Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

sobota, 30 marca 2024

Nie podpucha !! To z serducha...;o)

 Złotych kurczaczków,

na jajkach szlaczków,

bogatego koszyka,

ciasta co szybko znika,

z Rodzinką wiele radości

i niech Was nikt nie zezłości,

Wiosna niech buja kwiecista,

zdrowia - rzecz oczywista...

I po tym Świątecznym stanie,

NADZIEJA niech z Wami zostanie !! ;o)

środa, 27 marca 2024

Nie tylko środek się liczy...

     Pamiętacie jak "Nagusek" stanął nam niespodziewanie między polami, a jego serducho (silnik) zamarło ?? Nasze też !! Bo jak to ?? "Nagusek" ?? Niezawodny "Nagusek" umarł ??

     Jadąc w kabinie lawety wiedzieliśmy jedno, nie odpuścimy !!

     To nie samochód...To członek Rodziny !! Pełnoletni...;o)

     Nasz ulubiony Mechanik tylko głową pokiwał..."Niczego nie obiecuję...Zrobimy co się da..." - Właśnie dlatego jest ulubionym Mechanikiem...;o)

Przez miesiąc wspominaliśmy nasze autko...

     Jak Pan N. dokonywał wyboru, sprawdzając wszystkie parametry...

     Jak podliczałam nasze możliwości finansowe i wyrokowałam na co nas jeszcze stać...

     Jak Córcia wybierała kolor...

     Jak Pierworodny wysiadł z wypiekami na twarzy po jeździe próbnej...

Mamy go od "niemowlęctwa"...;o)

     Był ważnym pojazdem "Matki Wielebnej" (czyli Gordyjki)...

     Był "zaopatrzeniówką" gastronomii, kiedy rzuciliśmy się w wir działalności gospodarczej...

     Błądził po Bieszczadach...Sunął autostradami po Europie...Spalił hamulce i opony w Szwajcarii...

     Potem zmienił gastronomię na informatykę, i doceniliśmy rozmiar bagażnika...

     Na Wrzosowisko przewiózł tony zaprawy i ziemi, a w początkowej fazie był jedynym schronieniem na "hektarach"...

Wspomnień z "Naguskiem" mamy miliony !!

I to miałby być koniec ??

     Po telefonie z diagnozą (i kosztorysem) zabłysło światełko w tunelu (diagnoza, nie kosztorys)...;o)

     - Robimy !! - wrzasnęliśmy zgodnie, a ulubiony Mechanik tylko się uśmiechnął... "- Też bym robił taki samochód..." - skwitował...

     Nie mamy pojęcia co ten Czarodziej zmajstrował, ale "Nagusek" po reanimacji jeździ jeszcze lepiej !!

     Można powiedzieć, że teraz czuć w nim każdą "spóźnioną" reakcję Kierowcy...Jakby nas poganiał...;o)

     Wtedy przyrzekliśmy, że dostanie "drugie życie" i poza "środeczkiem" zainwestujemy "w urodę"...Nie ma co, osiemnaście lat "pod chmurką" odcisnęło piętno na autku...

Długo nam zeszło...

     Najpierw szukaliśmy Blacharza...To nie takie proste dobrze i ładnie pospawać uszkodzone elementy...No i...Do dobrego Blacharza czeka się jak na Specjalistę z NFZ...Miesiącami !!

Jak myśmy pilnowali terminu !!

Przypomnienia były "wklepane" wszędzie...;o)

I...


     "Nagusek" pod "gabinetem chirurgicznym"...;o)

Będzie nowy próg...Będzie nowe nadkole...Ufff...

     Potem tylko wymiana tylnych drzwi...;o)

Ale to już pikuś...

     Drzwi czekają na balkonie, bo Pan N. wypatrzył je po dwóch latach szukania, a "Nagusek" przywiózł je sobie ze Stolicy (to powód naszej niespodziewanej wizytacji w Warszawie)...

Ulubiony Mechanik już "ugadany" na wymianę...;o)

     Dotrzymane słowo...Bo chociaż w życiu liczy się "środek", miło jest mieć ładny wygląd...;o)

niedziela, 24 marca 2024

Przedwyborcza gehenna...

     Nie wiem jak u Was wygląda proces wyborów samorządowych, ale Zaścianek ma pewną przypadłość...Od kiedy pamiętam (a pamięć mam jeszcze przyzwoitą), na szczytach władzy samorządowej lądują "kumotry" i "ziomale"...Te same nazwiska...Te same twarze...

     Nawet kiedy rozpęta się jakaś "zadyma medialna", bo przekręt (afera) nie mieści się już w zaściankowych głowach, zmieniają się jedynie tabliczki na drzwiach...

     Rządzili już wszyscy...Lewica...Prawica..."Środeczek" (ze skłonnościami do odchyłów)...I Ci głoszący się "patriotami lokalnymi" (cokolwiek to znaczy)...

     Jedni zasłynęli dążeniem do "utrzymania się przy korytku"...Drudzy do ogłoszenia Zaścianka "małym Krakowem"...Kolejni inwestycjami, które wbiły Zaścianek w kredytowe zadłużenie...

No cóż...Zaścianek nie ma szczęścia do Włodarzy...

To nawet nie chodzi o to, że nie dzieje się nic...

     Przez ostatnie lata powstało sporo dróg i chodników...Po kilkunastu latach niemożności udało się nawet wyremontować i zagospodarować kompleks miejskich basenów...Ba !! Przebudowano stadion lekkoatletyczny i boisko piłkarskie, które jeszcze dwa lata temu groziło kalectwem użytkownikom...

Że marudzę ??

Może...

     Problem w tym, że u nas realizuje się to wszystko jakoś "na zakładkę"...;o)

     Była moda na "orliki"...Budowali "orliki" jakby ich "zły opętał", bez przemyśleń i rozwagi...Trzeba być na topie...

     Była moda na eleganckie chodniczki...Budowali chodniczki, wymieniając dobre, na lepsze...

     Była moda na siłownie i place zabaw...Tych ci u nas dostatek...

     Nawet ten kompleks sportowy powstał, bo ościenne gminy już miały...

Echhh...Jakby nie można było iść swoją drogą...

     A potencjał Zaścianek ma !!

Tylko nie taki, jakim nas raczą potencjalni kandydaci...

     Nie będziemy "małym Krakowem", bo nie mamy ani Damy z gronostajem (nawet gronostaja nie mamy), ani Ołtarza Wita Stwosza...Przeszłość Zaścianka to srebro i ołów...(I garnki...)...;o)

     Nie będziemy centrum logistycznym, bo "siedzimy" w samym środeczku drogi "przelotowej"...

     Przemysł u nas nie powstanie bo wkoło tereny leśno - rolnicze...No chyba, że ktoś tuje będzie w ogródku sadził i się do ropy dokopie...Wtedy jest szansa, że wszyscy zostaniemy szejkami (jak w Karlinie)...;o)

     Zaścianek może być świetnym miejscem do życia !! (Już trzydzieści lat temu żeśmy to zauważyli)...

     Można tu mieszkać bez tłoku i pędu cywilizacji...Gdyby powstawały mieszkania, a ich ceny były bardziej zaściankowe niż krakowskie...

     Można wychowywać Dzieci...Bez zagrożenia smogiem i pylicą...Gdyby była wystarczająca ilość żłobków, przedszkoli i szkół...A gminne inwestycje w edukację ściągnęły nauczycieli "z wyższej półki"...

     Można wyciszyć się po korporacyjnym pędzie spacerując po okolicznych lasach i uprawiając sporty...Gdyby ktoś pochylił się nad infrastrukturą rekreacyjno-sportową...Oznakowanie ścieżek to chyba najtańsza z możliwych inwestycji...

     Można odpocząć na emeryturze...Z tych samych powodów co wyżej...

     W promieniu trzydziestu kilometrów (prawie w każdą stronę) mamy duże miasta...

Właściwie niewiele trzeba...

     Ale jakoś przedwyborcza kiełbacha wpychana jest nam wprost do gardeł...Chyba żaden zakład przetwórstwa mięsnego by tego nie ogarnął..."Słuchać hadko" - jak pisał Sienkiewicz...

     Szczególnie kandydaci na zaściankowych burmistrzów idą na całość (jeden jest o krok od budowy lotniska)...;o) Mamy też "spadochroniarkę", która nie ma z Zaściankiem nic wspólnego, ale ma nominację "partyjną"...Majtki opadają !! Bo ręce opadły nam już dawno temu...

     Pójdziemy na wybory...Zagłosujemy...A tam tabliczki znowu zmienią swoje miejsce na drzwiach...Jak w porzekadle: "Hop siup, zmiana d**"...

Chyba, że...

Echhhh...

Nadzieja umiera ostatnia...;o)

czwartek, 21 marca 2024

Uwielbienie dla kokard...

     Gdzie jesteśmy jak nas nie ma ??

Na Wrzosowisku !! ;o)

     Porzucone pędzle i wiaderka zerkają na mnie z wyrzutem, a ja bujam się po "hektarach" z motyką w rękach...Ot, wiosna !!

     Zaczynają spływać sadzonki, kłączaki, bulwy i cebulki (zamawiane od stycznia), więc po intensywnej pracy umysłowej (co - gdzie), przyszedł czas na realizację planów...

Nie ma co marudzić...;o)

Zaczęliśmy od wyzwania numer jeden...

     Zasieki przeciwczołgowe ??

Wygląda to odrobinę "militarnie", ale powód jest poważny...

Toczymy prawdziwy bój...

     Bój o maliny !!

     To już trzecia potyczka z Matką Naturą...

     Nasze południowe zbocze jest wyjątkowo "wyprofilowane", a ziemia "kiepsiutka"... Jak na ziemię można zastosować "podsypkę", tak na spływającą swoimi kanałami wodę niewiele możemy zdziałać...

     Zaczęliśmy bardzo uważnie śledzić którędy woda z opadów nam spływa (a zaczyna od Orzeszka)...Gdzie ląduje u Sąsiada...Którędy wraca do nas...I tak po bujnej trawie wyznaczyliśmy zarys tej naszej hydrologii...Sto dwadzieścia metrów od kępki trawy do kępki trawy...;o)

     Maliny lubią wodę, a my mamy ciągły jej niedosyt...Strome wzniesienie robi nam "pod górkę"...;o)

     No to "wypłaszyliśmy" teren pod sadzenie (wiwat Pan N. ze szpadelkiem), w wypłaszeniu porobiliśmy ziemne "donice" i będziemy czekać na efekty...;o)

     Trzy dni w takich pozycjach, że Akrobaci by się zdziwili...;o)

     A że Pan N. kocha swój szpadelek, więc przy okazji przekopał dwa "sektorki" pod warzywa...

     Ten patent mamy już sprawdzony, ale odrobinę go w tym roku "ulepszę"...;o)

     Pod "agro" drzemią jeszcze truskawki i poziomki, ale przeciągają się uroczo i nawet poziewują (jak się dobrze ucho nadstawi)...

     Rozpakowałam też wielkie pudło z ozdobnymi "przydasiami"...;o)


     Dwie juki i korona cesarska czekają na ciepełko...

     Posadziłam też chrzan, żeby się nie bujać po targowiskach...;o)

     Część warzywek już posiana w rozsadówkach...

Wiosna ??

Wiosna !!

     Nie ma co marudzić na pogodę, jak jest robota do zrobienia...;o)

I nieodmienne pytanie Pana N. :

     -Wykopać Ci gdzieś otworek ??

     A ja biegam po tych naszych "hektarach" z motyczką, albo łopatką...Albo siadam na leżaku i wizualizuję sobie miejscówki dla tych naszych "przydasiów", a potem zrywam sią i biegnę sprawdzić pomysł naocznie...

Uwielbiam to...

     Uwielbiam patrzeć jak te mikrusy przebijają ziemię zielonymi pączkami...

     Uwielbiam karcić drzewka i krzaki, że za szybko pęcznieją im gałązki, że jeszcze mróz zapowiedzieli w prognozie...

     Uwielbiam człapać jak bocian, żeby nie podeptać pierwszych fiołków...

I uwielbiam, kiedy wsiadamy do samochodu i Pan N. pyta:

     - Jak kokardy ??

     - Ledwie się trzymają...- odpowiadam... (Od: mam wszystkiego "po kokardy")...

     A potem "przeciwbólówka" i można wracać do pędzli i wiaderek...;o)

poniedziałek, 18 marca 2024

Bajka z przyszłości...

     Przez kilkanaście lat zajmowaliśmy się nowymi technologiami, z zamiłowania, z ciekawości (i dla pieniędzy)...Można by powiedzieć, że nasz "informatyczny fioł" stał się chlebem powszednim, a mieszkanie wyglądało jak centrum Doliny Krzemowej w wersji mini...

     Krok za krokiem widzieliśmy kierunek w którym te technologie podążały i mieliśmy coraz więcej wątpliwości...Podobnie jak człowiek uznawany za twórcę internetu Paul Baran (Polak z Grodna)...I chociaż niektórym wyda się to niemożliwe, Facet przewidział w 1965 roku, że jako ludzkość nie damy sobie z tym rady...Ja byłam wtedy niemowlakiem...;o)

     Dzisiaj siedzę przed monitorem laptopa i korzystam z dobrodziejstw, których zaczątkiem była telekomunikacja z czasów zimnej wojny (kto pamięta newsy o czerwonym telefonie Waszyngton - Kreml ??)...

     Na ile zmienił się Świat ??

Hahahahaha...

     Rynki światowe (w tym giełdy) zdominowane przez nowe technologie...

     Przemysł zaczyna się przekształcać zastępując człowieka robotami...

     Rolnictwo skręciło w techniczne wytwarzanie pożywienia i "babę z motyką" już niedługo będzie można spotkać w muzem...Albo na Wrzosowisku...

     Medycyna rozwija się w zawrotnym tempie (nawet nie mamy pojęcia jak szybko), a drukarki 3D i medyczne roboty to tylko wstęp do "kapsuł naprawczych"...(Czy dostępnych dla wszystkich to już inna sprawa)...

     Prawodawstwo na całym Globie zostało daleko z tyłu (nie ogarniamy zagrożeń, które sami powodujemy)...

     Przekazy medialne stały się papką do prania mózgów...

     Demokracja...Echhh...Zapomnijcie...;o) Ten "twór" był delikatnie przesuwany na "boczne tory" i został namiastką idei...(Ciekawe czy zgadniecie, kto wiedzie prym w tym "kolejowym" procederze ??)...

     Jako Obywatele Świata spadamy w przepaść i nawet się z tego cieszymy...;o)

     Z roku na rok pogłębia się zapaść w szkolnictwie (nie tylko u nas), trend równania do najsłabszych i likwidacja współzawodnictwa (ponoć szkodliwego) pewnie ograniczy edukację do nauki czytania i liczenia (w zakresie do 100)...

     Wkrótce obowiązki zawodowe polegać będą na wciskaniu guzika (od zarządzania będzie AI)...Pamiętacie kreskówkę o Jetsonach ?? ;o)

     Jednostki mniej przydatne dostana dochód gwarantowany...Będą leżeć, pachnieć i wydawać otrzymane pieniądze (to się już dzieje w niektórych miejscach Świata)...W Chinach testuje się "pieniądze czasowe"...

Kolejny krok ??

     Znacie to powiedzenie: "organ nie używany zanika" ??

No cóż...

     Niewielu będzie pewnie chętnych do samokształcenia (jeśli ktokolwiek będzie chętny)...Media przejmą funkcje poznawcze...Ludzkość zacznie sobie wegetować bez sensu i celu...

     Że to smutna przyszłość ??

     No cóż...Nie wszystkie bajki mają dobre zakończenie...

     Odwrotu od niej nie ma...Nikt nie zdecyduje się na wyłączenie "guzika", bo przynosi to zbyt wielkie korzyści (te wymierne)...

     Jesteśmy krok od przepaści, którą większość uzna za raj...

I żeby tak mrocznie nie kończyć...

     "Raj" będzie utracony, bo historia kołem się toczy..."Trudne czasy tworzą silnych ludzi, silni ludzie tworzą dobre czasy, dobre czasy tworzą słabych ludzi, słabi ludzie tworzą trudne czasy"...;o)

     Wychodzi na to, że jesteśmy pokoleniem silnych ludzi...;o)  

piątek, 15 marca 2024

Granatniki...

     Tym razem nie będzie o historycznym ataku na Komendę Główną przez jej Komendanta...;o) Bo ten temat został już opisany w każdym wymiarze, i tym dramatycznym, i tym prześmiewczym...Ot, zdarzyło się Chłopu pociskiem w "płot" trafić...

     Ale poniekąd będę związana z tematem, bo będzie o...Remontach...;o)

     Leżymy sobie na kanapach...Na jednej Gordyjka...Na drugiej Pan N. ... Na trzeciej Lucki...

     W telewizorni coś tam ciecze leniwie (pewnie kryminał), za oknami niezimowy styczeń...

     - Może byśmy lampy w przedpokoju wymienili ?? - pyta Pan N. ...

     - Można by... - wymruczałam, bo remontów na ten rok żeśmy nie przewidywali, ale wymiana lamp to przecież nie remont...

     Wisiały nam te lampy "na sumieniach" od dawna...Dwadzieścia lat już dawno im wybiło...Zaczepy się pourywały...Jedna zwisała dramatycznie dyndając na ostatnim kabelku...Echhh...

     Tyle potrzebowaliśmy na podjęcie decyzji...;o)

1. Lampy sztuk 3.

     Po kilku minutach Pan N. podesłał mi propozycje...Potem ja Panu N. podesłałam swoje...Temat ruszył...

     - Oooo...Masz takie z czujnikami ruchu !! - entuzjazm Ślubnego był słyszalny...- Ale trzeba by instalacje trochę przerobić...

1. Lampy sztuk 3.

2. Instalacja pod lampy.

     Zanim zakupione w necie lampy dotarły...

     - Wysłałem Ci na maila kontakty pod te lampy, można by przy okazji wymienić te stare...

     - Czemu nie ?? (Przecież nie ja będę kuć i wymieniać)...;o)

1. Lampa sztuk 3.

2. Instalacja pod lampy (z kuciem i gipsowaniem).

3. Wymiana kontaktów (z kuciem i gipsowaniem).

     - To może przy okazji zrobię tu kontakt...Widziałem bardzo fajny wzmacniacz sygnału...Net by się nam w sypialni nie wieszał... - Kolejne odkrycie Pana N. ...

     - Może być (Przecież nie ja i  tak dalej)...;o)

1. Lampy sztuk 3.

2. Instalacja pod lampy (z kuciem i gipsowaniem).

3. Wymiana kontaktów (z kuciem i gipsowaniem).

4. Kontakt do wzmacniacza (z kuciem i gipsowaniem).

     - To kupmy lakierobejcę...Odświeżę spongi i ujednolicę ramki, bo każda z innej parafii...- i Gordyjka dorzuca trzy grosze...

     - Ściany też musimy machnąć bo wszystkie połatane gipsem...- Pan N. nie zwalnia tempa...

1. Lampy sztuk 3.

2. Instalacja pod lampy (z kuciem i gipsowaniem).

3. Wymiana kontaktów (z kuciem i gipsowaniem).

4. Kontakt do wzmacniacza (z kuciem i gipsowaniem).

5. Malowanie ścian i sufitu.

6. Malowanie ramek i spong...

A kiedy ściany (i sufit) zabłysły bielą...

     - Musimy pomalować drzwi !! Dopiero teraz widać jakie są bure... - wydusiłam...

1. Lampy sztuk 3.

2. Instalacja pod kontakty (z kuciem i gipsowaniem).

3. Wymiana kontaktów (z kuciem i gipsowaniem).

4. Kontakt do wzmacniacza (z kuciem i gipsowaniem).

5. Malowanie ścian i sufitu.

6. Malowanie ramek i spong.

7. Malowanie drzwi.

     Remont w żadnym wymiarze nie był planowany, więc wszystko robimy w "wolnej chwili", albo w "międzyczasie"...;o)

     Trzy lampy zainstalowalibyśmy w jedno popołudnie...;o)

     Bujamy się trzeci miesiąc, ciesząc się jak dzikie fretki...;o)

     Stoi już nawet nowa komoda z siedziskiem (bo z dwudziestoletnich "pufek" było nam coraz trudniej wiązać buty)... 

     Kiedy skończymy ??

     Plan jest, że na 30 marca (już słyszę chichot Bozi)...

Granatniki to my...

     Najpierw jest "wieki wybuch" (pomysłu), a potem jeszcze większe zamieszanie i sprzątanie...;o)

     Ale ryjki się ciszą...:o))) 

wtorek, 12 marca 2024

Takie cuda w Zaścianku...

     Od jakiegoś czasu słychać sygnały, że coś drgnie w naszej edukacji...Oby...I oby w dobrym kierunku...

     Kiedy chodziłam do szkoły, ciągle słyszałam, że program jest przeładowany, że nie sposób przerobić wszystkiego...Pięćdziesiąt lat temu...

     Przez ten czas tylko dokładano...Echhh...

     Każdy minister chciał być reformatorem...

Teraz coś tam słychać o "odchudzeniu" podstawy...

Dieta by się przydała, nie ma co...

Ale...

Mam złe nowiny !!

Przynajmniej geografii się nie odchudzi...Bidulka przytyje !!

A krajowi Turyści zamiast na Mazury i Kaszuby ruszą na Pojezierze Olkuskie !!

Tak, tak...

     W luty 2023 roku tereny wyrobisk starej piaskowni zaczęła zalewać woda...Przybywa ponad 40 cm na dobę...To efekt pomysłu "zalewania kopalni"...

     Woda cieknie sobie tak intensywnie, że konieczna była budowa kanału przepływowego, żeby wszystkie młodniki nie poszły z wodą...

     Chociaż tego lasu po lewej stronie już nie ma...Udało się zrobić wycinkę zanim wszystko zgniło...

     I jak to mówią..."Bogatemu to się i byk ocieli"...W maju pojawiły się kolejne zalewiska...Zbiornik przy zbiorniku...Leśnicy w trybie eksternistycznym przyswajają zasady melioracji...Jeziorka...Kanały...Lasy wkoło...Cud - miód...

     Jeszcze Was zaprosić nie mogę, bo teren zamknięty i monitorowany (nikt nie wie ile będzie tej wody i gdzie pocieknie), ale jak tylko zakazy zostaną ściągnięte, to kocyk, kajaczek i Pojezierze Olkuskie...;o)




P.S. Matka Natura próżni nie lubi...Mamy już czaple i wydrę, która skorzystała z kąpieli...;o)