Księciunio, nasz Nastolatek, bardzo nas zaskoczył...Czym ?? Chęcią spędzenia części wakacji z Dziadkami...;o) Tym bardziej, że Kumple byli jeszcze dostępni...;o)
To był najcichszy tydzień na Wrzosowisku...;o)
Bardzo cichutki i bardzo pracowity...;o)
Wnuk jest dalej naszym "Piaskowym Dziadkiem"...
Jeśli jest piasek, jest wszystko...;o) No, może jeszcze puchate kluseczki by się przydały...;o)
Księciunio bardzo dojrzał i spoważniał, a Jego filozoficzne wywody...Klękajcie Narody...;o)
Princeska ustawiła się najlepiej...Prawie miesiąc luzu i swobody...;o)
Było oczywiście: "Babciu...Jaka ja jestem głodna..."
I było radośnie...
Princeska to "Wodnik Szuwarek"...
Pierwsza wchodziła...Ostatnia wychodziła...
Nie tylko z basenu...
No to może czas na spływ ?? Hmmm...
Zaczynamy przygotowania !! ;o)
Najpierw test kajaka...
Udało się !! Wnuczka nie tylko nie wypadła z kajaka !! Szybka ogarnęła "magię" wiosłowania (taką na 2/3 pióra), a nawet zaparkowała kajak przy drugim podejściu, nie tratując po drodze motorówek...;o)
Żeby mieć pełnię obrazu i jasność upodobań...
Dla porównania kolejny rejs był rowerkiem (to było pierwsze przygotowanie Luckiego do spływu)...
- Ale nudy !! - obwieściła Princeska...- Kajak dużo lepszy !!
No to ustalone...
2027 to będzie rok spływu...Przełom czerwca i lipca będzie idealny...Dziadkowie muszą tylko przypilnować stanu rzeki...;o)
Czy było tylko "wodniście "??
A gdzieżby...
Było też przestrzennie...
Radość, kiedy się okazało, że może iść trasą "czerwoną" ("niebieska" jest dla dzieciaków) była przeogromna...A te ścianki Wnuczka uznała za najtrudniejsze !!
Hmmm...Coś bywa dla Niej "trudne"...
Ale naprawdę najtrudniejsze było przepinanie karabińczyków...Instalacja przewidziana dla Nastolatków, więc potrzeba trochę więcej siły...Dziewięciolatka bardzo się męczyła i denerwowała (wisząc kilka metrów nad ziemią)...Co pomagało, że przeszła wszystkie trzy trasy ??
Dziadkowie stali pod instalacjami i wykrzykiwali do karabińczyków:
- "Niedobry !! Niedobry !! Niedobry !!"
I pomagało !!
Były też chwile wyciszenia...
Ponieważ pod koniec sierpnia Princeska ma urodziny, prezent przybył na Wrzosowisko...
Sztaluga, podobrazia, paleta, farby i pędzle z prawdziwego włosia...
Cztery godziny !! Cztery godziny idealnej ciszy !!
I Babcia gapa nie zrobiła zdjęcia pierwszego "prawdziwego obrazu"...
A obraz pojechał do Misiowego Domku, żeby Princeska nie tęskniła za Wrzosowiskiem...Tematem była nasza "winnica"...;o)
Pewnego dnia Wnusia nakryła Babcię jak łykała tabletki...
- Co łykasz Babciu ?? - zapytała...
- Witaminy...- odpowiedziałam (zgodnie z prawdą)...
- To dobrze...- oświadczyła Wnusia...- Musisz być zdrowa, bo jak będę dorosła i będę mieć dzieci, to będziesz najfajniejszą Prababcią...Będziesz im musiała wszystko pokazać...
Pokiwała głową z powagą i pobiegła do basenu, a Babci "B12" utknęła w gardle...
Princeska ustawiła mi poprzeczkę w okolicach Jowisza...









































