Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

piątek, 29 maja 2015

O co chodzi ??

     - Świeci na czerwono ??- pyta mnie Pan N. kiedy otwieram skrzynkę na listy...
     - Jeszcze nie...- odpowiadam i widzę ulgę na zatroskanej twarzy...
No tak...
Ma się Chłopak czym martwić...
     Na drodze krajowej przebiegającej przez Zaścianek zamontowano system "rejestratorów przejazdu na czerwonym" i chociaż Pan N. jeździ zgodnie z obowiązującymi przepisami, a miano "pirata drogowego" jest ostatnim jakie można by Mu było przypisać, od kilku dni ma zgryzotę...
     Zarejestrowały czy nie ??
     Przekroczył przepisy drogowe czy nie ??
Ot, zagwozdka...
W czym problem ??
     Jak wiecie jestem ogromną zwolenniczką uporządkowania sytuacji na naszych drogach...Wiem, że to nie będzie proste, ale wiem również, że jest możliwe...
     Skoro innym Krajom udało się wyeliminować pijaków i piratów, to dlaczego nam by się miało nie udać ??
Hmmm...
Tyle, że u nas znowu zwyciężyła "forma" nad "treścią"...
     Zgodnie z założeniami, system "rejestratorów" miał wyeliminować piractwo drogowe..."Mykasz" na czerwonym ?? Fotka i po fantazji...
No cóż...Fantazja się przyda, żeby skołować gotóweczkę na mandacik...
Proste ??
Poniekąd...
     Kamery wykonują zdjęcia z automatu i to "dochodzące" i "odchodzące", więc teoretycznie na "umknięcie" szans nie masz...
Z tym, że realnie wygląda to znowu na "taniec pingwina na szkle"...
     Między światłem zielonym, a czerwonym jest światełko pomarańczowe...Standard ??
Bzdura !!
     Światełko pomarańczowe miga 2-3 sekundy !!
     W praktyce, wjeżdżasz na zielonym, a kamerka "odchodząca" cyka Ci fotkę na "czerwonym"...
I to cały myk...
     Kierowca potrzebuje ponoć 1 sekundy na reakcję, samochód potrzebuje przynajmniej kilku metrów na wykonanie manewru (przy mokrej nawierzchni i 50km/h jest to około 25 metrów), czyli co ??
     Walka z "piratami", czy wysysanie portfeli Kierowcom ??
     Gdyby system obejmował również montowanie sekundników informujących o czasie do zmiany świateł, to sytuacja byłaby klarowna, ale sekundniki podobno powodują zagrożenie...
Nie mam pojęcia jakie, bo nigdy nie spotkałam się z zagrożeniem ze strony sekundników, a wręcz przeciwnie...
Tam gdzie bywały zainstalowane (bo już nie są), ruch na skrzyżowaniach był płynniejszy...
     Czyli, że znowu wylewamy "dziecko z kąpielą " ??
No cóż...
     Na wszystkie idiotyczne rozwiązania są idiotyczne recepty...
     Można dla bezpieczeństwa własnego portfela podjeżdżać do świateł i nawet jeśli jest zielone, czekać na kolejną zmianę...
     Wówczas macie gwarantowane, że z fotek zostanie Wam tylko ta "słodka" na FB...
Czy o to chodziło ??

poniedziałek, 25 maja 2015

Bez szacunku...

     Powszechnie się utarło, że Malarz żyje w swoim świecie kolorów, że Poeta żyje w wyimaginowanym świecie uczuć, że Informatycy odcięci są od realizmu...
     Ale co zrobić, gdy odciętymi od tego świata stają się ludzie, którzy mają ten świat kreować ??
No cóż...
Wtedy, w czasie wyborów dzieją się "cuda"...
     I wcale to nie jest tak, że któryś z kandydatów bywa lepszy...Ludzie po prostu mają dość marazmu...
     A co zrobić, skoro "Kreatorzy" nie mają kontaktu z rzeczywistością i żyją w wyimaginowanym świecie ułudy ??
     Nie mam zamiaru podsumowywać "prezydenckiego szaleństwa", które było naszym udziałem przez ostatnich kilka tygodni, ale w czasie kampanii, wpadło mi w oczy takie dzieło...


     Nie mam pojęcia Kto jest autorem tego demotywatora, a że nie mam "konta", więc nawet nie zapytałam o zgodę...
Mam nadzieję, że nie będzie miał nic przeciw...
     Nie mam takiej siły przebicia jak Pani Komisarz, bo blogiem świata nie zawojuję, ale jak Baba z Babą, chcę Jej kilka słów napisać...

     Droga Pani Komisarz, jeśli są to Pani słowa, a Autor demota nie minął się z prawdą, to informuję...

     - Na świat przyjęła Panią Położna, która nie zarabia 6000, 00zł, nawet brutto;
     - W czasie choroby opiekowała się Panią Pielęgniarka, która nie zarabia 6000, 00 zł, nawet brutto;
     - Uczył Panią Nauczyciel, który również nie zarabia 6000,00 zł, nawet brutto;
     - W restauracjach obsługują Panią Kelnerzy i Kucharze, którzy nie zarabiają 6000,00zł, nawet brutto;
     - Wożą Panią Kierowcy, którzy nie zarabiają 6000,00zł, nawet brutto;
     - Nawet w najdroższych butikach Sprzedawca nie zarabia 6000,00zł, nawet brutto...
itd...itd...
     Wszyscy Ci Ludzie oddawali swoje pieniądze (z tego nieszczęsnego brutto), żeby Pani gospodarowała wpłaconymi przez Nich podatkami i otrzymywała swoje pobory...
Tak to działa...W skrócie...
Mam nadzieję, że pojęła Pani te proste zasady ekonomii...
     Skoro uważa Pani, że praca tych Ludzi zasługuje na większą zapłatę, to chwała Pani za to !! Ale niewiele Pani zrobiła, żeby owe zamierzenia wprowadzić w czyn...
     Ci Ludzie utrzymują się za 1200, 1500, 1800 zł...
Niewiarygodne ??
No cóż...
     "Taki mamy klimat", że zacytuję...
     I chociaż dostała Pani "mandat" do tworzenia naszego Świata, nikt Pani nie dał "mandatu" do obrażania tych Ludzi...Mnie...Mojej Rodziny...Moich Znajomych...
     Naród to nie są złodzieje !! Naród to nie są idioci !!
Pani jest naszą "Utrzymanką" !!
Czy się to Pani podoba, czy nie...

                                                                               Tym razem bez wyrazów szacunku,
                                                                                        Gordyjka Necianka

niedziela, 24 maja 2015

Miłość bezwarunkowa...

Bastusiowi...


Za górami, za lasami, tam gdzie tęcza się zaczyna,
mieszka Chłopczyk czarnooki, ukochana ma Dziecina.
Tęsknot wiele zna me serce i miłości słodkie tony, 
lecz to właśnie Jego oczy powodują zawrót głowy.
Jego uśmiech rozpromienia nawet dżdżysty dzień majowy
i dla Niego do szaleństwa człowiek ciągle jest gotowy.
Gwiazdka z nieba ?? Bardzo proszę !! Chociaż Babcię w krzyżu boli...
Ale co tam !! Przecież z Wnukiem, Babcia chętnie poswawoli.
Chcesz rakietą być Okruszku ?? Dziadek już szykuje dłonie !!
Polecicie hen, daleko !! Chociaż Dziadka skroń już w szronie.
Jeden uśmiech...Jedna łezka...Jeden grymas na Twej twarzy...
A my chcemy jak rycerze, stać na szczęścia Twego straży.
Nic nie zmieni tej miłości, która serce omotała...
Pragnę tylko by w ramionach, poczuć ciepło Twego ciała.

piątek, 22 maja 2015

O koalicji z jaskółkami i prywatnym "psychiatryku"...

     Wiało, lało, a my, jakby opętani Wrzosowiskiem ruszyliśmy w plener...Skoro przetrwaliśmy zawieruchy i śnieżyce, to co może nas powstrzymać w tym szaleństwie ??
Nic...
Albo prawie nic...
Bo może istnieje coś co może nas powstrzymać ??
Pieska pogoda nas nie powstrzyma...
     Niestety Meteorolodzy się nie pomylili...
A swoją drogą...
Czy zauważyliście pewną prawidłowość ??
     Kiedy Meteorolodzy zapowiadają piękną pogodę, to pomyłki zdarzają się często, ale kiedy zapowiadają pogodowe "byle co", to prognoza spełnia się zawsze...
Zastanawiające...
     W każdym razie, wczoraj "byle co" Im się sprawdziło...
Szaro...Buro...Nijako...A do tego przeciekające deszczem niebo...
Echhh...
     W pierwszym odruchu (ten odruch mamy każdorazowo) ruszyliśmy rzucić "gospodarskim okiem"...
Uffff...
     Żadna sarna nie "wyrypała" łbem w kolejną sadzonkę truskawek...Żaden zając nie wyżarł świeżutkich listków naszych sadzonek...Ale...
No tak...
     Chrabąszcze żarły naszą kapustę pekińską...
Całej nie zażarły, ale straty są widoczne...
A chrabąszczy to u nas dostatek...


     Jaskółki pomagają nam w tej nierównej walce, bo chrabąszcze truchło zalega zagony, ale jaskółek mamy w okolicy ledwie kilka, a chrabąszczy chmary...
     Czyli walka trwa na cztery ręce i kilka dziobków...
     Ziemniaczki pięknie wybujały, truskaweczki kwitną, warzywka nieśmiało wyglądają z grządek...
     Prymusi jednak prześcignąć się nie dadzą...


     Poziomeczki kuszą czerwieniejącymi owockami i obiecują smakowite kąski...


     Agrest obsypał się zielonymi koralami...
Cudności !!
     Ale to nie prace ziemne były dzisiaj celem głównym...
Dzisiaj najważniejszy jest nasz "orzeszek"...
Pogoda kiepska, więc idealna na prace remontowo-budowlane...
     Czas kończyć uszczelnianie naszego lokum...
Już widać, że nasze działania przynoszą skutek, bo robali na terenie "orzeszka" nie stwierdzono...
W takiej "dziczy" był to nasz priorytet...
     Robalom mówimy kategoryczne "NIE" !!
No to pianka na ściany...Zszywacz w dłoń...I do pracy...
Po kilku godzinach zakrzyknęliśmy zgodnie...
     Wersal !!


Bielutko...Mięciutko...Równiutko...
No i przede wszystkim szczelnie...
Hmmm...
     A może bardziej to przypomina salę w "psychiatryku" ??
No cóż...
     Naszego szaleństwa się nie wypieramy...;o)

wtorek, 19 maja 2015

To mnie przeraża...

     Na Wieszczkę to ja się kiepsko nadaję, bo realizm aż mi w kościach trzeszczy...Ale gdyby Bukmacherzy przyjmowali takie zakłady, to bym obstawiła (skłonności do hazardu miałam zawsze)...

Pytanie:

     Jakie będą pierwsze słowa Pana Kaczyńskiego po ogłoszeniu wyników II tury wyborów prezydenckich ??

Opcje na dzisiaj są dwie...

Wygrana Pana Dudy...

    "Odzyskałem Pałac Prezydencki"...

Wygrana Pana Komorowskiego...

    "Wybory zostały sfałszowane"...

I to mnie przeraża...

niedziela, 17 maja 2015

W Dzień Lenia Świata nie ratuję...

     W wyniku naszych wyczynów na Wrzosowisku dzień po takiej wizycie bywa bolesny...
Bolą kostumaszki...Bolą ścięgienka...Bolą mięsieńki...
Zasadniczo wszystko boli...
     Jeśli napiszę, że ten ból sprawia nam wyjątkową satysfakcję, to wyjdziemy na jakiś zboczonych masochistów, ale fakt...
Z im większym trudem zwlekam się z kanapy, tym bardziej ryjek mi się cieszy...
Skoro boli, to dzień na Wrzosowisku zmarnowany nie został...
     Ja w taki dzień zmieniam się z Grzebiącej Kury Domowej w Kotkę Kanapową, a swoją aktywność ograniczam do zmiany boków i korzystania "z kuwety"...Pan N. takich komfortów nie ma...Idzie Bidulek do pracy...
     Dzisiaj właśnie jest Dzień Lenia...
Hmmm...
No dobra...
Boki zmieniam...
     Kiedy właśnie zmieniałam bok, zadzwonił dzwonek u drzwi...
Ki czort ??
Przecież wiadomo, że Anieli w niedzielę w Kościele siedzą, a nie po domach łażą...
Otwieram...
Zonk...
Czarny mundur...Czarniawe owłosienie...
Czort ??
     - Dzień dobry !! - wykrzykuje radośnie Zjawisko i wymachuje mi energicznie przed oczami kalendarzem...
     - Wszystkiego dobrego w Nowym Roku !! - kontynuuje wykrzykniki niespodziewany Gość...- od Strażaków...
Okularów na nosie nie miałam, ale że cyferki duże były, to czytam...
2016 !!
Uffff...
Bo już mi przez głowę przeszło, że ten Bidulek już pięć miesięcy po Świecie się błąka, i z tymi kalendarzami walczy...
     - Chyba Wam się mózgi w pożarach przegrzały...- komentuję...- mam zapasy z kalendarzy robić ??
Podziękowałam  i zamknęłam drzwi...
Takich transakcji to ja nie przewiduję w swoim życiorysie...
     Mogę wracać na kanapę...
     Człapię niespiesznie, bo mój układ kosno-mięśniowy dzisiaj pośpiechu nie lubi...
Układam się na losowo wybranym boku...
Pledzik nasuwam na kończyny...
     Dzwoni domofon...
Orzesz...(ko)...
Kataklizm jakiś, czy się piekło otworzyło ??
     No to zwlekam te swoje kostumaszki i drepczę...Oczywiście niespiesznie...
     - Słucham ?? - pytam grzecznie, chociaż z "czortami" powinno się chyba rozmawiać bardziej dosadnie...
     - Dzień dobry Panu !! - słyszę w słuchawce, co jest ewidentnym znakiem, że to nie "czort", bo "czort" by chyba wiedział, że jestem babą...A może i w piekle teraz "gender" obowiązuje ?? Ale nim zdążyłam zareagować padło pytanie...
     - Co by Pan zrobił, żeby uratować Świat od zagłady, od totalnego zniszczenia ?? - słyszę w słuchawce...
Ło Matko i Córko...
     Wszystko !! - myślę sobie...Mogę być jak Bruce Willis w "Szklanej pułapce" i "Armagedonie"...Albo jak Tom Cruise w "Wojnie Światów"...Ostatecznie jak John Cusack w "2012"...Wszystko mogę !!
I wtedy "zły" mi na ramieniu zachichotał...
Jasne !! Toż to sami Faceci !! Czyli zaskakujące powitanie jakiś podtekst miało...Skoro mam już ratować ten Świat, to albo zmienię płeć, albo...
Hmmm...
Do zmiany płci to ja nie bardzo przekonana jestem...
Pozostało...
     - Dla ratowania Świata ?? Mogę odłożyć słuchawkę...- oznajmiłam i odłożyłam...
     No i poczłapałam znowu na moją kanapę...
     Kości mnie bolą...Mięśnie mnie bolą...A Oni mi teraz każą Świat ratować...
Echhh...
Leniwą Niedzielę mam dzisiaj !! Żadnego ratowania Świata nie przewiduję !!
     I wtedy się okazało, że nawet myśli mam jakieś takie ociężałe i obolałe...
Toż trzeba było zawołać tego Strażaka od kalendarzy !!
Wyglądał na zdrowego, wypoczętego, i potencjał Mu się marnował...Taki to by Świat jedną ręką uratował...
No bo w drugiej by te kalendarze trzymał... ;o)