Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

czwartek, 14 stycznia 2016

Nominacja na ekonomicznego Nobla...

     Jako Naród to my specjalnie zamożni nie jesteśmy, chociaż uśrednione dane GUS-u wielokrotnie wprawiały mnie w zdumienie...Ale statystyka rządzi się całkiem innymi prawami, niż realne życie, więc niech sobie liczy co chce, ja z reguły liczę tylko to co mam...
Pewnie większość tak liczy...
     Ale załóżmy, że posiadamy walorów na tyle, że stanęliśmy przed koniecznością ulokowania swojego majątku...I tutaj, jakby na temat nie patrzeć, instytucje finansowe tylko czekają, żeby nas z tych walorów oskubać...
     Pamiętacie aferę z Amber Gold ??
Piękna to była afera...
     Wszyscy byli oburzeni, zmieszani i wstrząśnięci...Prawie jak martini Bonda...
Nawet Pan Premier był wstrząśnięty i zmieszany...
I Rząd też był zmieszany...
     W sumie, to trudno było znaleźć Obywatela, który by owego wstrząśnięcia nie doznał...
     Chociaż pojawiały się również głosy, że przecież Klienci sami sobie zgotowali ten los, inwestując w szemrany interes...
W sumie racja...
Ale w Polsce nie takie cuda się zdarzają...
     Słyszeliście może o projekcie "Akcjonariat Obywatelski" ??
     Jeśli odpowiedź brzmi "tak", to wyłączcie bloga i zaparzcie sobie meliski, jeśli odpowiedź brzmi "nie", to poczytajcie, żeby Was to kiedyś nie spotkało...
     
     "Akcjonariat Obywatelski to program dla inwestorów indywidualnych, który został zapoczątkowany przez Ministerstwo Skarbu Państwa podczas debiutów giełdowych spółek: PZU, Tauron Polska Energia oraz Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. 
Podstawą programową Akcjonariatu Obywatelskiego jest ułatwienie inwestorom indywidualnym nabycia akcji spółek Skarbu Państwa debiutujących na warszawskiej giełdzie, poprzez ustalanie maksymalnego pułapu akcji, na jakie może zapisać się jedna osoba. Dzięki temu w 2010 roku odnotowano największą od piętnastu lat liczbę zapisów na akcje spółek Skarbu Państwa: Tauron Polska Energia – 230 tysięcy osób, PZU – 250 tysięcy osób, GPW – aż 323 tysiące osób." - tyle oficjalnego rysu tego projektu...

     Zapowiedzi były wręcz entuzjastyczne, wypowiadali się Eksperci, Inwestorzy, Bankowcy i "Drobni Ciułacze", dla których ten projekt miał być małą furtką do wielkiego świata...
     Pan Premier mało łez wzruszenia nie uronił na samo wspomnienie tego raju...
     Cóż może być bezpieczniejszego do inwestowania niż Spółki Skarbu Państwa z rządową rekomendacją ??
Chyba tylko "skarpeta"...
     Do budżetu Państwa, wpłynęło ponad dwadzieścia miliardów złotych...Niezły zastrzyk gotówki...
Nawet przez myśl Ludziom nie przeszło, że to może być przekręt stulecia...
     Jak to działało ??
     Wyceniano akcje Spółki ze sporym "zapasem", wszak wiadomo, że od przybytku głowa nie boli, a na Giełdę nie trafiają słabeusze. Czyli można zaszaleć...
     Po debiucie giełdowym ściągano odrobinę wartość akcji, żeby się "Ciułacze" czasem nie rozmyślili...
A potem to już było z górki...
     Wydawano dyspozycję, że Spółka ma na przykład, wspomóc finansowo (kupić) upadające przedsiębiorstwo pokrewnej branży...Spółka zostawała bez środków, zamykano inwestycje, wartość akcji spadała...
Rząd miał luz...
     1. Środki z akcji pozostawały w budżecie,
     2. Znikał problem upadających firm, czyli dofinansowań, strajków, bezrobocia.
Dwie pieczenie przy jednym ogniu...
     Tylko Akcjonariusze pozostali z ręką w nocniku...Ale to przecież tylko "Drobni Ciułacze"...Któż by się nimi przejmował...A Giełda swoje prawa ma...
     Wielu z tych Ludzi, to Pracownicy tych Spółek, Oni nie musieli czytać analiz rynkowych, Oni codziennie widzieli, że Ich Firma kwitnie, inwestuje, rozwija się...Wielu z nich wzięło nawet niewielkie kredyty, żeby móc nabyć te preferowane akcje i mieć w przyszłości środki na studia dla dzieci...
     Teraz pozostali z kredytami...
     Polityka Rządu, świadoma polityka, bo co do tego nie można mieć złudzeń, spowodowała, że ponad milion Osób straciło po około 16 tysięcy złotych...
     Czymże jest afera Amber Gold, przy takim przekręcie ??
     To jak gra w trzy karty przy ruletce...
     Ale fakt, że się Panu Tuskowi Nobel z ekonomii należy...

P.S. Drobnym uzupełnieniem staje się fakt, iż projekt przestał działać w 2014 roku, kiedy to nasz Premier wyemigrował do Brukseli...
 

wtorek, 12 stycznia 2016

Wrzosowisko mocno śpi...

     Plany mieliśmy bardzo ambitne...
1. Wycinka,
2. Prześwietlanie koron,
3. Docinanie wierzby,
4. Krojenie drewnianych plasterków.
     Jaka była realizacja ??
Nijaka...
     Po kolejnej, nieprzespanej nocy, na Wrzosowisko dotarliśmy w południe...
Dobry czas, żeby "rzucić" gospodarskim okiem i podkarmić Filipa...
Wrzosowisko było równie senne jak my...



     Nie ma co trzaskać się po próżnicy, szczególnie, że od 14-tej zapowiedziane były opady...
Ciii...Wrzosowisko mocno śpi...
     Filip czuwał !! ;o)

sobota, 9 stycznia 2016

Czarna noc...

     Weszłam dzisiaj na FB ze zwykłej ciekawości...Fakt...Nie jestem tam stałym bywalcem...
     Ale dzisiaj weszłam, żeby zobaczyć komentarze w sprawie sylwestrowych wydarzeń w Niemczech...Liczyłam na komentarze tych, którzy od czci i wiary odsądzali przeciwników zeszłorocznej imigracji...
A tam...
Cisza...
Idealna cisza...
Tak, jakby to wydarzenie wcale nie miało miejsca...
     Czyżby jednak wygrywał pogląd Pani Burmistrz z Kolonii, że to Kobiety były winne napadom i molestowaniu ??
     A może to, że europejska demokracja okazała się ułudą, tak skutecznie zamurowało komentatorów ??
Nie wiem...
I bardzo żałuję, że miałam rację, bo obawiam się, że to dopiero wierzchołek góry lodowej...
     To nie niemiecka Policja zawaliła...
     To zawalili Politycy i tylko oni ponoszą odpowiedzialność za zaistniałą sytuację. Również za to, że Media milczały. 
Media, w zachodniej Europie milczą od samego początku...
     Kradzieże mają miejsce od początku, napaści mają miejsce od początku, molestowanie też ma miejsce od początku, tyle, że było to niepoprawne politycznie...Nie tylko w Niemczech...
     Kilka dni temu przeczytałam w necie taki dowcip:

Idzie sobie ulicą Kolonii Imigrant z Syrii i zapragnął podziękować za przyjęcie w Niemczech. podchodzi do faceta na ulicy i krzyczy:
     - Dziękuję, że przyjął mnie Pan w swoim Kraju!
     - Panie, odczep się Pan, ja jestem z Pakistanu!
Podchodzi do drugiego...
     - Dziękuję, że przyjął mnie Pan w swoim Kraju!
     - Panie, odczep się Pan, ja jestem z Turcji!
Podchodzi do trzeciego...
     - Dziękuję, że przyjął mnie Pan w swoim Kraju!
     - Panie, odczep się Pan, ja jestem z Iraku!
Facet się zdziwił, stanął na środku ulicy i wrzasnął:
     - To gdzie są Niemcy ??
     - W PRACY !!

     I powiem Wam, że wcale nie chciało mi się śmiać. Moim znajomym z Niemiec, też nie jest do śmiechu...
     Od prawie trzydziestu lat usiłujemy dogonić Europę, usiłujemy doścignąć wzorce, próbujemy zbudować demokrację, i nagle, okazuje się, że to "kolosy" na glinianych nogach...Że za zbiorowy gwałt na nieletniej Dziewczynce można dostać wyrok w zawiasach, albo kilkadziesiąt godzin prac społecznych (Szwecja), albo Ofiarę gwałtu przesłuchuje się tak długo, aż wycofuje oskarżenie (Włochy), albo za brak reakcji na kilkadziesiąt czynnych napaści odsyła się na wcześniejszą emeryturę Komendanta Policji (Kolonia)...Przy tym, zabranie mieszkania socjalnego Matce samotnie wychowującej dzieci, żeby umieścić w nim Imigrantów (Norwegia), to pikuś...
     Możecie mnie przekonywać wszystkimi KOD-ami Świata, ale ja taką demokrację to mam "w tyle"...
     Nie mam zamiaru żyć we własnym Kraju, jako Obywatel drugiej kategorii i zapierdzielać przez czterdzieści lat, żeby wyprowadzić kogoś z traumy imigracyjnej (to jest takie fajne, jak pomroka ciemna, albo jasna)...
A swoją drogą...
     Kiedy przeczytałam pierwsze newsy o sylwestrowych wydarzeniach (trochę wcześniej niż się Media obudziły), to przyszła mi taka myśl...
     "Gdzie, do cholery, byli Niemcy- Faceci??"
     Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w Polsce...Może mam zbyt wysokie mniemanie o Polskich Facetach...Albo może nasi Chłopcy są mniej "demokratyczni" ??

Relacja Świadka 

P.S. Ofiarom napaści proponuję pozew zbiorowy przeciw Pani M., za sprowadzenie bezpośredniego zagrożenia życia, a dla Pani Burmistrz z Kolonii stare taczki i transport do najbliższego obozu Imigrantów (tych z traumą imigracyjną)...



czwartek, 7 stycznia 2016

Temat dla Feministek...

     Jak wiecie, nie jestem zwolenniczką feminizmu w obecnym wymiarze, a niektóre wypowiedzi Feministek burzą moją półgóralską krew, ale że babą się urodziłam, więc im temat do walki na talerzu podam...
     Niech mają !!
     2016 jest rokiem Igrzysk Olimpijskich w Rio...Nie wiadomo jak się z tym Rio sprawa rozkręci, bo Organizatorzy ciągle mają jakieś problemy, ale Zawodnicy o kwalifikacje walczą, więc jakoś to pewnie przebiedujemy...
Nasze Reprezentacje też walczą...
     Na tapecie mamy turnieje kwalifikacyjne Drużyn siatkarskich...
I tutaj zonk...
     - Meczyk dzisiaj mamy !! - ogłosiłam radośnie kilka dni temu - Siatkarki walczą o Rio !!
     Po takim komunikacie następuje w naszym domu kilkuminutowa cisza, w czasie której Pan N. rozczytuje program TV...
     - Nie ma !! - odpowiada mi Ślubny po chwili...
     - Jak nie ma ?? - dociekam podejrzliwie...
     - Na TVP Sport jest...- uściśla Pan N.
Kiż pieron ??
     Przecież TVP Sport nie jest kanałem ogólnie dostępnym, a Reprezentacja jest ??
No dobra...Może nie mogli przesunąć ramówki, albo ktoś zaspał z tym meczykiem...
Ale moja półgóralska krew lekko się podgrzała...
Żebym ja wiedziała, że mi się zaraz zagotuje, to bym pewnie temat odpuściła...
     Za dwa dni grały obie reprezentacje...
     Damska i męska...
Ale tylko rozgrywki męskie zostały docenione przez TVP...
To właściwie jak to jest...
     Trenują równie ciężko...Reprezentują ten sam Kraj...Uprawiają tą samą dyscyplinę...Walczą o analogiczną stawkę...Pragną tego awansu równie bardzo...
     Są gorsze ??
     Bo na pewno nie mniej medialne, chociaż naszej męskiej Reprezentacji uroku trudno odmówić...
     I kiedy już sobie tak wrzałam statecznie, to moja mózgownica pracowała bardziej wydajnie...
Ło Matko i Córko...
Przecież taka sytuacja to nie tylko w "siatce" jest...
     Trochę mi się gorzko zrobiło, bo jak teraz zmobilizować Dziewczęta, które swoją drogę w sporcie dopiero zaczynają ?? 
     Trenuj, trenuj, i tak będziesz Reprezentantką drugiej kategorii ??
Przykre...
     Wtedy mnie olśniło...
Feministki !!
To idealne dla nich zadanie !!
     Zamiast mianować Panią Premier - Premierą, a otwieranie drzwi traktować jako przestępstwo pierwszej kategorii, to może niech One się zajmą prawdziwą dyskryminacją ??
     Tyle, że One walcząc z upadlającym faktem noszenia staników czasu na takie drobiazgi nie znajdą...

wtorek, 5 stycznia 2016

No to moc się przebudziła..

     - Jedziemy na Gwiezdne Wojny ?? - zapytał Pan N.
     - Jedziemy !! - odpowiedziałam z entuzjazmem...
I tyle tego entuzjazmu by wystarczyło...
     Właściwie, to jedyną atrakcją były efekty specjalne (DX4), bo chociaż jesteśmy wielkimi fanami Gwiezdnych Wojen, to film nas nie porwał w żaden inny sposób...
     Konwencja bez polotu...Treść bez koncepcji...Powielanie starych wzorców...
     A przecież na tą premierę Świat czekał dziesięciolecia...Technika poszła do przodu o wieki całe...Co więc zawiodło ??
To trochę tak jak z tą piosenką Republiki (Mamona):

Ta piosenka jest pisana dla pieniędzy!
    Ta piosenka jest śpiewana dla pieniędzy!
  Ta piosenka jest nagrana dla pieniędzy!
   Ta piosenka jest wydana dla pieniędzy!  

Smutne...
No cóż...
     Film kasę zarabia i ściąga do kin rzesze Zapaleńców, ale niewiele to ma wspólnego z uczestniczeniem w wydarzeniu filmowym...
     Moc się nie przebudziła...Śpi...
Śpi, a nawet chrapie...
     Gwiezdne Wojny, to był symbol nowatorstwa, to był film, który się oglądało po kilka, kilkanaście, albo kilkadziesiąt razy...To był film, którego dialogi się cytowało z pamięci, a muzykę mruczało się prowadząc samochód...To był symbol...
     Tym razem nic nie porywało...
Nawet gra aktorska była przeciętna...
W sumie, to drzewa grały najlepiej, bo przynajmniej szumiały z sensem...
Szkoda...Bardzo szkoda...
     Przykro przeżywać "śmierć" legendy...
Ale co mnie "pobujało", to "pobujało"...;o)


poniedziałek, 4 stycznia 2016

Bajeczka o Nieśpiącej Królewnie...

     Każdy zna bajeczkę o Śpiącej Królewnie, o Królewnie Śnieżce i o Królowej Śniegu, ale czy słyszeliście kiedyś o Nieśpiącej Królewnie ??
   
     Za lasami, za górami i za siedmioma jeziorami, mieszkała sobie dziewczyna...Urody była przeciętnej, i rozumu przeciętnego, i gdyby nie to, że bardzo lubiła bazgrać na blogu, to pewnie byłaby przeciętna aż do bólu...
Żyła więc sobie przeciętnie...Ale bez bólu...;o)
     Pewnego dnia, a właściwie wieczora, dziewczyna przebrała się we flanelową piżamkę i położyła się w swoim, prawie królewskim łożu...
Czas na sen...
     Ale leży sobie dziewczyna...Leży...A sen jakoś przyjść nie chce...
Przeleżała tak godzinę...
     Jeden bok...Drugi bok...Trzeci bok...
O przepraszam ! Dziewczyna ma tylko dwa boki...
No to znowu na pierwszy bok...
Cisza już wkoło...Spokój...
A sen nie przychodzi...
Tak się bidulka przez całą noc przemęczyła...
Zasnęła, kiedy świt już do okien zaglądał...
     Na drugi dzień, postanowiła, że już ani kawusi pić nie będzie popołudniowej, ani filmów o ciężkiej tematyce nie obejrzy, żeby jej się po głowie nic nie plątało...
     Wieczorkiem znowu się w piżamkę przebrała i podusię poprawiła...
Dzisiaj musi się udać !
     O drugiej w nocy, umęczona już podrygiwaniem w łożu, poszła docierpieć bezsenność na kanapie...
     Ułożyła się, książkę otworzyła, ale zanim okulary na nos włożyła, słyszy że jej Książę z sypialni człapie...
     - Herbatki się napijemy ?? - pyta Książę...
     - A pewnie ! Herbatka o drugiej w nocy smakuje najlepiej...-odpowiada dziewczyna...
     Po tygodniu takiego nocnego błądzenia, dziewczyna już ledwie żyje...Oczy ma podkrążone, w głowie zamęt, a na ustach zamiast uśmiechu - ziewanie...
     Jej Książę też kiepsko wygląda...
A sen jak nie przychodził, tak drogi do ich sypialni znaleźć nie może...
     Może się biedak tych sylwestrowych fajerwerków wystraszył ??
     A może przymarzł gdzieś na bezdrożach ??
     Nie pomaga dodrzemywanie w dzień, bo czasu na nic więcej nie ma...
     Nie pomaga dzielne siedzenie bez drzemek, bo wtedy ani robota nie idzie, ani ochoty na życie nie ma...
     Więc siedzi biedna, Nieśpiąca Królewna i nasłuchuje, czy sen na korytarzu nie tupie...

piątek, 1 stycznia 2016

Pierwsza wróżba...

     No to po balowaniu...
     Ależ się działo !!
Miałam dwóch Partnerów !!
     Nie to, żebym taka pazerna była na męskie towarzystwo, ale akurat to świętowanie nie mogło się obyć bez żadnego z moich Partnerów.
Jak szaleć to szaleć...
No to zaszalałam...;o)
     Była prawie balowa sukienka, były baloniki, były sylwestrowe trąbeczki, przez chwilkę były nawet czapeczki i maski karnawałowe, ale jednemu z moich Facetów totalnie nie przypadły do gustu...
Można przecież świętować i bez tych elementów ??

Można !!
     A po pierwszych przymiarkach odbyły się tańce i śpiewy...
     Pan N., mój Mężczyzna numer jeden, wyszperał gitarę i zaczął delikatnie pobrzękiwać...Echhh...
     Żebyście zobaczyli wtedy minę mojego Mężczyzny numer trzy !!
Jak to ??
     "Tata (czyli, mój Mężczyzna numer dwa) stoi obok mnie a gitara gra ??"
     Przez chwilkę rozważał coś bardzo poważnie, a na buziulce miał wypisane ogromne skupienie, po czym ruszył biegiem do pokoju...
My oczywiście za nim !!
Stanął na progu i zamarł ze zdziwienia...
Dziadzia gra ??
Jak to ??
     Spoglądał na nas z niedowierzaniem, ale gitara przyciągała go jak magnes...
     No to Babcia porwała Go w objęcia i rozpoczęły się tańce...
     A że myśli podsuwały coraz to nowe wspomnienia, to i repertuar z czasów dzieciństwa naszych Dzieciaków, szybko się odnalazł...Może trochę słów nam umknęło, ale nadrabialiśmy efektami specjalnymi...
Najlepiej wychodziło nam naśladowanie kotka, konika i krówki...Nad kurką, kózką i kaczuszką musimy popracować...
Ale Księciunio nie składał reklamacji...
Roześmiany buziulek był najlepszą recenzją !
Nawet nie wiem, czy to Jemu, czy nam, podobało się bardziej...
     Rośnie nam trzecie pokolenie gitarzystów !!
A potem Dziadziuś wyczarował z kieszeni...
     Lwa !!
I odbyło się prawdziwe, sylwestrowe safari...
     Dziadziuś puszczał "lewa" do Babci, Babcia puszczała "lewa"do Dziadziusia, a w środku stał Bastuś i zaśmiewał się tak dźwięcznie, że nie było możliwości zachowania powagi...
     A potem Księciunio poszedł spać, my dostaliśmy instrukcję nocnych rytuałów Wnuka, a Dzieciaki mogły iść świętować...
Zapanowała cisza...
     Co chwilkę biegaliśmy pod drzwi, nasłuchiwać, czy Księciunio nie potrzebuje naszej pomocy...Głównym tematem naszych rozmów były rozważania "a może chce pić?", ale Księciunio nie chciał...
     Nie obudził się o 22-giej...Kiedy to ponoć "często gubi smoka i trzeba mu pomóc w poszukiwaniach"...
     Nie obudził się o 23-ciej...Kiedy to często " chce mu się pić"...
     Nie obudził się o 24-tej...Kiedy za oknami zrobiło się tęczowo od petard, a kanonada trwała prawie do pierwszej...
     Nie obudził się nawet o 2-giej, która jest magiczną godziną jedzenia...
     Dzieciaki wróciły ze świętowania, a my czuliśmy lekki niedosyt...
Nie mieliśmy możliwości wykazać się naszym dziadkowaniem...;o)
     Imprezowaniem, zamęczyliśmy Księciunia na ponad osiem godzin nieprzerwanego snu w warunkach "wojennych"...
No cóż...
Nie powitał Nowego, "przestępczego" (jak mawiał Pierworodny) Roku...
     Może to znak, że będzie to dobry, spokojny i radosny Rok ??