Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

środa, 19 sierpnia 2026

7 U-Rodziny !!

     Finisz wakacji blisko, więc chyba czas na podsumowanie...

     Ale, że jesteśmy tuż po siódmych u-rodzinach Luckiego, tym razem sierściuch będzie miał pierwszeństwo...

     To były wyjątkowo ciężkie psie wakacje...Wnucze turnusy trwały, a psia niania nie umiała wyluzować (upały też nie pomagały)...

Będzie dzisiaj to śniadanie ??


Znowu zaczęli od mleka z płatkami !!

Gdzie by się tu schować ??


No jasne !! Jeszcze za ratownika muszę robić...

Warownię wybudowali, ale do pilnowania tylko ja...

Może nikt nie zauważy, że się zdrzemnę...

Coś mi się ta Nida skurczyła...

Ale się porobiło !! Wiozą mnie na wodzie !!

     Dzień u-rodzin też był energetyczny i upalny...I niezapomniany...
     Kiedy wieczorem wietrzyliśmy Stodołę przed snem, Lucki, leżący zazwyczaj przed drzwiami zniknął...
Ciemno już było niemiłosiernie, psisko czarne i z niedosłuchem...Makabra...
     Przeszukaliśmy Wrzosowisko z latarkami, nawoływaliśmy, gwizdali, cmokali...Nic...Cisza...
Całonocne poszukiwania nie wchodziły w grę...
     Może skusiła go cieczka suki z sąsiedniej wsi ??
     Może poszedł zwiedzać okolicę z kumplem, który czasem nas odwiedzał ??
     A może po prostu zasnął w którymś ze swoich "gniazd", które pracowicie przygotowywał w czasie upałów ??
     Prawie całą noc sprawdzałam monitoring, licząc że w końcu zobaczę kudłatą mordkę...Nic z tego...
W końcu padłam, wbijając sobie w głowę, że to przecież bardzo mądry sierściuch...
     Kiedy rano otworzyłam oczy i pozbierałam dwie szare, zaspane komórki, Pan N. obwieścił:
     - Kiedy szedłem nalać sobie wody, on już siedział na podeście...Zobacz zapis...


     Nie wiedziałam, czy się na niego wściekać, czy się cieszyć...Urodzinowy gigant ewidentnie mu się udał...
     "Poprawiny" były bolesne...
Szelki na grzbiecie i krótka smycz przy huśtawce...
Psi rozumek ewidentnie załapał, że podpadł...;o)
     7 U-Rodziny zapamiętamy na zawsze...;o) 

sobota, 25 lipca 2026

Cywilizacja na marginesie...;o)

     Całkiem utknęliśmy na tej "nienaszejwsi"...;o) Do betonozy i spalinowych smrodów wcale nam nie tęskno...;o)

     W sieci bywam rzadko i też mi nie jest specjalnie tęskno...;o) Chociaż wieści z Waszych blogów mi brakuje...:o(

Nawet nie mogę obiecać, że to wszystko nadrobię...Świat Emerytów zbyt szybko gna...;o)

A z nowości ??

     Na Wrzosowisko przyjechał Księciunio...Spojrzał na basen...


     - Ale on malutki...- powiedział, a Dziadkowie ryknęli śmiechem...Tak kurczy się Świat...

Osiem lat temu ten sam Księciunio, z wypiekami na twarzy i zachwytem w oczach westchnął:

     - Ale duzy ten basen Babciu...I pływał w nim zawzięciu...;o)

Dzielnie służył Dzieciakom przez osiem lat !! A Dziadkowie z przyjemnością moczyli nogi ...;o)

     Słowa Księciunia podziałały jak zapalnik...;o)

     Skoro we dwójkę potrafimy mieć pomysły nieziemskie, to co czeka Wrzosowisko jak zaczniemy wymyślać w trójkę ??

     Dziadek przez dobę szukał basenu godnego Wnuków...

     Potem nadszedł moment poszukiwania dobrej miejscówki...


     I czekamy na piasek...;o)

     Wywrotka wywołała u Księciunia znany mam wyraz zachwytu na twarzy...Księciunio uwielbia piasek...A 10 ton to dobra miara na "piaskownicę"...;o)

Uffff...No to czekamy...

     W bezruchu ??

A gdzieżby !!

     Najpierw wzmocniona została konstrukcja pod nowy basen...


     Tak, żeby brykanie Wnuków nie spowodowało katastrofy budowlanej...;o)

     Potem nową plażę dostał "brodzik" (ku wielkiej radości Luckiego)...

     A reszta wylądowała w piaskownicy "za kuchnią", ku radości i Księciunia, i Luckiego...Z hasłem przewodnim, że budujemy piaskownicę dla Tygryska...;o)


I końcu dotarł !! ;o)

     Zachwyt Wnuków był wart każdej wydanej złotówki !! ;o)

     W końcu i Princeska dostała swój żywioł...;o) Bo Princeska to Wodnik Szuwarek !! Z wody może nie wychodzić...;o)

Księciunio uczestniczący w "spisku" pokiwał głową z uznaniem...;o)

A Tygrysek ?? Przez trzy dni pływał na materacu i widać było rezerwę "dla rozmiaru", ale...Po trzech dniach nagle zsunął się z materaca i radośnie zawołał:

     - Babcia !! Pływam !!

I rzeczywiście pływał !! Co prawda w "ciapoczku" (kapoczku), ale szalał tak, że Starszaki musiały Mu schodzić z drogi...;o)

     Wrzaski na Wrzosowisku słychać było w promieni kilku (jeśli nie kilkunastu) kilometrów...;o)

     A wieczorami ??

Jeśli wnucze towarzystwo nie padało zaraz po zjedzonej kolacji, to...


        Dziadziuś przygotował niespodziankę !!

     Babcine Wigry (mające ponad pięćdziesiąt lat), obsługiwane teraz przez Princeskę...

     "Góral" Córci mający trzydzieści lat, dosiadany przez Księciunia...

     A poza kadrem mknie na czterech kółeczkach Tygrysek (jeszcze się uczy) na rowerku, który osiem lat temu "wyrósł pod orzechem na Wrzosowisku" dla Księciunia...

Było pięknie i radośnie...

Teraz Matka Natura urządziła nam przerwę w turnusach, sprowadzając chłodne noce...

Wnuki zapowiedziały się na kolejne przyjazdy...

My sprawdzamy prognozy...;o)

Będzie pięknie i radośnie...;o)

czwartek, 11 czerwca 2026

Czasu nie dogonisz...;o)

     Matka Natura znowu zorganizowała nam "pit stopa"...I bardzo dobrze, bo całkiem byśmy zdziczeli na tej "nienaszejwsi"...;o)

     Ale wcale bardziej leniwie nie jest...Trzeba ogarnąć plony, których nam zagonek nie szczędzi (o kłopotach truskawkowych dowiaduję się z mediów)...Poziomki też nieźle sobie radzą...;o) Wszystko rośnie jak oszalałe...;o)

     Potem ogarniamy zaściankową rzeczywistość i realizujemy zakupowe plany...;o)

     I chociaż z premedytacją nie kupiłam w tym roku terminarza...Echhh...Czy Wy wiecie, że mamy już ponad trzy tygodnie poślizgu ??

     Dzisiaj udało się nam w końcu dotrzeć do Chorzowa...;o) Przecież nasi czworonożni przyjaciele czekali na dary...;o)

Prosiaczki rzeczne...

 
Misie łakomczuchy...
     Harmonogram nie pozwolił nam na odwiedziny, ale orzechy dostarczone (co sprawia nam ogromną radość) i grono sympatycznych Osób spotkane...Zwierzęta ewidentnie wpływają na ludzi, bo takiego skupiska sympatycznych Człowieków nie spotkaliśmy nigdzie indziej...;o)

Uffff...

     Teraz to już oficjalnie sezon 2025 możemy uznać za zakończony...;o)

A my ??

     Czekamy aż Matka Natura podniesie nam nocne odczyty temperatur o dwa stopie i ruszamy...;o)

     Jeszcze tylko "wnucza nocowanka"...;o)

piątek, 29 maja 2026

Jak się dzieli psa na trzy...

      To, że my dostajemy na wiosnę "małpiego rozumu" wiedzą wszyscy moi Czytacze...Ale Lucky ?? No cóż...

Luckiego opętuje totalnie...;o)

     Na Wrzosowisku chce uczestniczyć we wszystkim, dowąchać się do "jądra ziemi", przekopać każdą krecią dziurę i bawić się w ganianego z kosami...Ale przede wszystkim pilnuje...


Pilnuje, a każdą wolną chwilkę poświęca na drzemki...

     Lubi te drzemki...Lubi spać...Wiek ma swoje prawa, a Lucky młodszy nie będzie...Według tablic kynologicznych ma już prawie osiemdziesiąt lat...Rodowy Senior...;o)

A że mamy na jego punkcie totalnego fioła, więc postanowiliśmy zorganizować w Stodole "budę"...Lucky kocha budy...;o) 


 A co to za dziwna poza ??

     Tak Lucky wygląda wieczorem...Nieprzytomnie zmęczony swoimi "obowiązkami" układa się na swoim metrażu, a Pan N. niespodziewanie zaczyna jeść kiełbaskę...I co ma zrobić biedny pies ??

Spać ?? Czy spróbować żebractwa ??

     No to psisko dokonało podziału psa w psie !!

     Poopa i tylne łapy śpią...Łepetyna i przednie łapy idą na kiełbaskę...Ale to był podział na trzy, a nie na dwa !!

Oczy aż krzyczały:

    "Podzielisz się kiełbaską ?? Tak ?? Ale wiesz, Ty jeszcze nie leżysz, to może mi przyniesiesz ??" ;o)

     Ten popis naszego Artysty wprowadził nas w wyśmienity nastrój, a śmiech było słychać w całej okolicy...;o)

     A poza tym ??

Pracujemy...Pracujemy...Pracujemy...

Wakacje już niedługo, a planów do realizacji zostało sporo...;o)

     Ale pierwsze truskaweczki już były...I czereśnie były...I rzodkieweczka...

     Ech, to nasze Wrzosowisko...

czwartek, 7 maja 2026

Czas płynie inaczej...

     Zajęci okrutnie ciągle zapominamy o zdjęciach...Komórki leżą całe dnie w kącie...My głowy mamy nabite innymi sprawami...Jakimi ??

     Tym razem pokażę, bo Pan N. się poświęcił i pognał przez Wrzosowisko ze smartfonem w dłoni...

     Nasz Koniec Świata...

     Borówki amerykańskie jeszcze w zimowych kubrakach...Moje zaufanie do prognoz meteorologicznych jest bardzo skromne...;o) W zeszłym roku  zaufałam i mieliśmy dwie borówki...

     Nasza "dzika łąka"...


     Osobisty las Luckiego...


     "Krzaczory"...Czyli agrest, porzeczki, maliny...Trzecie podejście...;o) Stok południowy nie ma dla nas litości (skwar niewyobrażalny), więc "plantacja" schowana jest w rowach...

 
     Zaufania do "ogrodników" i "Zośki" nie mam, więc włóknina czeka "jakby co"...;o) Na zagonkach rosną truskawki, groszek, fasolka, bób i kapustowate...A ten zarośnięty kawałek nie jest nasz...To poziomkowa kraina Matki Natury...My tylko zbieramy i przycinamy trawę jak jest zbyt wysoka...;o)


     Zbliżenie na "kapustki" w szklarenkach z plastykowych butelek...;o) Bez kaucji...;o)


     Nasze "Ostary", niżej "Jędrusie", a jeszcze niżej "Senga"...Wszystkie kwitną jak szalone, więc szykuje się wielkie żarcie...;o)

     Pyszniutka czereśnia...;o)

     Aleja róż przy warzywniaku...

     Warzywniak...Specjalnej troski...;o)

     Piwonie...Te wymarzone ponad czterdzieści lat temu...;o)

     Nasza Stodoła...Połamana grusza, która oberwała od pioruna i rodzi teraz przepyszne owoce...I bez, który ma kwitnąć na moje imieniny i zawsze się spieszy...;o) Dobrze, że biały trzyma się terminu...;o)

     I to wszystko...

Kiedy będą kolejne zdjęcia ?? Nie wiem...

Kiedy będzie kolejny post ?? Nie mam pojęcia...

     Na Końcu Świata czas płynie inaczej...

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Ostatni wiosenny raport...

     Nie żebym znikała w niebycie...;o) To ostatni wiosenny raport bociani !!

     W imieniu szlachetnego Grona Bocianolubnych nadaję medale "złotej żaby" najdzielniejszym bocianom !!

1. Piotrusie - w komplecie - już wysiadują...♥

2. Wawrzki - w komplecie - już wysiadują...♥

3. Nadarki - w komplecie - już wysiadują...♥

4. Sławki - w komplecie - już wysiadują...♥

5. Michałki - w komplecie - już wysiadują...♥

     Jedynie Pawełki się nie zgłosiły, ale to już czwarty sezon...Działkę z ich gniazdem poddano rekultywacji (niestety w okresie lęgowym) i bociankom się te zmiany nie spodobały...Czarty sezon, więc już nie wrócą, chociaż Właściciele gniazdo pozostawili...

     Żeby się nam saldo zgodziło...

6. Wrotkowie (gniazdo przy równoległej drodze) - w komplecie - już wysiadują...♥

     Trasą z gniazdem Wojtusiów póki co nie jeździmy, więc nie wiem czy wróciły...No chyba, że Wojtuś się pofatyguje i przyleci na Wrzosowisko (w zeszłym roku przyleciał)...;o)

     Tyle wiosennego raportu !! ;o)

A teraz rozwiązanie zagadki:

     Misiowa Rodzinka wybrała się na weekendową wycieczkę do Stolicy...Misiowy Tata dokładnie opowiadał co będą zwiedzać...Atrakcji multum...;o)

     Princeska wstaje rano i pyta: Tato, a kiedy pójdziemy do Toalety Królowej ??

Zonk...

     Misiowy Tata szuka w pamięci momentu kiedy obiecał taką atrakcję...Misiowa Mama usiłuje wydobyć z Princeski jakieś szczegóły...I nagle...Olśnienie !!

     Łazienki Królewskie !!

     Princeska pokiwała głową z aprobatą...;o)

     Nie było szans na rozwiązanie tej zagadki...;o) Niezbadane są ścieżki ośmioletniej mózgownicy...;o)

niedziela, 12 kwietnia 2026

Mozaika...

     Przed Świętami Gordyjka była całkiem zaplątana...;o) Natłok spraw ważnych okazał się tak wielki, że całkiem zapomniałam o życzeniach...Hmmm...

     Wszystkiego Najlepszego Poświątecznego aż do życzenia Bożonarodzeniowego !! ;o)


     Eko Straż z Libanu podała, że w sezonie przelotów życie straciło na terenie Ich Kraju około 300 boćków...Sądząc po terminach i ukierunkowaniu były to "nasze" bociany...

Przerażające !!

     Raportów z pozostałych terenów nie ma się co spodziewać (z wiadomych przyczyn)...


     Ja dalej inwentaryzuję gniazda na "bocianim szlaku"...

1. Michałki - w komplecie !! ;o) Michałek czyścił z zaangażowaniem pióra żony...;o)

2. Pawełków - nie ma...

3. Sławek - jeszcze samotny...

4. Nadarków - nie ma...

5. Wawrzki - w komplecie !! ;o) Przyleciały razem...Mikrótkie...

6. Piotrusie - w komplecie !! ;o) Pietruszka wzięła się od razu za poprawianie porządków Piotrusia...Kobieta...Echhh...A chłopak tak się starał...;o)

Przyleciały również dwa bociany z "równoległego" szlaku...;o)

     Czekamy na resztę wędrowców...


     Weekend poświąteczny spędziliśmy z Dzieciakami (młodszą dwójką)...Było stacjonarnie, czyli zaściankowo...;o) Jak zawsze, radośnie i głośno...;o)


     Zagadka:

     Moi Czytacze sporo wędrują, więc pewnie trudności nie będzie...

Gdzie w Polsce znajduje się Toaleta Królowej ??

niedziela, 29 marca 2026

Spisek z bocianami...;o)

     Właściwie to miałam już pisać z prośbą do Ministra Sikorskiego i interwencję w sprawie naszych Migrantów...Echhh...Może trzeba by było jakiś samolot wysłać, albo statek...A jeśli byłoby bardzo źle to może GROM by pomógł ?? Ale to już chyba kompetencje Ministra Kosiniaka...

     Pierwsze info, z połowy lutego, serducho uradowały...

Ruszyły !!

Odczyty GPS-ów niosły nadzieję...♥

A kilka dni później Półwysep Arabski zapłonął...(Tego wątku nie będę kontynuować, bo by mnie zaraz cholera wzięła)...

     GPS-y zamilkły, zakłócenia fal, blokady przekazów, pożary, wybuchy...Większość migrantów przebywała dokładnie "nad" i "w" zagrożonym terenie...

     Klęłam "pomarańczowego człowieczka" za mordowanie Ludzi, za niszczenie Świata i za nasze bociany...Bardzo klęłam...

     W połowie marca spotkaliśmy pierwsze trzy osobniki, ale chociaż nadzieja znowu odżyła, nie były to bociany z naszego szlaku...Gniazda dalej były puste...:o(

     23 marca kiedy jechaliśmy na Wrzosowisko w pierwszym gnieździe w końcu ukazał się wyczekiwany łebek...

     Piotruś wrócił !!

Chudziutki...Sponiewierany po podróży...

Mało oczu nie wypatrzyłam za jego towarzyszami...

Pusto...

     28 marca Piotruś już zawzięcie remontował swoje gniazdo (jest nadzieja że Pietruszka jest w drodze), wyglądał znacznie lepiej...Chudziutki - fakt, ale pióra wyczyszczone i uporządkowane...Fajny ten Piotruś...;o)

I znowu wypatrywanie przez całą drogę...oo

     Jest !!

     Drugi zameldował się Michałek...;o) Umęczony niemiłosiernie - tylko czubeczek łebka wystawał z gniazda...Ale kiedy wracaliśmy wieczorem, Michałek stał w deszczu na środku łąki i czekał na kolację...;o)

     Przebijają się przez tę zawieruchę pojedynczo...

     Żeby okres lęgowy przebiegał normalnie, powinny przylecieć do połowy kwietnia, ale...

     Pamiętacie zeszłoroczne Chudzielce (Nadara i Nadarkę) ??

     W pierwszych dniach maja siedziały na trzech patykach i jaju...Dały radę !!

No cóż...

Dalej będę wypatrywać...

     Bo dałam słowo Przyjaciółce, że poproszę bociany, żeby w tym roku Babcią została...;o)

wtorek, 24 marca 2026

Gdzie królowie chodzą piechotą...

     Kiedy ruszamy w trasę, zawsze jeden punkt jest stały: odpoczynki co 2 godziny...Nogi nie puchną...Krzyże mniej bolą...No i Lucky - dla niego podróże są trudne...
Sporo jeździmy, więc mamy kilka ulubionych miejsc postojowych (czystych, cichych i bezpiecznych), ale bywa, że stajemy gdzieś po raz pierwszy...
Tak było tym razem...
     Wyliczony czas wskazał nam postój na MOPie...
Parking...Miejsca piknikowe...Toalety...
Nic specjalnego...Aż do momentu...
     - Pójdę na zapas do kibelka...- stwierdziłam do Ślubnego...
A po kilku minutach...
     - Musisz to zobaczyć !! - oświadczyłam Panu N. ...
Wy też musicie to zobaczyć !!
     Ja stanęłam jak wryta na rogu i miałam niezły mętlik w mózgownicy...
Zapraszam na MOP, którego nie da się "odzobaczyć"...


Sesję zdjęciową zrobiłam po kilkuminutowym ochłonięciu...;o)


Przewijak dla niemowląt w damskiej toalecie...


Przeciwległa ściana z umywalkami...


Na każdej kabinie taka twórczość...Przeciwległa ściana też oklejona...

     Bywałam na wielu MOPach, jedne wspominam z przyjemnością (za pachnącą czystość), na innych więcej nie staniemy...Ale ten...
Hmmm...
Był "przytłaczający"...;o)
Przekaz fragmentaryczny nie oddaje całokształtu...;o)

poniedziałek, 16 marca 2026

Początek sezonu...

     Trochę nam zeszło w tym roku...;o)

Sześć tygodni przechorowanych...

Tydzień buszowania w Kałuży...

I czas na maraton...;o)

     Wrzosowisko spokojne, wyciszone, a my ??

Tradycyjnie...;o) Nie wiadomo w co ręce włożyć...

     To zaczniemy na luzaku...

Gordyjskie przedwiośnie...

Marcówka...
Strażnik kiełbasy...

     A kiedy wracaliśmy 15 marca do domeczku, na polach przy "bocianim szlaku" jadły kolacje one...Dwa bociany !! Nadzieja wiecznie żywa...;o)
Dały radę przebić się przez dymy, ostrzały i energetyczne zawirowania...Mam nadzieję, że reszta też się przebije...Świat bez bocianów byłby smutny...;o)

wtorek, 10 marca 2026

Zimowe ferie Dziadków...

     Zimowe ferie uważamy za zakończone !! ;o)

     W tym roku wybór padł na Darłówek, bo ciągle był Kołobrzeg i Kołobrzeg...Ileż można...;o)

     Mieliśmy spory dylemat, bo zimowe bytowanie w nadmorskich miejscowościach kończyło się często katastrofą...Jastrzębia Góra i Władysławowo poległy całkowicie...Ale tu mamy rzut beretem do Darłowa - jakoś przetrwamy...;o)

Jakże błędne było nasze wyobrażenie !!

     Darłowo, jak Darłowo...Kiedyś znacząca Miejscowość...Nawet bardzo znacząca...Mają Zamek, mają kamieniczki, malowniczy Rynek...I wystarczy...;o)

     Darłówek ma...Oj, czego on nie ma !!

     Ma fajnie zagospodarowane nabrzeże Wieprzy, port, marinę...Jest gdzie człapać...

     Mają świetnie zrobione nabrzeże z nowymi falochronami, które tworzą malownicze zakola...Dla Nielotów w sezonie letnim - idealne !! Luckuś cieszył się tymi kałużami w Kałuży, bardzo...;o) Brzuch był moczony namiętnie i skrupulatnie...;o) A potem wykopaliska w piasku...;o)

     Mają malowniczą ścieżkę nad wydmami !! Z ławeczkami osłoniętymi ekranami z pleksy...Można godzinami gapić się w horyzont ;o)

     Mają piękne plaże !! Szerokie...Zadbane...Aż trudno sobie wyobrazić, że za kilka miesięcy nie będzie na nich miejsca na ręcznik...;o)

     Mają też piękne niebo...

     No cóż...Wszystko mają piękne !! (Może poza remontami, ale kiedyś je zrobić muszą)...;o)

     Co zrobiło na nas największe wrażenie ?? 

Hmmmm...


Jedzenie !! ;o)

     Jeszcze nigdy, nigdzie, nie nakarmiono nas tak dobrym żarełkiem jak w Darłówku !! ;o)

Przez tydzień przytyłam 1,15kg !! A wiecie, że mnie utuczyć łatwo nie jest...;o)

Casa Nostra !!

     Z zewnątrz - nawet bym za nich 5 zeta nie dała, ale przekraczasz próg i jakby się po drugiej stronie lutra człowiek znalazł...

     Przytulne wnętrze, przesympatyczna i miła Obsługa, Kucharze z bożym darem i talentem...

Kuchnia włoska, tradycyjna i regionalna...Każdemu coś...

A migdałowy torcik...Magia !! ;o)

     Ale trzeba wracać do rzeczywistości...Echhh...

Jeszcze wizytacja w porcie...


     Ostatni rzut oka na rozsuwaną kładkę i ujście Wieprzy...

Może za rok ?? ;o)