Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

sobota, 31 stycznia 2026

Po góralsku cz.2...

     W latach 1954-1956 w jednym z sosnowieckich parków powstało Egzotarium...Kilkanaście lat później zwiedzała je pewna Dziewuszka na chudych nóżkach, nieodmiennie się zachwycając...Upłynęło znowu kilkanaście lat i zabieraliśmy tam Pierworodnego na jesienne i wiosenne spacery...Lubił to miejsce tak jak my...

     I znowu Ojciec Czas musiał wielokrotnie obrócić klepsydrę...Babcia z Dziadkiem i Księciuniem przekroczyli próg Egzotarium...I jak dotychczas powitała nas rzeźba małej dziewczynki (to jest Zosia, córka Autora - Stefana Chorembalskiego)...Gordyjski supełek znowu się "zacisnął"...;o)

     Kiedy Princeska podrosła do egzotycznej podróży...Egzotarium było w przebudowie...

Budowali i budowali...A my nie mogliśmy się doczekać nowego obiektu...

A potem...

Nie mogliśmy się "wbić", bo w holu zawsze były tłumy...;o(

     - Może spróbujemy do Egzotarium ?? - padła propozycja i tym razem...

No to próbujemy !!

Mimo naszych wątpliwości, hol był pusty !!

     Tygrysek podszedł do kasy i cichutkim głosikiem poprosił:

     - Dzień dobry, poproszę o bilet dla Babci i Dziadka...

Ależ to dzielny Tygrys !!

     Egzotarium przeprowadziło tygodniową akcję "Dzień Babci i Dziadka", jeśli Wnuk poprosił o bilety to przysługiwała Dziadkom zniżka 50% od przysługującego biletu...W razie wnuczej nieśmiałości Pani w kasie pomagała ze wszystkich sił...;o)

     Możemy się zachwycać...;o)


Znakomity matematyk...;o)



     Akwaria i woliery robią wrażenie...Mogą spokojnie konkurować z tymi włoskimi...;o)

     - Nie ma małpek !! - usłyszałam rozżalony głos Pana N.

Echhh...

No nie ma...

Trochę szkoda, bo małpki dodawały energii spokojnemu otoczeniu...;o)

     Ale rybki się Tygryskowi podobały bardzo, i znowu pojawił się temat: "bo Rodzice nie chcą mieć zwierzaka"...;o)

Co jest pośrednią zachętą dla Dziadków, żeby się zdecydowali na posiadanie chomiczka (dla Księciunia), króliczka (dla Princeski) i kotka (dla Tygryska)...Małpi rozum gwarantowany...;o)

     - Musi Wam wystarczyć Luckuś !! - ucięłam, zanim się temat rozwinął...

I przyszła pora na powolne wyciszanie Wnuka...

     Kolejny dzień spędziliśmy stacjonarnie w Miśkolandzie...


     W sobotę pozostało Chłopakom sprawdzić, czy się saneczki nie zepsuły...

A potem była niedziela...

poniedziałek, 26 stycznia 2026

Po góralsku...

     Już w czasie ferii świątecznych otrzymaliśmy zaproszenie od Tygryska na Jasełka i "babciodziadkowe" świętowanie razem z Przedszkolakami...Wspominając zeszłoroczne wzruszenia wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie...;o)

Było PIĘKNIE !!

     Tygrysek awansował w tym roku na Króla (albo Mędrca) i wywiązał się z roli wyśmienicie...;o) Był poczęstunek, były prezenty i oczywiście tańce...;o)

     A że genetycznie kochamy Góry, więc na modłę góralskich zwyczajów, Dzień Babci i Dziadka trwał u nas w tym roku tydzień !! ;o)

     Zaraz po przedstawieniu porwaliśmy najmłodszego Wnuka do Zaścianka...No...Może nie tak zaraz...;o) Najpierw porwaliśmy Go do X-Parku - nowiutkiego centrum rozrywki dla Nielotów (otwarcie było 18 grudnia)...Byliśmy bardzo ciekawi, czy Krakusów doczekał się w końcu godnego "kuleczkowa"...;o)

Było...Echhh...

Nowa miłość Tygryska !! ;o)

     Weszliśmy, spróbował i tyle w temacie...Armata była debeściarska !! Najlepsiejsza !! I superaśna...;o)

Chociaż zjeżdżalnie też były fajne...;o)

(Wzrok Was nie myli !! Ta maleńka dziewuszka z tyłu to Babcia...;o))

Wrażenia ogólne ??

     No cóż...Aż się boję dać "6", bo to ledwie miesiąc od otwarcia...Ale wszystko jest jak trzeba !!

     Bardzo miła i uprzejma Obsługa (uważna i zaangażowana), wszędzie czyściutko (kurz to chyba w locie wyłapują), "Małpi gaj" z kilkoma zaskakującymi elementami (wzbudza emocje u Nielotów), strefa trampolin (echhh)...Ależ Babcia żałowała, że nie ma z nami Princeski !! Miała by Gordyjka możliwość zaszaleć (Tygryskowi jeszcze nie wolno - od 5 lat)...Kawa przyzwoita...Ceny przystępne...

     Daję "6", bo przebija ich tylko Loopy w Gdańsku - bo to kombinat rozrywki, a nie centrum rozrywki (przynajmniej taki był 7 lat temu)...

     Świętowanie Tygryskowi bardzo się podobało...;o)

     Wtorek był "łyżewkowy"...;o) Tygrysek radzi sobie coraz lepiej...Nóżki stoją samodzielnie, udaje się zrobić kilka stabilnych kroczków, a całości towarzyszy uśmiech !! Łyżwy są fajne !! ;o)

A potem dostaliśmy kosza...;o(

     Plan był prosty...Termy !! Żeby potwierdzić, że nasz Tygrysek jest jedynym Wodnym Tygryskiem na Świecie...

I Termy dały nam kosza...;o(

     Kiedy Dziadek chciał kupić bilety, okazało się, że nie ma ani jednego miejsca na cały tydzień...Warszawa ma ferie...Echhh...

No to wersja rezerwowa !!

     Wodny Park w Krakowie...;o)

     Byłam tam dawno temu, kiedy Córcia szykowała się do Matury, a my rodzinnie postanowiliśmy trochę Ją odstresować...Miał być reset mózgownicy...

Był reset !! Totalny reset !! ;o)

     W ostatnich minutach pobytu, Pierworodny wyskoczył, żeby zrobić z wody wsad do kosza i...Źle wyliczył...Walnął głową w obręcz...

Szybki opatrunek i jazda na SOR...

     Wracamy do domu, Pierworodny kilka szwów i malowniczy opatrunek na czerepie i Córcia nagle wypala:

     - Ja Was bardzo proszę, nie organizujcie mi już żadnych, przedmaturalnych atrakcji, bo mogę się nie wyplątać z traum do końca życia !! Ale skuteczni jesteście, fakt !! Od rana o nauce nie pomyślałam...;o)

     Rżeliśmy jak stado koni przez całą drogę do domu...;o))

     Teraz...Kosz był w tym samym miejscu...;o)

Jedyny na Świecie Tygrys Wodny...

Zjeżdżalnie były fajne...

Było fajnie i mokro...;o)

Ufff...
     Chyba pora na chwilę przerwy...

niedziela, 11 stycznia 2026

Podejrzani Dziadkowie...

     Taka prawda...Jesteśmy podejrzani !! A właściwie - podejrzewani...

     Najpierw podejrzewał nas Księciunio, potem podejrzewała Princeska, teraz podejrzewa Tygrysek...

Podejrzewani po całości...;o)

     Co takiego mamy na sumieniu ??

Hmmm...

     Jesteśmy podejrzewani o zabawę klockami (przez całe dnie), o wyścigi "na resoraki", o korzystanie z koparek, kolejek i gier...A przede wszystkim...Jesteśmy podejrzewani o ciągłe wycieczki w miejsca piękne, bardzo piękne i najpiękniejsze...

I nic nie mamy na swoją obronę...;o)

     Bo jak usprawiedliwić wyjazd na Termy bez Wnuków ??

     Jak umotywować konieczność bytowania na Wrzosowisku bez Ich wiedzy ??

Albo to:


     Nieloty w szkołach...Doroślaki pracują...A Wolne Ptaki szaleją na pustym lodowisku...;o)

Było cudnie !!

     Przy okazji, Dziadkowie obiecali sobie, że raz w tygodniu lodowiskowe szaleństwo będzie konieczne !! Kiedy jak nie teraz ?? ;o)

     - I jak jest ?? - zapytał Ślubny robiąc kolejne kółeczko...

     - Cudnie !! - odpowiedziałam, chociaż Pan N. pytał w innym kontekście...- Dwa plastry na kręgosłupie, ortezy na kolanach i Nurofen dają radę...- dodałam...

     Lekko nie jest, kiedy dusza ma szesnaście lat, a kości zaliczają sześćdziesiątkę z okładem...;o) Wolę słuchać duszy...;o)

     - Za dwa lata będę jeździć z "foczką"...- rzuciłam "proroctwo", wybuchając śmiechem...

     - To weźmiemy "foczkę"...- potwierdził wspólne szaleństwo Ślubny...

Ale byliśmy "prawie" rozsądni...

     Odpoczywaliśmy co kwadrans...Dowadnialiśmy się uczciwie...Jeździliśmy równiutkim tempem...

No cóż...

     Skoro zawsze jesteśmy podejrzewani, to trzeba sobie na taką opinię zasłużyć...;o)

niedziela, 4 stycznia 2026

Ostatnie odkrycia...

     Końcówka roku wcale leniowata nie była...;o)

     Pierwszym odkryciem były Termy...

     Stare, obolałe kości trzeba dobrze wymoczyć przed kolejnym sezonem, tyle, że...

     Bukowina Tatrzańska przechodziła remont, który znacznie ograniczał nam możliwość porządnego wymoczenia (sprawdziliśmy), więc przyszedł czas na sprawdzenie niesprawdzonego...Na liście pozostały jedne...

     Trochę żeśmy się na nie "boczyli", bo nie lubimy Term, w których podaje się alkohole przy basenach (jak się moczyć to nie w "browarze"), ale jak mus to mus...

     Pojechaliśmy do Term Chochołowskich...

     Obiekt duży, przestronny, dobrze zorganizowany...Strefa dla Nielotów imponująca (zawsze sprawdzamy, jakby była potrzeba) !! Gastronomia na przyzwoitym poziomie...

"Alkoholowy" basen odizolowany, więc zawiani Turyści piwskiem po plecach chlapać mi nie muszą...;o)

Dolny poziom trochę mroczny, ale poziom "0"...

Bulgotników pod dostatkiem, basen pływacki, leżanki z masażami...Wszystko jak trzeba...;o)

Ceny na normalnym poziomie, chociaż niedawno wprowadzono opłatę parkingową...;o)

     Powtórzymy !!

     Chociaż Bukowina po przebudowie też będzie kusić...;o)

     Za Chochołowem przemawiać będzie jeszcze jeden fakt...

     Wracając zmuszeni jesteśmy emocjonalnie do zakupu "łoscypków"...Dla Luckusia !! ;o)

     Po wielkiej przygodzie w Dolinie Chochołowskiej, nasze psisko zapałało miłością wielką do "łoscypków" wszelkich rodzajów (wędzonych i nie wędzonych)...Laktozę Sierściuch toleruje kiepsko, ale owcze "mieszańce" mu służą, aż mlaska !!

     Punkty sprzedaży w drodze z Bukowiny są umiejscowione bardzo kiepsko, albo nie mają wjazdów z drogi...

     Punkt sprzedaży w drodze z Chochołowa jest świetny...Tuż przy drodze, bezpieczny zjazd...I nawet jeśli trochę zmarudzimy w basenach, przy budce jest magiczny guziczek, którym wzywa się Sprzedawcę...Sympatycznego Górala (jak On cudnie mówi !!), który ze szczerego serca dokłada do zakupów co tylko Mu w ręce wpadnie...A troskliwy jest ogromnie...;o)

     Wiem, wiem...W grudniu "łoscypki" to podróby...;o) Ilość krowiego mleka w serkach wyczuwam na języku (uwielbiam)...Ale Lucki wsunął połowę dostawy, a na drugą połowę się ślinił...;o)

     Odkrycie drugie...

     - Babciu, a gdzie my jedziemy ?? - pytała Princeska dociekliwie...

     - Do Muzeum...- wyjaśniłam...

     - A do jakiego ?? - Śledcza drążyła...

     - Do ciekawego...- kręciłam...;o)

Bo Dziadkowie wybierają Muzea szczególne...

     Jeśli Muzeum Wojska Polskiego, to musi być samolot do zwiedzania i dotykania, albo okręt, w którym można przyciskać guziki, kręcić korbkami, albo zjeść drugie śniadanie w messie...

     A jak wybierać Zamki i Pałace ?? Muszą mieć wieżę do wspinania (im wyższa, tym lepsza), jakieś tajemnicze podziemia, w których można zakuć się w dyby, albo przymknąć drzwi przed Rodzeństwem, ostatecznie jakaś armata, kula do przetoczenia, albo szyszak do przymierzenia...W Muzeum musi się coś dziać !!

Dzieciaki zaczęły kombinować, co czeka Ich tym razem...;o)

https://funhousekatowice.pl/

     Interaktywne Muzeum Flipperów i Gier...

Księciunio stał przed wejściem i dumał...Dumał...Dumał...

I Eureka !!

     "Interaktywne" !! - wrzasnął nagle...- będzie można dotykać !! - oznajmił Princesce...

Tygrysek miał minę: " nie wiem o co chodzi, ale wchodzę w to !!"...;o)

     Mina Wnuków po wejściu ??

     Princeska z Księciuniem dostali wypieków, a oczy aż Im łzawiły...Trzeba było pilnować, żeby sobie przez pierwsze minuty krzywdy nie zrobili...

     A Tygrysek ??

     Tygrysek oszołomiony zaczął tupać i podskakiwać, co uniemożliwiało rozebranie Nielota przez dłuższą chwilę...

Pozbawieni kurtek ruszyli biegiem, a my łapiąc plecaki w locie, pognaliśmy za Nimi...

     Wrażenie było piorunujące !! ;o)

     Zakres ekspozycji ?? Od bardzo starych flipperów (które były tylko do podziwiania), przez symulatory, stoły do gier zręcznościowych, pierwsze konsole komputerowe i telewizyjne, do kosmicznej kapsuły z misją bojową...Podłączone, sprawne, do korzystania !!

     Wiek Zwiedzających ??

Bez ograniczeń !! ;o)

     Kupujesz bilet i korzystasz z wszystkich urządzeń do zamknięcia Muzeum...Możesz wyjść na spacer (żeby oczy odpoczęły), albo coś wszamać (jak kiszki zaczną zagłuszać flippery) i wrócić, bo dostajesz "magiczną bransoletkę"...Świetne rozwiązanie !! Gratuluję pomysłu...;o)

     Muzeum jest trzypoziomowe, eksponatów ponad dwieście (a kolejne przybywają), można siąść przy stoliczku...

     No to ruszamy...


     Princesce wcale nie przeszkadzało, że na symulatorach była jedyną Dziewczynką...;o)


     Tygrysek ledwie sięgał, ale to wyjątkowo brykający Tygrysek, więc dał radę...;o)


     - Jak on sięgał do pulpitu ?? - zapytali Misiowi Rodzice po otrzymaniu zdjęcia...
     - Miał stołeczek...- wyjaśniła Babcia...- Stołeczki są przygotowane i można korzystać do woli...Tygrysek chodził z tym stołeczkiem po całym Muzeum...
     - A jak sięgał do guzików ?? - dopytywał Misiowy Tata (obeznany z urządzeniami)...
     - Na pierwszym Babcia pomagała, a potem się okazało, że Młody świetnie sobie radzi sam, więc Babcia też mogła przyszaleć...;o)


A to już urządzenie z XXI wieku i Księciunio...;o) Princeska też sobie świetnie radziła...;o)
     Babcia musiała niestety przystopować...;o) Starość nie radość ?? - zapytacie...
A gdzieżby...
     Tygrysek bardzo chciał "popływać" na skuterze wodnym, ale niestety był za lekki i skuter nie chciał skakać "po falach"...No to Babcia wystąpiła w roli balastu...A że rejs skuterem był bardzo realistyczny, to Babcia po drugim kursie dostała takiej choroby morskiej, że ledwie na nogach stała (wszystko się bujało)...Echhh...Ten babciny rozsądek...;o)
Dobrze, że Dziadek do końca honoru bronił...;o)
     Kolejny Piękny Dzień do pamiętniczka...;o)

środa, 31 grudnia 2025

Fajny był...

Fajny, bo pracowity...;o)

Fajny, bo pierwszy "luzacki"...;o)

Po prostu, fajny po całości...;o)

    1. Styczeń - taneczny...

    2. Luty - morski...

    3. Marzec - górski...

    4. Kwiecień - sportowy...

    5. Maj - drzwiowy...

    6. Czerwiec - wysokościowy...

    7. Lipiec - naukowy...

    8. Sierpień - cywilizacyjny...

    9. Wrzesień - "bezzdjęciowy"...

    10. Październik - porządkowy...

    11. Listopad - kołderkowy...

    12. Grudzień - słodziutki...

    Fajny był !! ;o)

    Plany zrealizowaliśmy w 150%, więc poprzeczka dla Nowego wisi wysoko...;o)

A że Babcie obowiązkowo mają się chwalić Wnukami, więc nie będę statystyki zaniżać...

    Księciunio:

- zrobił Kartę rowerową,

- zdobył Kartę pływacką,

- zapałał miłością do deskorolki i hulajnogi (klasycznej),

- w 45 minut opanował jazdę na łyżwach, które były do tej pory "czarną magią"...

Dziadkowie dumni !!

    Princeska:

- zdobyła Kartę pływacką (ma osiem lat !!),

- zapałała miłością do hulajnogi (klasycznej),

- wygrała szkolny konkurs matematyczny Fenek...

Dziadkowie dumni !!

    Tygrysek:

- pierwszy raz w życiu wsiadł na rowerek i...pojechał,

- pierwszy raz jeździł na normalnych łyżwach (łyżwy saneczkowe są dla maluchów !!) i na własnych nóżkach (przy wsparciu foczki i Babci) objechał caluśkie lodowisko,

- wygrał przedszkolny konkurs recytatorski...

Dziadkowi dumni !!

    Poprzeczka dla 2026 poszybowała w Kosmos !!

Ale my nie pazerni...

    Bądź Nowy Roczku dobrym rokiem...

    Spokojnym...Bezpiecznym...Szczęśliwym...Radosnym...Pachnij skoszoną trawą i dzikim rumiankiem...Błyszcz poranną rosą...Rozkwitaj jaśminem, bzem i różami...Smakuj jak czereśnie prosto z drzewa...Merdaj ogonkami szczęśliwych psów...

    Niech nas kręgosłupy, biodra i kolana bolą nie bardziej niż teraz, a wątroby niech wytrzymają ilość proszków przeciwbólowych...

Czego i Wam z serca życzę !! ♥♥♥

środa, 24 grudnia 2025

Ludzkim głosem...;o)

     Już nawet nie będę się tłumaczyć...

     Moja wina, moja wina...Moja bardzo wielka wina...;o)

     W połowie listopada, po dwudziestu trzech miesiącach trybu pracy ciągłej, ogłosiliśmy koniec sezonu 2024/2025...Ufff...

I...

     Zaczęliśmy "odchwaszczać" zaniedbane przez lata siedlisko zaściankowe...Kolejna praca na ugorze...;o)

I...

     Zapadaliśmy w "sen zimowy"...

     A wy co ?? Jakieś misie, czy inne torbacze ?? - zapytacie...

     No cóż...Nasze "nastoletnie" organizmy postanowiły nam pokazać, w którym kierunku mamy zmierzać...

O dwudziestej jesteśmy w pieleszach (czasem o dziewiętnastej, bo przecież to nie wstyd)...

Wstajemy o ósmej...To znaczy - pijemy kawę na leżąco...;o)

Odchwaszczamy...Odchwaszczamy...

O 13:30 obiadek i drzemka !! Do kawusi o 15:30...

Tyle nas widzieli...

     Chyba rzeczywiście lekko żeśmy przegięli...;o)

     Ale, że Święta zobowiązują, czas przemówić ludzkim głosem...

Niech się Wam powodzi, bądźcie w duszach młodzi,

śmiejcie się do ludzi, niech się Wam nie nudzi...

Niech Was Wena wspiera, energia rozpiera,

niechaj pachną kwiaty, niech błyszczą poświaty,

kasy miejcie pliki i super wyniki (medyczne)...♥♥♥ 

czwartek, 13 listopada 2025

Ojciec Czas rządzi...

     Wybieraliśmy się tam długo...Bardzo długo...Za długo...;o)

     W tym czasie Księciunio bardzo nam wyrósł i projekt został przesunięty na "dolną półkę"...Może kiedyś...

"I kiedyś" pojawiło się nagle...

     "Babciu !! Tam cudnie jest !! Pojedźmy !!" - taką recenzją podzielił się z nami Tygrysek (był tam na wycieczce przedszkolnej)...

Hmmm...

     Niedługo potem trafiła się okazja...Nasza Princeska kończyła osiem lat !! ;o)

No to Dzień z Dziadkami (na wyłączność) i kierunek RABKOLAND !! ;o)

     Szczerze mówiąc, mieliśmy mieszane uczucia...Zwiedziliśmy wiele renomowanych "przybytków rozrywek"...Mamy zaliczone najwyższe i najszybsze "kolejki górskie"...Princeska też ma niezły dorobek...;o)

     Rabkoland ?? Mały Park ?? Mała Miejscowość ?? Hmmm...

     Jak zawsze "dzień powszedni", żeby nie ugrzęznąć w korkach i kolejkach...

     Parkingów kilka - wszystkie pełne, chociaż wcisnąć się można...

     Pierwsze wrażenie ?? - Skromnie...;o)

     Dokąd nie przekroczy się bramy (chociaż pozytywne wrażenie zrobiły już Panie w kasach - wyjątkowo sympatyczne i życzliwe)... "Urodzinowy bilet" też był miłym gestem...;o)

     A że słowa nie przekażą ogólnej wizji, więc opowieść będzie "obrazkowa"...;o)





     To była część "górna"...Wszystko w zieleni...Wszystko bliziutko...Mimo ogromnego obłożenia, kolejki są kilkuminutowe...Korzystać można bez ograniczeń...



 
     Część "dolna"...Bardziej wyciszona...Chociaż to właśnie tam Nieloty pocą się bardziej...Wszędzie ławeczki, krzesełka i leżaki dla Doroślaków...

     Jedyny "cyrk", który Dziadkowie akceptują...;o) Zwierzaki popisują się umiejętnościami...Pluszowe zwierzaki...;o) A "cyrk" zwiedza się specjalnymi pojazdami...;o)

     I powrót "na górę"...;o) Bo "pająk" był "najlepsiejszy"...;o) Powtórek było tyle, że Dziadkowie wymiękli...Nasze kręgosłupy i żołądki skapitulowały...Princeska chętnie zabrałaby "pająka" do Misiowego Domku...;o)


"Totem" też był fajny...;o)

I czas kończyć naszą przygodę...;o)

     Po Parku przechadzają się Maskotki Rabkolandu, do których Nieloty mogą się poprzytulać, chętnie pozują do zdjęć, machają do Gości...

     Baza gastronomiczna ?? Całkiem niezła, chociaż my trafiliśmy średnio...Ale na "górze" można zjeść obiad i desery...Na "dole" jest "pierogarnia" i "naleśnikarnia"...Dla Nielotów jest właściwie wszystko...;o)

     Kiedy opuszczaliśmy (ledwie żywi) teren Rabkolandu, przy bramie żegnali nas "Bohaterowie" i "Gospodarze"...Przytulali...Pytali co się podobało, a co można zrobić lepiej...Życzyli dobrej podróży...Zapraszali ponownie...

Miłe ??

Pewnie, że miłe !!

     Dla Dzieciaków w wieku 1 - 10 polecam dwiema łapkami !! ;o)

Kameralnie...Sympatycznie...

     Czy wrócimy ??

Pewnie tak...;o)

     Tygrysek w przyszłym roku będzie już mógł korzystać ze wszystkiego...Princeska już na drugi dzień chciała wracać...

     I pozostał żal...Żal, że z Księciuniem nie udało się dotrzeć na czas...;o)