Całkiem utknęliśmy na tej "nienaszejwsi"...;o) Do betonozy i spalinowych smrodów wcale nam nie tęskno...;o)
W sieci bywam rzadko i też mi nie jest specjalnie tęskno...;o) Chociaż wieści z Waszych blogów mi brakuje...:o(
Nawet nie mogę obiecać, że to wszystko nadrobię...Świat Emerytów zbyt szybko gna...;o)
A z nowości ??
Na Wrzosowisko przyjechał Księciunio...Spojrzał na basen...
- Ale on malutki...- powiedział, a Dziadkowie ryknęli śmiechem...Tak kurczy się Świat...
Osiem lat temu ten sam Księciunio, z wypiekami na twarzy i zachwytem w oczach westchnął:
- Ale duzy ten basen Babciu...I pływał w nim zawzięciu...;o)
Dzielnie służył Dzieciakom przez osiem lat !! A Dziadkowie z przyjemnością moczyli nogi ...;o)
Słowa Księciunia podziałały jak zapalnik...;o)
Skoro we dwójkę potrafimy mieć pomysły nieziemskie, to co czeka Wrzosowisko jak zaczniemy wymyślać w trójkę ??
Dziadek przez dobę szukał basenu godnego Wnuków...
Potem nadszedł moment poszukiwania dobrej miejscówki...
I czekamy na piasek...;o)
Wywrotka wywołała u Księciunia znany mam wyraz zachwytu na twarzy...Księciunio uwielbia piasek...A 10 ton to dobra miara na "piaskownicę"...;o)
Uffff...No to czekamy...
W bezruchu ??
A gdzieżby !!
Najpierw wzmocniona została konstrukcja pod nowy basen...
Tak, żeby brykanie Wnuków nie spowodowało katastrofy budowlanej...;o)
Potem nową plażę dostał "brodzik" (ku wielkiej radości Luckiego)...
A reszta wylądowała w piaskownicy "za kuchnią", ku radości i Księciunia, i Luckiego...Z hasłem przewodnim, że budujemy piaskownicę dla Tygryska...;o)
I końcu dotarł !! ;o)
Zachwyt Wnuków był wart każdej wydanej złotówki !! ;o)
W końcu i Princeska dostała swój żywioł...;o) Bo Princeska to Wodnik Szuwarek !! Z wody może nie wychodzić...;o)
Księciunio uczestniczący w "spisku" pokiwał głową z uznaniem...;o)
A Tygrysek ?? Przez trzy dni pływał na materacu i widać było rezerwę "dla rozmiaru", ale...Po trzech dniach nagle zsunął się z materaca i radośnie zawołał:
- Babcia !! Pływam !!
I rzeczywiście pływał !! Co prawda w "ciapoczku" (kapoczku), ale szalał tak, że Starszaki musiały Mu schodzić z drogi...;o)
Wrzaski na Wrzosowisku słychać było w promieni kilku (jeśli nie kilkunastu) kilometrów...;o)
A wieczorami ??
Jeśli wnucze towarzystwo nie padało zaraz po zjedzonej kolacji, to...
Dziadziuś przygotował niespodziankę !!
Babcine Wigry (mające ponad pięćdziesiąt lat), obsługiwane teraz przez Princeskę...
"Góral" Córci mający trzydzieści lat, dosiadany przez Księciunia...
A poza kadrem mknie na czterech kółeczkach Tygrysek (jeszcze się uczy) na rowerku, który osiem lat temu "wyrósł pod orzechem na Wrzosowisku" dla Księciunia...
Było pięknie i radośnie...
Teraz Matka Natura urządziła nam przerwę w turnusach, sprowadzając chłodne noce...
Wnuki zapowiedziały się na kolejne przyjazdy...
My sprawdzamy prognozy...;o)
Będzie pięknie i radośnie...;o)








