedy siadała z robótką w fotelu...
Pierwszy sweterek naszego Syna...
Pięknie w nim wyglądał...
Ale jeszcze piękniej prezentował się w czerwieni...
Czerwień podobno przeciwdziała "urokom"...
Kilka dni temu garderoba Pierworodnego została przekazana w kolejne, godne ręce...
Bardziej symbol, niż odzież...Bo to już ani modne, ani ładne...
Ale przecież pachnie dokładnie tak, jak ponad dwadzieścia lat temu...
Pachnie miłością...
wtorek, 22 kwietnia 2014
Misiowa Wielkanoc...
Co robi rozsądny człowiek, kiedy ma więcej zajęć niż wolnego czasu ??
Odpowiedź:
Rozsądny człowiek stara się owe zajęcia ograniczyć !!
I to właśnie jest dowodem, że Gordyjka rozsądnym człowiekiem nie jest...
Po szydełkowym eksperymencie postanowiłam iść za ciosem i złapać się za druty...Drutów w rękach nie miałam od ponad piętnastu lat...
Nawet drutów nie było pod ręką...
No to pognałam do Pasmanterii i nabyłam druty drogą kupna, a że druty bez włóczki nie przydadzą się na nic (chyba, że się dzierga nowe szaty dla Cesarza, jak u Pana Andersena), nabyłam również włóczkę, rozszerzając przy okazji horyzonty włóczkowej wiedzy...
Moja edukacja zatrzymała się na etapie "kupuję co jest", bez wybrzydzania...Kolor ?? Grubość ?? Gatunek ??
Obojętne...Byle była nitka...Najlepiej nie bardzo splątana...
Teraz musiałam udzielić skrupulatnych odpowiedzi na masę pytań...
Biała ?? Ale biała ciepła, czy zimna ?? Z meszkiem czy gładka ?? Zwykła czy hypoalergiczna ??
Kiedy wychodziłam z owej Pasmanterii spocona byłam jak szczur...
Gorzej niż Matura !!
Uffff...
No a potem zaczęłam wyścig z czasem...
Doba ma 24 godziny...Ja mam zajęć na 16...Jak wcisnąć dzierganie ??
Wcisnęłam !!
Palce jakoś same ułożyły się do "nabicia" oczek...
Tego, lata temu, nauczył mnie Dziadzio Stefan w tajemnicy przed Babą Jagą...Dziadek Stefan lubił robić na drutach, a skoro ja byłam jego ukochaną Wnusią, to też musiałam dziergać...No to nabijałam oczka i prułam...
Nauczyłam się robić na drutach będąc mamą...Sama...Nawet nie miałam pojęcia, że są jakieś prawe i lewe oczka...
Ale nabijanie oczek to zasługa Dziadka Stefana...
"Rzutem na taśmę" w Wielki Piątek pognałam do Pasmanterii po guziczki...
Trauma jeszcze gorsza niż z tą włóczką...A na dodatek, przyniesione do domku guziczki nijak nie chciały wejść w przygotowane dziurki...Echhh...
W sobotę "zającowa" niespodzianka była gotowa...
A właściwie niespodzianka "Misiowa"...
Bo w tym roku kurczaczek i zajączek przegrały...
W tym roku nasza Wielkanoc jest pod znakiem "Misia"...:o)
I już chyba wszystko jasne...;o)
Odpowiedź:
Rozsądny człowiek stara się owe zajęcia ograniczyć !!
I to właśnie jest dowodem, że Gordyjka rozsądnym człowiekiem nie jest...
Po szydełkowym eksperymencie postanowiłam iść za ciosem i złapać się za druty...Drutów w rękach nie miałam od ponad piętnastu lat...
Nawet drutów nie było pod ręką...
No to pognałam do Pasmanterii i nabyłam druty drogą kupna, a że druty bez włóczki nie przydadzą się na nic (chyba, że się dzierga nowe szaty dla Cesarza, jak u Pana Andersena), nabyłam również włóczkę, rozszerzając przy okazji horyzonty włóczkowej wiedzy...
Moja edukacja zatrzymała się na etapie "kupuję co jest", bez wybrzydzania...Kolor ?? Grubość ?? Gatunek ??
Obojętne...Byle była nitka...Najlepiej nie bardzo splątana...
Teraz musiałam udzielić skrupulatnych odpowiedzi na masę pytań...
Biała ?? Ale biała ciepła, czy zimna ?? Z meszkiem czy gładka ?? Zwykła czy hypoalergiczna ??
Kiedy wychodziłam z owej Pasmanterii spocona byłam jak szczur...
Gorzej niż Matura !!
Uffff...
No a potem zaczęłam wyścig z czasem...
Doba ma 24 godziny...Ja mam zajęć na 16...Jak wcisnąć dzierganie ??
Wcisnęłam !!
Palce jakoś same ułożyły się do "nabicia" oczek...
Tego, lata temu, nauczył mnie Dziadzio Stefan w tajemnicy przed Babą Jagą...Dziadek Stefan lubił robić na drutach, a skoro ja byłam jego ukochaną Wnusią, to też musiałam dziergać...No to nabijałam oczka i prułam...
Nauczyłam się robić na drutach będąc mamą...Sama...Nawet nie miałam pojęcia, że są jakieś prawe i lewe oczka...
Ale nabijanie oczek to zasługa Dziadka Stefana...
"Rzutem na taśmę" w Wielki Piątek pognałam do Pasmanterii po guziczki...
Trauma jeszcze gorsza niż z tą włóczką...A na dodatek, przyniesione do domku guziczki nijak nie chciały wejść w przygotowane dziurki...Echhh...
W sobotę "zającowa" niespodzianka była gotowa...
A właściwie niespodzianka "Misiowa"...
Bo w tym roku kurczaczek i zajączek przegrały...
W tym roku nasza Wielkanoc jest pod znakiem "Misia"...:o)
I już chyba wszystko jasne...;o)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)