Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Wakacyjne wspominanie z Jowisza...

       Księciunio, nasz Nastolatek, bardzo nas zaskoczył...Czym ?? Chęcią spędzenia części wakacji z Dziadkami...;o) Tym bardziej, że Kumple byli jeszcze dostępni...;o)

     To był najcichszy tydzień na Wrzosowisku...;o)

Bardzo cichutki i bardzo pracowity...;o)

     Wnuk jest dalej naszym "Piaskowym Dziadkiem"...

     Jeśli jest piasek, jest wszystko...;o) No, może jeszcze puchate kluseczki by się przydały...;o)

     Księciunio bardzo dojrzał i spoważniał, a Jego filozoficzne wywody...Klękajcie Narody...;o)

     Princeska ustawiła się najlepiej...Prawie miesiąc luzu i swobody...;o)

Było oczywiście: "Babciu...Jaka ja jestem głodna..."

I było radośnie...

     Princeska to "Wodnik Szuwarek"...


Pierwsza wchodziła...Ostatnia wychodziła...

Nie tylko z basenu...

     No to może czas na spływ ?? Hmmm...

Zaczynamy przygotowania !! ;o)

Najpierw test kajaka...

     Udało się !! Wnuczka nie tylko nie wypadła z kajaka !! Szybka ogarnęła "magię" wiosłowania (taką na 2/3 pióra), a nawet zaparkowała kajak przy drugim podejściu, nie tratując po drodze motorówek...;o)

Żeby mieć pełnię obrazu i jasność upodobań...

     Dla porównania kolejny rejs był rowerkiem (to było pierwsze przygotowanie Luckiego do spływu)...

     - Ale nudy !! - obwieściła Princeska...- Kajak dużo lepszy !!

No to ustalone...

     2027 to będzie rok spływu...Przełom czerwca i lipca będzie idealny...Dziadkowie muszą tylko przypilnować stanu rzeki...;o)

     Czy było tylko "wodniście "??

A gdzieżby...

Było też przestrzennie...

     Radość, kiedy się okazało, że może iść trasą "czerwoną" ("niebieska" jest dla dzieciaków) była przeogromna...A te ścianki Wnuczka uznała za najtrudniejsze !!

Hmmm...Coś bywa dla Niej "trudne"...

     Ale naprawdę najtrudniejsze było przepinanie karabińczyków...Instalacja przewidziana dla Nastolatków, więc potrzeba trochę więcej siły...Dziewięciolatka bardzo się męczyła i denerwowała (wisząc kilka metrów nad ziemią)...Co pomagało, że przeszła wszystkie trzy trasy ??

Dziadkowie stali pod instalacjami i wykrzykiwali do karabińczyków:

     - "Niedobry !! Niedobry !! Niedobry !!"

I pomagało !!

     Były też chwile wyciszenia...

     Ponieważ pod koniec sierpnia Princeska ma urodziny, prezent przybył na Wrzosowisko...

Sztaluga, podobrazia, paleta, farby i pędzle z prawdziwego włosia...

     Cztery godziny !! Cztery godziny idealnej ciszy !!

I Babcia gapa nie zrobiła zdjęcia pierwszego "prawdziwego obrazu"...

A obraz pojechał do Misiowego Domku, żeby Princeska nie tęskniła za Wrzosowiskiem...Tematem była nasza "winnica"...;o)

Pewnego dnia Wnusia nakryła Babcię jak łykała tabletki...

     - Co łykasz Babciu ?? - zapytała...

     - Witaminy...- odpowiedziałam (zgodnie z prawdą)...

     - To dobrze...- oświadczyła Wnusia...- Musisz być zdrowa, bo jak będę dorosła i będę mieć dzieci, to będziesz najfajniejszą Prababcią...Będziesz im musiała wszystko pokazać...

     Pokiwała głową z powagą i pobiegła do basenu, a Babci "B12" utknęła w gardle...

     Princeska ustawiła mi poprzeczkę w okolicach Jowisza...

8 komentarzy:

  1. No to masz bojowe zadanie! Planuj tak siły, żeby dać radę i nawet nie myśl, żeby zrejterować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Pierworodny, mając osiem lat oświadczył, że jak dorośnie wybuduje dom z ogrodem, zamieszkamy razem i ja będę ogarniać Jego dzieci...Na drugi dzień poszłam szukać pracy...;o)
      Osiemdziesięciolatka łażąca po drzewach to może być epicki obraz...;o)

      Usuń
  2. O matko, to konieczna podwójna dawka witamin:)
    Wnuki odważne i ruchliwe po dziadkach.
    Będziesz świetną prababcia:)
    jotka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skończę jak słoń Dominik z "Proszę słonia"...;o)
      Lekko z nami nie mają...;o)
      Optymistyczna teoria...;o)

      Usuń
  3. Każdy wnuk inny, monotonia więc wam nie grozi :D
    Taaaaaaaaaa małpi gaj wypatrzyłam na Wyspie Opatowickiej gdzieś tak 2007 roku. Ooooo jak mnie on kusił... . Wzięłam więc swojego natenczas 15 letniego bratanka i udaliśmy się na zdobywanie wyżyn!!! Byłam kilka lat po kuracjach onkologicznych i byłam niby w pełni sił, chociaż o tym że nie jestem w stanie biegać to już wiedziałam. No więc pierwsza trasa najłatwiejsza rozpoczęta, tyrolka, ło jakie fajowskie, a...później...było już tylko gorzej, bo moje osłabione po kuracjach onkologicznych nogi po prostu nie dawały rady. Najtrudniej było na mostku linowym, gdzie poruszałam się tylko siłą mięśni rąk, które przesuwały mnie po linach a nogi tylko jako podpórki kroczyły po oddalonych o kilkanaście centymetrów deseczkach. Skończyłam ten pierwszy etap dlatego aby plama na honorze mym się nie rozlała :D Jednakoż następne etapy pokonywał już bratanek bez mego towarzystwa hehehehe
    Z nogami mymi lepiej nie jest, więc dobrze że nie mam żadnego potomstwa, bo już jako babcia nie dawałabym rady, ale twoja kondycja przy 80-tce zapewne radę da, czego ci oczywiście życzę!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wnuki podrosły to się babcia na platformach popisywać już nie musi...😉 Wasza wiara w moje możliwości jest przeogromna...🤣

      Usuń
  4. Przede wszystkim życzenia Urodzinowe dla Princeski. Księciunio zasłużył na wycieczkę na Saharę lub inną pustynię, gdzie mógłby się cieszyć piaskiem. A co z Tygryskiem? Tym razem zabrakło Go na Wrzosowisku? Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekażę !! Dziękuję...😘
      Na błędowską mamy rzut młotkiem, a wybieramy się już dziewięć lat...🥴
      Tygrysek tyle nawywijał, że zasłużył na indywidualny post...🤣
      Buziole...😘

      Usuń