Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

czwartek, 14 kwietnia 2022

Radość do podziału...

     A życie toczy się dalej...

Tak po krótce można posumować bieżące wydarzenia...

     Gdzieś tam Narody dokonują politycznych wyborów, czyli wybierają między "dżumą", a "cholerą" (co o dziwo, nie jest naszą domeną)...

     Gdzieś toczy się wojna, w której giną Ludzie, bo cywilizacja dokonała wyboru i dopiero po fakcie dostrzega swoją krótkowzroczność...

     Gdzieś Matka tuli Dziecko płaczące za pozostawionymi w domu zabawkami i pieskiem, który uciekł z domu wystraszony strzałami...

To wszystko "gdzieś"...

     A u nas Wiosna...

     Pokręcona, jak zawsze...Prażąca Słońcem, albo zacinająca zmrożonym deszczem...Przerażająco sucha, albo przerażająco mokra...

Ot, takie problemy dnia codziennego...

     Okna pomyte ?? Szafki posprzątane ?? Zakupy zrobione ??

Ponoć idą Święta...;o)

     A Gordyjka, jak zawsze o tej porze roku, zaczyna życie na dwa domy...Zaścianek i Wrzosowisko...

     W Zaścianku prozaicznie...

     Na Wrzosowisku, magicznie...;o)

Jakiż tam teraz ruch panuje, jakie zamieszanie, jaka krzątanina...

     Niezmiernie trzeba uważać gdzie się nogi stawia (bo brateczki spod listków kwiatuszki wystawiają), cebulki pęcznieją, nasionka powoli się otwierają...Echhh...

     Na głowy też trzeba uważać !! Ptasi przyjaciele co kilka minut pikują z błękitów, żeby wrzucić coś do pustych brzuszków, albo porwać kawałek sznureczka niezbędnego do budowy gniazdka...

     Trzeba też zwracać uwagę, którą ścieżką się idzie...Może właśnie tam odbywają się ptasie amory ?? Słychać to z daleka...Trzepotem skrzydełek...Ptasim trelem...

Cudności...;o)

     A przyziemnie ??

Sezon rozpoczyna forsycja...


     Pierwsze złoto sezonu...

     Ledwie trzy lata temu zbierałam kwiaty "na sztuki", żeby krzewów nie kaleczyć, żeby się równo rozkrzewiały, żeby oko cieszyły...Teraz mamy "złotą ścianę"...

Po kwiaty chodzę z sekatorem...;o)

Ścinam gałązki, obrywam kwiaty...


     I suszę w ciemnościach, w przewiewnym pomieszczeniu (że o pudełku po pizzy nie wspomnę)...

     Susz będzie dodatkiem do naszej domowej herbatki (mieszanka autorska), zastępująca "kupne" napary...

     Bo forsycja, poza niewątpliwym urokiem wizualnym, ma też urok wewnętrzny...

     Zawiera rekordowe ilości rutyny (składnik idealny na jesienno-zimowe herbatki)...A skoro witamina C, to i na problemy rozszerzonych naczyń, na żylaki, na przemęczoną skórę (zmarszczki)...

Kwercetyna pomoże na problemy alergiczne...

Zalecana jest również na problemy z wątrobą, nerkami i obniża cholesterol...

     Kochajmy forsycję !! ;o)

     Wszelkie jej właściwości opisywane są na portalach zielarskich, więc  zachęcam do lektury...

     Trzeba sobie wyszukać krzaczek na łąkach, czy w lesie i rwać kwiaty "na potęgę"...Koniecznie w słoneczny dzień, najlepiej po południu (kwiaty są w pełni otwarte)...Niekoniecznie musicie wcześniej zjeść pizzę...;o)

No bo wiecie...Pizza obciąża wątrobę...I wtedy to już herbatka z forsycją jest konieczna...;o)

     A skoro było o roślince, to czas na ptaszka...


     To jest bocian...;o)

Bocian, któremu ludzie zniszczyli gniazdo...

Ale od początku...

     Od 2015 roku jadąc na Wrzosowisko wypatrywaliśmy tego gniazda za każdym razem...Kiedy przyleci, kiedy będą młode, kiedy zacznie się szkoła latania...Bywało, że Pan N. znacznie zwalniał, albo przystawał, żebyśmy mogli widokiem boćkowym się nacieszyć...

Niestety...Trzy dwa lata temu, właściciel domu na którym było gniazdo (dom w stanie surowym, zadaszony), postanowił zrobić na posesji porządek i zaczął od zrzucenia gniazda...

     Bociany usiłowały odbudować swój dom, ale właściciel był czujny...

Czy to człek bez serca ??

Nie do końca...

     Kilka metrów dalej, na słupie, przygotowano bocianom wypaśną miejscówkę...Na stalowym stelażu...

Wystarczyło zasiedlić i jaja składać...

     Ale jak to wytłumaczyć bocianom ??

     Skontrolowały gniazdo, owszem...Ale coś im nie bardzo pasowało, bo po kilku próbach bociany zniknęły...Nie udało się nam ich wyśledzić (a staraliśmy się bardzo)...;o)

     W tym roku...

     Jest !! - wrzasnęliśmy zgodnie w "nagusku" i ryjki się nam rozpromieniły...Gniado zasiedlone !!

     Pan bociek stał dumnie na czatach, a pani boćkowa skulona coś tam majstrowała (a może już siedzi na jajach ??)...W każdym razie boćki zrozumiały przesłanie i ludzką mowę...;o)

     A że każdy idol o swoich fanów dba...


     To się nam bociek ostatnio zaprezentował, ledwie kilka metrów od drogi...Za kolacją biedaczysko dreptało, więc my cichutko, szeptem, radość wyraziliśmy, zdjęcia cyknęliśmy i z Wami się tym faktem dzielę...;o)

wtorek, 29 marca 2022

Odrobina normalności...

     Nasz Świat nie zatrzymał się w lutym, chociaż zmienił się ogromnie...Ukraina zdominowała nasze myśli, czyny i portfele...;o) Żyjemy właściwie normalnie...Tyle, że inaczej...A Ojciec Czas kapie sobie powolutku...

     Wiosna przyszła "niespodziewanie" i tym razem nie była głównym tematem doniesień medialnych...Ale przyszła...

     W Zaścianku też przyczłapała...Słoneczko roztopiło śnieżne i lodowe łachy...Małpki pospadały z drzew...

Słowo daję, nic nie piłam...Mam dowód...;o)



     Cały trawnik wzdłuż jednej z głównych alejek przy Osiedlu, jest upstrzony "małpkami"...Konsumpcja szła na całego...;o)

Na obu końcach alejki znajdują się kosze na śmieci...Ale po co dźwigać pustą butelkę ?? Jeszcze ktoś zobaczy...

Teren nie należy do Spółdzielni, więc pewnie będzie to leżakowało do maja, do Święta Ziemi...

Albo do wprowadzenia kaucji za szkło...;o)

Echhh...

     Nasz "nagusek" miał swoje "święto"...

200 000 kilometrów !!

Piękny wynik...

     Szczególnie, że nigdy nas nie zawiódł, nawet pierwszego kapcia złapaliśmy niedawno (a w bagażniku woziliśmy "nowiutki" zapas - Wulkanizator czkawki dostał ze śmiechu, jak zobaczył fabryczne znakowania)...

     Przejechał pół Europy...Po Polsce wozi nas we wszystkich kierunkach...Bywa ciężarówką...Wnuczą karetą...Psią sypialnią...I zawsze radośnie pomrukuje...

     "Nagusek" debeściak...;o)

     Skoro jest wiosna...Skoro mamy czym jeździć...Pora na Wrzosowisko...

     O porządkach, nasadzeniach i innych takich było już miliony razy, więc dzisiaj przedstawię Wam moich nowych przyjaciół...

Kiedyś to było moje "futurystyczne" marzenie...Kilka lat...

     Przedstawiam Wam "szur-szura"...


Nożyce do trawy na USB...;o)

Genialne !!

     Są leciutkie w użytkowaniu i ładują się z "bele czego"...Chociaż my, profesjonalnie, korzystamy z panela słonecznego, więc nie dość, że praktyczne, to jeszcze ekologiczne...;o)

Porządki są znacznie prostsze, a obolałe dłonie przestają być obolałe...

     Ja jestem "szur-szurem" zachwycona !! Ogarniam wszystko trzy razy szybciej...;o)

     No dobra...Po wypróbowaniu przydatności kupiliśmy drugiego, więc jak się uprę, to pracuję godzinę "w ciągu", a półtorej potrzebujemy na ładowanie (solarne)...

W komplecie są jeszcze nożyki do żywopłotów, ale nie posiadamy żywopłotu, więc nie wypróbowałam...

Wymiana prostsza być nie może...Ostrzenie noży też...

     Świetny wynalazek...;o)

     Jeszcze coś obciąża dłonie w ogrodzie ??

Ha !! Sekator...


Też solarny na USB...;o)

Nasz już popracował, więc mogę polecić...

     Zamiast walki z gałęziami, jeden przycisk...Cudo !!

     Pan N. przygotował solidne stanowisko do ładowania (bo ruch w narzędziach okrutny) i poszliśmy na całość...Wymieniliśmy "park narzędziowy" na wszystko solarne ładowane przez USB...;o)

Pozostał szpadelek i motyka...;o)

     Nasz maleńki solarek spisuje się wyśmienicie i w końcu czuje się doceniony...;o)

A po pracy...

     Matka Natura łaskawa, bo zaliczyliśmy już "lutówkę" i "marcówkę"...;o)

     Smakowały wyśmienicie...;o)

czwartek, 24 marca 2022

Proste jak budowa cepa...

     Od 24 lutego rozpoczynamy dzień od sprawdzenia doniesień z frontu...Wymieniamy się informacjami...Radośnie przyjmujemy zwycięstwa...Wzruszamy się na widok udręczonych dzieci...Ze smutkiem przyjmujemy porażki...Mam tak samo...Ale...

     Staram się pozyskiwać informacje "u źródła", bo "ni hu hu" nie wierzę mediom...;o) I mam rację (lubię mieć), bo coraz częściej przyłapuję dziennikarzy na powielaniu informacji...Spirala strachu ma się nakręcać...

     Pojawiło się też nowe grono "ekspertów", którzy pojęcia o polityce zagranicznej nie mają, nawet w wojsku nie byli, ale telepatycznie odczytują intencje "putka-plutka"...

     Jeszcze nie pozbieraliśmy się psychicznie po pandemicznym strachu i oberwaliśmy obuchem...

Zaproponuję Wam "odskocznię" od tego udręczenia...;o)

     Każdy kryzys ma jakieś dobre strony, nam "putek-plutek" pokazał jak umiemy się zaangażować, jak marginesowe są poglądy polityczne, kiedy na szali znajduje się dobro innego człowieka...Chociaż coraz częściej pojawiają się "polityczne" gnomy chcące coś ugrać...Mamy szansę wyalienować to tałatajstwo...Czy skorzystamy ??

     Na przełomie 2023/2024 mają się odbyć Wybory Samorządowe...Decyzja o terminie jeszcze nie zapadła...

     Pierwszy raz w historii będziemy mieli okazję wybrać Samorządowców, którzy się do tego nadają...

     Przecież widzimy jak działają nasze Miasta, Gminy, Powiaty...Widzimy kto się na Organizatorów nadaje, a kto nie...Kryzys uchodźczy podniósł kurtynę...

Tyle, że świadomie musimy odrzucić własne preferencje polityczne...

Bo nie "szatka" zdobi człowieka, jak to nasi Przodkowie ustalili...

     Tym razem nie powinno nam wystarczyć chwytliwe hasełko wyborcze i ładna buźka na plakacie...

Albo umiesz być Samorządowcem, Prezydentem, Burmistrzem, Wójtem...Albo spadaj...

     Przez kilka ostatnich miesięcy często słyszałam, lub czytałam, że Rząd chce scentralizować samorządność w Kraju, że czyha na swobody...I nagle (bo wojen nikt z wyprzedzeniem nie rozpoczyna), Ci sami ludzie krzyczą, że Rząd powinien coś z tym zrobić..."Coś"??

     Jak wiecie, nie bardzo mi po drodze z naszym Rządem, ale ani Matiego na punkcie recepcyjnym sobie nie wyobrażam, ani Jędrusia rozdającego Dzieciom soczki...

     A jak jeszcze doczytałam, że te pieniądze dla "Opiekunów" powinny dostawać Uciekinierki, to moja wyobraźnia poszybowała w kosmos...

     Przypominam, że Ludzie otworzyli swoje serca i domy, kiedy nie było żadnej mowy o wsparciu finansowym...Że pensjonaty i hotele zrezygnowały ze swoich dochodów, bo potrzebna była pomoc...

     Ale gdzieś tam, ktoś tam, zażądał od Ukrainki pieniędzy...

     Napiętnować, dowalić wyrok za wyłudzenie i koniec tematu !!

     Bo jak to niby ma wyglądać ?? Ukrainka z dwójką Dzieci przechodzi granicę, na granicy ma stać Vice Minister Finansów i wręczać każdej po 1200zł na duszę ?? "Proszę sobie znaleźć mieszkanie na wolnym rynku (tam to już sami uczciwi mieszkania oferują), a jak coś zostanie to zrobić zakupy (sklep jest za rogiem), a najlepiej niech Pani od jutra podejmie pracę - Minister Rodziny i Polityki Społecznej siedzi tam, na ławeczce, kolejka trochę przydługawa, ale się przecież Pani nie spieszy"...

     W wielką politykę się wbijać nie będę, bo szaraczkiem jestem, ale...

     Przemyśl...Nie to, żeby pod rozwagę...Miasto takie...;o) 60 tysięcy Mieszkańców...Z wyglądu urocze (wiem, bo byłam nie raz)...Obrywa rykoszetem, bo w sąsiedztwie ma Medykę...

Wyobrażacie sobie jaki powinien panować tam chaos ??

Powinien...Nie panuje...

     Prezydent Miasta boryka się z niewyobrażalnymi problemami...Sąsiednie Gminy pękają w szwach...

     Jeden z Samorządowców sobie nie radził, bo dotąd tylko krzesełko i telefon, bo sytuacja go przerosła...Przyjeżdżają Strażacy, organizują wszystko, przygotowują co trzeba i koniec tematu...Samorządowiec do "wywalenia" ?? Oczywista sprawa...Bo jego "psim obowiązkiem" jest organizacja życie na danym terenie...Wszystko jedno czy to powódź, trzęsienie ziemi, czy wybuch wulkanu, albo wojna...

     Prezydent Przemyśla medialny nie jest, nie to, żeby urody Mu brakowało...Politycznie nie jest medialny...Nie reprezentuje POPiS-ujących się partii, nie wciska kija w mrowisko, nie utyskuje na Rząd (chociaż pewnie On miałby sporo do powiedzenia) - robi swoje...A nawet więcej...

Jego konto na FB ma Obserwujących dwukrotnie więcej niż Przemyśl ma Mieszkańców...Trochę dziwne, jak na Prezydenta małego Miasteczka...

     No tak...Zrobił zadymę z "koszulką putka"...To niektóre media pokazały...Szczególnie włoskie...Ale moim zdaniem miał Chłop rację w 100% !! Wychwalać "putka", a potem przyjechać na granicę i robić sobie zdjęcia z Uchodźcami, to trzeba być kompletną szmatą (nie obrażając tego przydatnego przedmiotu)...

(Czy wiecie, że sławetna koszulka, po całej akcji, "awansowała" na wycieraczkę i leżała w drzwiach przemyskiego Dworca ?? Wyraz twarzy Ukrainek był bezcenny !! To działało lepiej niż sesja terapeutyczna...)

     A jak wygląda w tym przeglądzie mój Zaścianek ??

No cóż...

     Mój Zaścianek "błysnął", chociaż się tego nie spodziewałam...Sporo Go było w mediach...

A u władzy mamy totalną kipisz, każdy z "innej parafii"...;o)

     Udało się odłożyć polityczne niuanse i działać wspólnie...Burmistrz...Starosta...Marszałek...Proboszcz...Organizacyjnie wyglądało to imponująco...Wiadomo było kto organizuje pomoc rzeczową, kto zarządza Wolontariuszami, jak wspierają akcję pomocową Służby mundurowe...Po trzydziestu latach rdzewienia "szeroki tor" na coś się Zaściankowi przydał...;o)

     Mieszkańcy tez się spisali...Dowodem na to mogą być powiększane powierzchnie magazynowe i rozszerzany czas pracy punktów humanitarnych...Że o otwartych drzwiach domów nie wspomnę...Miejsca przygotowali wszyscy...Mieszkańcy, Gmina, Powiat, Kościół...

     To była Dobra Robota !!

     I kiedy słyszę, że Rząd się nie spisał, ale Naród zdał egzamin na "5" (zawsze może być lepiej), to myślę, że tak właśnie powinno być...Bo to my jesteśmy siłą tego Kraju...Bez względu na poglądy, wiarę i inne podziały...

     Teraz tylko powinniśmy w tym wytrwać...Oddzielić "ziarno od plew"...Wyciągnąć wnioski...I nie dać mieszać sobie w głowie "ładnymi buźkami" i "chwytliwymi hasełkami"...Proste jak budowa cepa...;o)


P.S. Żeby nie było...;o)

Przedstawię Wam dzisiaj Natalkę...

Powinna mieć chyba na imię Nadzieja...;o)

Jej cała Rodzina walczy na różnych odcinkach frontu...

Natalka to Żołnierz...

piątek, 18 marca 2022

Śmieszno, choć straszno...

     Przez ostatnich kilka tygodni chyba już wszyscy pozyskali wiedzę, że Prezydent Ukrainy był Komikiem...Jak dobrym ?? Niewątpliwie dobrym...Bo tylko dobry Komik umie wywołać na swej twarzy uśmiech, kiedy jest on najbardziej potrzebny, umie dodać otuchy prostymi słowami...A jeśli na dodatek zajmuje się "kabaretem politycznym", to perfekcyjnie musi znać politykę, polityków i niuanse z tym związane...Świat niewiele wiedział o Jego zdolnościach póki "reżyser" z Kremla nie zaczął swojego "przedstawienia"...

     Kto teraz nie zna tej Postaci ??

     Oliwkowy dresik, zielona koszulka, zarost świadczący o braku czasu na pierdoły, czasem fryzura z gatunku "piorun strzelił w szczypiorek", coraz częściej podkrążone oczy z niewyspania...Prezydent, którego zazdroszczą Ukrainie wszystkie Narody Świata...Ja też, chociaż jak wiecie do prezydentów mam osobliwy stosunek...;o)

     Dlaczego jestem tak sceptyczna do prezydentów ??

     Pominę tym razem rodzime podwórko, bo się na podium nie mieszczą...

     Pan Francuz...

     Co tydzień dzwoni do "reżysera" i skwapliwie realizuje scenariusz...Głośno krzyczy na europejskich korytarzach, a w prezydenckim gabinecie realizuje własną politykę...

     No cóż...Czekają go w tym roku wybory, więc wyżej niż portfele "sponsorów" nie podskoczy...A gdzie się trzyma portfele ?? Hmmm...

     Ale kiedy zobaczyłam to...

     Już wiedziałam, że facet "popłynął", a jego PR-y są do zwolnienia dyscyplinarnego...

     Dresik ?? Zarost ?? Zmierzwiona czuprynka ??

Można z Komika stać się Prezydentem...

Można z Prezydenta stać się pajacem...

     Tyle, że Francuzi wielkiego wyboru nie mają...Jedna Pani dyga z wdziękiem w stronę Kremla...Dwóch Panów nie dyga, ale pada na twarz...

     - Dokąd idziesz Francjo ?! - chciało by się zapytać, ale aż strach usłyszeć odpowiedź...

     - W pi**u...(W odróżnieniu od ukraińskiego: "na **uj")

Ale to nie Francja wiedzie europejski prym...

     Pan Niemiec...

     Pan Niemiec dresiku nie zakłada, na czupurka też szans nie ma...Bo Pan Niemiec postanowił zostać mimem !! Milczy...A jak się już odezwie, to lepiej żeby milczał...On też wydzwania do "reżysera"...

     W pierwszym odruchu zarządził porządki na złomowiskach i szrotach, porwany ogólnoeuropejskim zrywem pomocowym, ale się po telefonie zreflektował...Siedzi i duma...

     "A może się reżyser wycofa, przeprosi i będzie po staremu ??"..."A może Ukraina w końcu padnie, co Jej pod nos podsuną, podpisze ??"..." A może morze ?? Wskoczyć i odpłynąć ??"

Bo jak nic intratne posadki w rosyjskich firmach koło nosa przejdą...

     Ja na miejscu Pana Ireneusza Krosnego już bym się niepokoiła...Konkurencja Mu za zachodnią granicą rośnie niebezpieczna...

     Do błazeńskiego zestawu jeszcze bym Pana Włocha (ministra) wrzuciła, który po naradach poleciał do mediów i co słyszał to poopowiadał...Też się chłopu kariera zamarzyła...Ale lipa...Nawet zdjęcia w neciku namierzyć nie mogłam...Tyle, że jego "chlapanie jęzorem" też ma spore reperkusje...(To ten od samolotów)...

     To jest klasa polityczna pierwszego europejskiego sortu...Same gwiazdy !!

     Aż mi wstyd, że "wrzucony" dla kontrastu Prezydent Ukrainy, będzie upubliczniony w takim towarzystwie...

Hmmm...

     To poprawi Mu humor...;o)

Dorzucę jeszcze jedną postać...

     Przedstawiam Wam Wasyla Stefko !!

     Nie jest Prezydentem, Kanclerzem, ani nawet Premierem...

     Wasyl (piszę po imieniu, bo to prawie mój rówieśnik) jest Ochotnikiem...Musiał przekonać wielu Ludzi, że nie tylko poradzi sobie na froncie, ale że będzie na nim użyteczny...Dobrze widzicie...Wasyl ma dwie protezy nóg, trzyma karabin i jest Żołnierzem...Zgadnijcie gdzie??

Bingo !!


     A Chłopaki dają łupnia kacapom !! 

     Codziennie czekam na Ich "dzieńdoberka" i na "dobranockę", i na wszystkie wieści...Serducho rośnie kiedy czytam o Ich sukcesach, kiedy widzę Ich działania...Ale cóż się dziwić, skoro służą tam "Wasyle"...;o)

Niech Moc będzie z Nimi !!


P.S. Noti, odezwij się na gordyjka@gmail.com ...;o)




wtorek, 8 marca 2022

sobota, 5 marca 2022

128 - Szczęśliwa liczba !!

     Milczałam...Wybaczcie, ale czas taki, że albo się milczy, albo się płacze...Chociaż płaczliwa nie jestem...;o) Każdy z nas spogląda na wschodnią granicę z zatroskaniem...Wielu pomaga jak może i umie...I serca rosną, żeśmy swojego człowieczeństwa do końca nie zatracili...

     Wiem, że większość moich blogowych Przyjaciół już jest zaangażowanych w pomoc Ukrainie...Wiem, że w tym Gronie jest wielu Wolontariuszy, wielu Darczyńców, wielu, którzy w swoje progi zaprosili Uchodźców...Ale...

Znowu to "wredne ale"...

Ośmielam się dzisiaj zwrócić do Was z prośbą, ogromną i gorącą...

     Od początku konfliktu obserwuję i trzymam kciuki za jedną z ukraińskich Jednostek...

     Nie mam tam nikogo znajomego, nigdy nie byłam nawet w pobliżu Ich siedziby...Ale każdy z nas każdego dnia ogląda efekty Ich walki...Wszystkie media to pokazują...Wszyscy to komentują...A Oni rano wrzucają zdjęcie z frontu, z życzeniami dobrego dnia...I ruszają do walki...


     Śmierć Ich nie omija, właśnie pożegnali dwóch Przyjaciół...Jeden miał 23-lata, Drugi 26 lat...Mieli całe życie przed sobą...Mieli miliony marzeń...Już nie mają...

     Na ich profilu są setki komentarzy, setki modlitw, setki błogosławieństw...Same Kobiety...Nie wyobrażam sobie nawet Ich strachu...

     Ostatnio w ich szeregi został przyjęty Asystent Kierowcy...


     Wracali z akcji, kiedy zobaczyli tego biedaka, błąkającego się wśród ruin zniszczonego domu...Jak widać, od razu poznał dobre Serducha...

I teraz prośba moja gorąca...

     Chłopakom brakuje wyposażenia...Brakuje butów...Brakuje kamizelek...Brakuje apteczek...Mieszkańcy Miasta robią co mogą, zbierają, kupują, dzielą się swoim...Ale Ich możliwości się wyczerpują...

     Wierzcie mi, że przez tych kilka dni sprawdziłam wszystkie możliwości pomocy i wszystkie poszukiwania kończyły się fiaskiem...

Ale...;o)

Znalazłam !!

     W Polsce mieszka od wielu lat Mieszkanka tego Miasta...W tej Jednostce służył Jej Tata...Zna osobiście wielu Żołnierzy...Wiem, bo oczywiście wszystko sprawdziłam, zanim postanowiłam prosić Was o pomoc...

Utworzyła zbiórkę, pieniądze przekaże na Ukrainę, tam można zakupić wyposażenie i przekazać Żołnierzom...Skomplikowane, bo w Polsce kupić i wysłać nie można...Nie można również bezpośrednio przekazać Im środków...

     Ukraina musi zwyciężyć...To wie, każdy rozsądnie myślący człowiek...Żeby zwyciężyć, musi walczyć...

     Broni Im nie kupimy, granatników w piwnicach nie trzymamy, ale na buty, hełmy, kamizelki, czy rękawice możemy się "szarpnąć"...Każda złotówka to Ich szansa przeżycia...

     Ja Gordyjka, istota netowa, proszę Was...Złotówka...Dwa złote...Może piątak, albo dycha...

W Blogerach siła !! Bądźmy jak blogowa 128-ka !! 


https://pomagam.pl/cw9873


     Wszystkim Darczyńcom kłaniam się do ziemi !!

poniedziałek, 21 lutego 2022

Tatuśkowanie...

       Życie człowieka składa się z kilku etapów...Najpierw wzbudzamy zachwyty - piękną kupką, logicznym spojrzeniem, sensownym uśmiechem, pierwszym zębem, pierwszym krokiem, wierszykiem, piosenką (albo włażeniem na płoty)...To krótki etap...Bardzo krótki...Można by rzec, zbyt krótki...

     Potem następuje etap "wysłuchiwania"...Nie właź tam...Siedź prosto...Odrób lekcje...Załóż czapkę...Z perspektywy nastolatka, etap ten jest długi...Bardzo długi...Można by rzec, zbyt długi...

Ale wtedy właśnie przechodzimy do ofensywy !!

     To my najpierw przejmujemy od losu pałeczkę "zachwytów", a potem "marudzenia"...To takie "koło czasu", w którym możemy korzystać z osobistych doświadczeń...

     Zbliżając się do wieku emerytalnego mamy to już przerobione i możemy odhaczyć w "dzienniczku życia"...Ale...

Echhh...To "ale"...

     Nieubłaganie zbliżamy się do kolejnego etapu, albo już w nim uczestniczymy...

Życie zatacza kolejny krąg...

     - Przecież jak przygotujesz "przydasie" do transportu, to Misiowa Mama będzie wiedziała co mamy zabrać, więc możemy sami zapakować...- dyskutuję z Pierworodnym...

     - Nie !! - słyszę kategoryczny sprzeciw Syna...- Właśnie tego chcę uniknąć !! I tak będziecie to musieli rozpakować, bo jechać nie mogę...Chyba, że termin zmienicie...- ton Misiowego Taty mięknie...

     - Nie !! - ripostuję...- Teraz ogarniemy, to cały marzec mamy do przodu...Przestań nam tatuśkować !!

     - Ale to jest strasznie ciężkie!! Ten krawężnik trzeba będzie "kulać"...Kostki jest pół palety...A już "udźwigani" przyjedziecie...- wylicza Pierworodny...

     - Aleś Ty marudny !! Po kim Ty to masz ?? Jakbym wiedziała, że tak nam będziesz "tatuśkował" to bym Ci całe dzieciństwo zatruła...- mruczę do komórki, bo z jednej strony to pierońsko miłe, że się Dziecko tak o rodziców martwi, a z drugiej "bunt nastolatki" - starą babę ze mnie robi...Ja nie dam rady??

     Streszczenie rozmowy Panu N. wywołało u Niego napad śmiechu...

     - Przy odbiorze "przydasiów" czeka nas "Sajgon"...-podsumował Ślubny, i wierzcie na słowo, nie mylił się...

Pierworodny wszystko robił biegiem...

Bieg po palety...

Bieg do kostki...

Bieg do samochodu...

     Ze sterty wybierał sobie większe elementy, żeby Go Pan N. nie ubiegł...Szykował kilka stertek i transportował ciągiem...

     Na pace układał na dwie ręce, żebym Go czasem ja nie ubiegła...(Chyba, że były tylko malutkie kosteczki, wtedy gnał po większy gabaryt)...

     Kiedy doszliśmy do etapu pakowania krawężników, widać było, że koncentracja u Pierworodnego osiągnęła Zenit...Chciał go chyba przenieść siłą woli...

     My ze stoickim spokojem przyjmowaliśmy Jego krzątaninę, na pożegnanie pomachaliśmy zgodnie, a kiedy nie mógł nas już widzieć i słyszeć...Wybuchliśmy śmiechem...

     - Tatuśko !! - uzgodniliśmy między napadami "głupawki"...

     - Jakby mógł, to by był w trzech miejscach jednocześnie...- podsumowywał Pan N. ...

     - Jakby mógł, to by mnie w domu zamknął z Misiową Mamą !! - podsumowałam ja...- A widziałeś Jego minę jak opowiadałeś o wynoszeniu kuchenki??

To jest właśnie ten kolejny etap...

     Rodzice wiedzą, że mogą...Dzieci wiedzą, że nie powinni...

Konflikt młodej duszy z mdłym ciałem...;o)

     Ale pewnym jest, że to "tatuśkowanie Syna" wprawiło nas w wyśmienite nastroje, podniosło poziom endorfinek, adrenalinka zrobiła swoje, i wypakowywanie "przydasiów" poszło migiem...A że resztki rozsądku jeszcze się w nas zachowały, więc wielgachny krawężnik zsunęliśmy tylko z "paki" i leżakuje na środku podjazdu..."Jeść nie woła"...Uciec nie ucieknie...A jak przyjedziemy wypoczęci, to go jakoś przeturlamy...;o)

     No chyba, że nasz "Tatuśko" przyjedzie w międzyczasie i doceni rozsądek Rodziców...;o)

     Ale na to, to bym nie liczyła, bo Rodzice mają upór "po Tatuśku"...Chyba...;o)