Serduszka na prawo...Serduszka na lewo...Czyli widomy znak, że za kilka dni zagoszczą Walentynki...
I chociaż owo Święto ma tyluż Zwolenników co Przeciwników, to 14 lutego jest "sercowy"...
Sama skorzystałam z tej okazji, bo cóż to szkodzi poświętować ??
Przeciwnicy "sercomanii" zaraz będą przytaczać, że Walenty to był taki Święty od chorób psychicznych i innych epilepsji, że asymilujemy kolejne "obce" Święto...
No cóż...To wszystko prawda...
A kiedy spojrzy się na podobizny Świętego Walentego to również zrozumiałym się staje powiedzenie, że "miłość bywa ślepa"...
Hmmm...
Urodziwy to On raczej nie był...
Ale serducho miał dobre...
Święty Walenty żył sobie w Cesarstwie Rzymskim, kiedy owym cesarstwem rządził mało sympatyczny Klaudiusz II Gocki...
Ani się ten Władca specjalnie w historii nie zapisał, ani bohaterem szczególnym nie był, ale jeden z jego edyktów spowodował, iż imię Walentego zapisało się w historii Świata...
Cesarz Klaudiusz postanowił, iż w jego Cesarstwie nie wolno się żenić mężczyznom między 18-37 rokiem życia...
Czymże panowie tak Klaudiuszowi podpadli ??
Niczym...
W tym wieku obowiązywała służba wojskowa, a żołnierz żonaty był znacznie mniej skłonny do czynów heroicznych...
Rozsądku Klaudiuszowi odmówić nie można...
Ale przecież nawet w III wieku krew wodą nie była, a na wezwanie miłości człek głuchym być nie mógł...
I tutaj właśnie wkracza Walenty...
Wówczas jeszcze nie taki święty...
Ów Kapłan dostojny hurtem udzielał ślubów właśnie owym "cesarskim wyrzutkom"...
Na pohybel...
Służby wywiadowcze też już wówczas nieźle działały, więc czyny Walentego zaraz zostały Cesarzowi przedstawione...
Rach ciach i zamknęli Biedaka w lochach...
Siedział sobie Bidulek w tej celi, siedział...A że towarzystwo miał ograniczone, więc często rozmawiał z Córką swojego strażnika...
No i od słowa do słowa...Gadka szmatka...
I ziiiuuuutttt...
Walenty zabujał się totalnie...
Panienka też się zabujała, bo na szczęście Walentego niewidoma była, więc Jej mógł każdą ciemnotę o swojej urodzie wcisnąć...
I pewnie by sobie tak romansowali to pierwszego kursu dzikiego bociana na południe, gdyby nie to, że znowu znalazł się jakiś "życzliwy" i o amorach Walentego, Cesarzowi doniósł...
Walenty został skazany na śmierć...
Koniec ??
A gdzieżby...
Przeddzień egzekucji Zakochany Chłopak napisał do swej Oblubienicy list...Zapewne był to list miłosny...Chociaż niestety dowodów na to nie osiadam...W każdym razie list był...
Jedno jest pewne...
Ową epistołę Autor podpisał..."Od Twojego Walentego"...
Ot co !!
A żeby smaczku dopełnić to zgładzono Biedaka 14-go lutego 269 roku...
I tak czcimy corocznie owo dzieło piśmiennicze przez Walentego wyprodukowane i mord okrutny na Nim wykonany...
Jak nic scenariusz do mydlanej opery...
Dwa światy...
Bardzo Ważni Goście
wtorek, 11 lutego 2014
niedziela, 9 lutego 2014
Na haczyku, czyli powrót do źródeł...
"Baba Jaga" nie była wzorem Babć...Nie przytulała...Nie dopieszczała...A Jej "preferencje płci" często wywoływały u mnie dziecięcy smutek...
Miała jednak wiele talentów, których nie dostaje się od Matki Natury awansem...
"Baba Jaga" była świetną Krawcową...Robiła masowo odzież na drutach, co dawało utrzymanie licznej Rodzinie przez cały okres wojenny i powojenny...No i przede wszystkim, robiła piękne firany i serwetki na szydełku...
Krawiecki dar "Baba Jagi" opłakałam niejednokrotnie będąc jedyną dziewczynką w Rodzinie, na której to dziewczynce "Baba Jaga" prezentowała swoje zdolności...
Talent "Baby Jagi" do robienia na drutach opłakiwała za to moja Mamciaśka, która od najmłodszych lat była zobowiązana do robienia "ściągaczy"...
Z resztą...
"Ściągacze" nie rozróżniały płci, więc robili je również moi Wujkowie i Dziadzio Stefan...
Kiedy "Baba Jaga" robiła serwetki, czy firany w domu obowiązywał septyczny porządek i idealna cisza...
Dokładając fakt, iż "Baba Jaga" pracowała zawodowo w zakładzie produkującym papę, to przyznam szczerze, że była pierwszym przypadkiem Pracoholika, z którym miałam do czynienie...
Niestety...Z Jej pięknych dzieł przetrwała tylko jedna, skromna serweteczka, która jest prawie moją równolatką...
Mamciaśka odziedziczyła talenty hurtem...
Najmilszym dla Niej wypoczynkiem było szycie, dzierganie, haftowanie...
Ależ to było użyteczne w czasach, kiedy byliśmy "Królestwem Octu"...
Ale ja nie o tym...
Wśród wielu zgryzot "Baba Jagi", poza tą najważniejszą, że jestem dziewczynką, była kolejna...Skoro już złośliwie urodziłam się dziewczynką to dlaczego nie zachowuję się jak na dziewczynkę przystało...
Fakt...W tym względzie byłam opornikiem...
Nie dość, że zamiast kiecek wybierałam "obszarpany dres", to na dodatek wolałam wrzucać węgiel do komórki, niż robić ściągacze...
Wyrodek...
Mamciaś, chyba po traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa, wcale mnie nie namawiała...
Może to była najlepsza metoda na takiego opornika...??
Jedno jest pewne...Teraz już "Baba Jaga" marudzić by nie musiała...
Po piętnastu latach "odwyku przymusowego" wzięłam do ręki szydełko...
Eksperymentalnie...
Może nie do końca eksperyment wyszedł, ale cieszy, bo mój...
Miała jednak wiele talentów, których nie dostaje się od Matki Natury awansem...
"Baba Jaga" była świetną Krawcową...Robiła masowo odzież na drutach, co dawało utrzymanie licznej Rodzinie przez cały okres wojenny i powojenny...No i przede wszystkim, robiła piękne firany i serwetki na szydełku...
Krawiecki dar "Baba Jagi" opłakałam niejednokrotnie będąc jedyną dziewczynką w Rodzinie, na której to dziewczynce "Baba Jaga" prezentowała swoje zdolności...
Talent "Baby Jagi" do robienia na drutach opłakiwała za to moja Mamciaśka, która od najmłodszych lat była zobowiązana do robienia "ściągaczy"...
Z resztą...
"Ściągacze" nie rozróżniały płci, więc robili je również moi Wujkowie i Dziadzio Stefan...
Kiedy "Baba Jaga" robiła serwetki, czy firany w domu obowiązywał septyczny porządek i idealna cisza...
Dokładając fakt, iż "Baba Jaga" pracowała zawodowo w zakładzie produkującym papę, to przyznam szczerze, że była pierwszym przypadkiem Pracoholika, z którym miałam do czynienie...
Niestety...Z Jej pięknych dzieł przetrwała tylko jedna, skromna serweteczka, która jest prawie moją równolatką...
Mamciaśka odziedziczyła talenty hurtem...
Najmilszym dla Niej wypoczynkiem było szycie, dzierganie, haftowanie...
Ależ to było użyteczne w czasach, kiedy byliśmy "Królestwem Octu"...
Ale ja nie o tym...
Wśród wielu zgryzot "Baba Jagi", poza tą najważniejszą, że jestem dziewczynką, była kolejna...Skoro już złośliwie urodziłam się dziewczynką to dlaczego nie zachowuję się jak na dziewczynkę przystało...
Fakt...W tym względzie byłam opornikiem...
Nie dość, że zamiast kiecek wybierałam "obszarpany dres", to na dodatek wolałam wrzucać węgiel do komórki, niż robić ściągacze...
Wyrodek...
Mamciaś, chyba po traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa, wcale mnie nie namawiała...
Może to była najlepsza metoda na takiego opornika...??
Jedno jest pewne...Teraz już "Baba Jaga" marudzić by nie musiała...
Po piętnastu latach "odwyku przymusowego" wzięłam do ręki szydełko...
Eksperymentalnie...
Może nie do końca eksperyment wyszedł, ale cieszy, bo mój...
sobota, 8 lutego 2014
Ten "Cormoran" jest nielotem...
Skoro całe popołudnie i wieczór spędziłam przed komputerem, tworząc stosy dokumentów, to chyba czas najwyższy, żebym odrobinkę odpoczęła...
Czyli ??
Czyli siadłam przed monitorkiem i znowu zaczęłam klepać w klawisze...
Echhh...Nałóg...
Na dodatek będzie też o nałogu...
Kolejnym jaki mam w dorobku...
Co jest najlepsze na długie zimowe wieczory ??
Oczywiście poza Igrzyskami...;o)
Na długie zimowe wieczory najlepsze jest: czytanie !! Czytanie kryminałów w szczególności...
No to zapodałam sobie kolejne czytadełko...
"Wołanie Kukułki" Roberta Galbraitha...
Nie znacie ??
Znacie, znacie !!
Pan Robert to taki "wojownik gender"...Bo właściwie Pan Robert jest Kobietą i to dosyć sławną na dodatek...
Pan Robert to Joanne Rowling, czyli sławetna Autorka "Harrego Pottera"...
Dlaczego wydała kryminał pod pseudonimem ??
Wersja oficjalna podaje, iż nie chciała, żeby potencjalni Czytelnicy sugerowali się Jej dotychczasową twórczością...
Dlaczego Facet, a nie Kobieta ?? O tym media milczą...
W każdym razie, pozycja owa znalazła się na mojej "gwiazdkowej" liście...
Nie powiem...Od początku wiedziałam z kim mam przyjemność, bo problem "autorstwa" został rozwiązany przy pomocy "przecieku"...Hmmm...
"Harrego" przeczytałam w całości...
Po pierwsze dlatego, iż moje Dziecięta były wówczas w idealnym wieku do tej lektury, a ja starałam się podtykać książki, które znałam...
Po drugie dlatego, że sposób pisania Pani Rowling bardzo mi odpowiadał...
Idealne książki dla znękanych codziennością duszyczek...
No to ruszyłam zapoznać się z "dorosłą" twórczością Autorki...
Hmmm...
Jak można zauważyć, "Pan Robert" miał u mnie spory zapas "dobrych emocji"...
Miał...Bo już nie ma...
Kryminał jest...Poprawny...
I tyle można by było napisać...
Z każdą przeczytaną stroną "dobre emocje" topniały...
Jak na mój gust, Autorka o tak niesamowicie rozwiniętej wyobraźni, nie powinna ładować się w literaturę faktu...
Grozi to po prostu "katastrofą"...
Szereg pochlebnych opinii jakie przeczytałam świadczą jedynie o tym, że ich Autorzy albo czytają niewiele kryminałów, albo...Hmmm...Znajomi "Królika"??
No cóż...
Zachwytów brak...
Nijakość...Przeciętność...Poprawność...
Chyba odrobinę zbyt mało, żeby kontynuować kryminalną sagę o Cormoranie Striku...
Czyli ??
Czyli siadłam przed monitorkiem i znowu zaczęłam klepać w klawisze...
Echhh...Nałóg...
Na dodatek będzie też o nałogu...
Kolejnym jaki mam w dorobku...
Co jest najlepsze na długie zimowe wieczory ??
Oczywiście poza Igrzyskami...;o)
Na długie zimowe wieczory najlepsze jest: czytanie !! Czytanie kryminałów w szczególności...
No to zapodałam sobie kolejne czytadełko...
"Wołanie Kukułki" Roberta Galbraitha...
Nie znacie ??
Znacie, znacie !!
Pan Robert to taki "wojownik gender"...Bo właściwie Pan Robert jest Kobietą i to dosyć sławną na dodatek...
Pan Robert to Joanne Rowling, czyli sławetna Autorka "Harrego Pottera"...
Dlaczego wydała kryminał pod pseudonimem ??
Wersja oficjalna podaje, iż nie chciała, żeby potencjalni Czytelnicy sugerowali się Jej dotychczasową twórczością...
Dlaczego Facet, a nie Kobieta ?? O tym media milczą...
W każdym razie, pozycja owa znalazła się na mojej "gwiazdkowej" liście...
Nie powiem...Od początku wiedziałam z kim mam przyjemność, bo problem "autorstwa" został rozwiązany przy pomocy "przecieku"...Hmmm...
"Harrego" przeczytałam w całości...
Po pierwsze dlatego, iż moje Dziecięta były wówczas w idealnym wieku do tej lektury, a ja starałam się podtykać książki, które znałam...
Po drugie dlatego, że sposób pisania Pani Rowling bardzo mi odpowiadał...
Idealne książki dla znękanych codziennością duszyczek...
No to ruszyłam zapoznać się z "dorosłą" twórczością Autorki...
Hmmm...
Jak można zauważyć, "Pan Robert" miał u mnie spory zapas "dobrych emocji"...
Miał...Bo już nie ma...
Kryminał jest...Poprawny...
I tyle można by było napisać...
Z każdą przeczytaną stroną "dobre emocje" topniały...
Jak na mój gust, Autorka o tak niesamowicie rozwiniętej wyobraźni, nie powinna ładować się w literaturę faktu...
Grozi to po prostu "katastrofą"...
Szereg pochlebnych opinii jakie przeczytałam świadczą jedynie o tym, że ich Autorzy albo czytają niewiele kryminałów, albo...Hmmm...Znajomi "Królika"??
No cóż...
Zachwytów brak...
Nijakość...Przeciętność...Poprawność...
Chyba odrobinę zbyt mało, żeby kontynuować kryminalną sagę o Cormoranie Striku...
czwartek, 6 lutego 2014
Nie tylko ryby głosu nie mają...
Szczerze mówiąc to się już nawet pisać na ten temat nie chce...
Ale że uwielbiam prezydenckie "nie kcem ale muszem", więc klepię w te klawiszki...
Kroplą goryczy była dotacja Pana Ministra od kultury...
Biedna ta nasza kultura to ją z małej literki trzasnę...
Pan Minister ponoć przekazał na Świątynię Opatrzności Bożej 6 milionów złotych...
Pikuś...
Niechby dał i sześćdziesiąt...
Tyle, że inne dotacje "kulturalne" to ledwie 600 tysięcy...
Czyli można to uznać za "przegięcie"...
Na dodatek, żeby się czasem pod jakiś paragraf nie władować, to Pan Minister oficjalnie przekazał tą kasiorkę, nie na Świątynię, ale na Muzeum...
Muzeum Jana Pawła i Kardynała Wyszyńskiego...
Echhh...
Co prawda, ten drugi w testamencie wstrzemięźliwości nie zalecał, ale z tego co mnie się o uszy obiło, to też w zaszczytach nie gustował...Ten Pierwszy...
Orzesz...(ko)...
Ten Pierwszy to się już chyba w grobowcu na głowę odwrócił, bo boków to Mu pewnie brakło...
Testament testamentem, a racja po stronie żyjących...
Tak by można problem podsumować...
Nie chciał pomników ??
Pomników ma już setki, a następne rosną jak grzyby po deszczu...
Nie chciał placów i ulic ??
Trudno znaleźć miejscowość bez takowego przybytku...
Nie chciał aby Jego prywatne notatki zostały upublicznione ??
No to wydajemy !! Na chwałę Pana !!
Gdzie nasza pokora ?? Gdzie posłuszeństwo do woli Zmarłego ?? Gdzie zwykłe ludzkie zrozumienie ?? Gdzie przyzwoitość ??
Aż się boje kwietniowego "cyrku"...
"Nie budujcie mi pomników" - powiedział... - "Wesprzyjcie Chorych, Potrzebujących, Nieszczęśliwych"...
No cóż...
Ten mądry Człowiek nie przewidział jednego...
Chorzy...Potrzebujący...Nieszczęśliwi...I Zmarli głosu nie mają...
Liczy się tylko kasa...
Ale że uwielbiam prezydenckie "nie kcem ale muszem", więc klepię w te klawiszki...
Kroplą goryczy była dotacja Pana Ministra od kultury...
Biedna ta nasza kultura to ją z małej literki trzasnę...
Pan Minister ponoć przekazał na Świątynię Opatrzności Bożej 6 milionów złotych...
Pikuś...
Niechby dał i sześćdziesiąt...
Tyle, że inne dotacje "kulturalne" to ledwie 600 tysięcy...
Czyli można to uznać za "przegięcie"...
Na dodatek, żeby się czasem pod jakiś paragraf nie władować, to Pan Minister oficjalnie przekazał tą kasiorkę, nie na Świątynię, ale na Muzeum...
Muzeum Jana Pawła i Kardynała Wyszyńskiego...
Echhh...
Co prawda, ten drugi w testamencie wstrzemięźliwości nie zalecał, ale z tego co mnie się o uszy obiło, to też w zaszczytach nie gustował...Ten Pierwszy...
Orzesz...(ko)...
Ten Pierwszy to się już chyba w grobowcu na głowę odwrócił, bo boków to Mu pewnie brakło...
Testament testamentem, a racja po stronie żyjących...
Tak by można problem podsumować...
Nie chciał pomników ??
Pomników ma już setki, a następne rosną jak grzyby po deszczu...
Nie chciał placów i ulic ??
Trudno znaleźć miejscowość bez takowego przybytku...
Nie chciał aby Jego prywatne notatki zostały upublicznione ??
No to wydajemy !! Na chwałę Pana !!
Gdzie nasza pokora ?? Gdzie posłuszeństwo do woli Zmarłego ?? Gdzie zwykłe ludzkie zrozumienie ?? Gdzie przyzwoitość ??
Aż się boje kwietniowego "cyrku"...
"Nie budujcie mi pomników" - powiedział... - "Wesprzyjcie Chorych, Potrzebujących, Nieszczęśliwych"...
No cóż...
Ten mądry Człowiek nie przewidział jednego...
Chorzy...Potrzebujący...Nieszczęśliwi...I Zmarli głosu nie mają...
Liczy się tylko kasa...
wtorek, 4 lutego 2014
Szczyt grafomanii...
Kiedy będę bladym trupem,
czyli w ziemi złożę pupę...
Świat mi będzie zwisał cały,
choćby się i cuda działy.
Czy to w skrzynce, czy w słoiku...
Będzie koniec i po krzyku.
"Czy żałujesz" - Piotruś spyta -
"Boś żywotna dość kobita"...
I zadumam się przez chwilę,
czy me życie było miłe...
I do wspomnień zrobię oko...
Spojrzę z góry, choć wysoko...
Święty Piotr przygładzi brodę...
"Już zawrócić Cię nie mogę !!"
Rzeknę głosem anielicy,
na co może u mnie liczyć...
"Nie chcę śpiewać w waszym chórze !!
I nie będę dumać w chmurze !!
Grać na harfie nie potrafię !!
Na co się więc w niebie łapię ??"
Piotr zadumał się strapiony,
zerknął bystro w Świata strony...
-" Mam ja z tobą "krzyżyk pański"...
zostań więc Skrybą Niebiańskim !!
Spisuj to co nie spisane,
na niebiańskim naszym łanie !!"
Terytorium zlustrowałam,
za pisanie się zabrałam...
W mig się lament podniósł spory
i rozpierzchły się Anioły,
bo czymś pisać przecież muszę !!
Brak mi piór i karteluszek...
Więc co bardziej bujne skrzydła...
Przerzedziłam !! Ja przebrzydła...
A że papier w deficycie,
to na szatach bazgram skrycie...
Wezwał Piotr mnie na dywanik...
-"Ty masz nasze prawa za nic !!
Popłoch siejesz wśród Aniołów !!
Zamiast żyć z nimi pospołu...
Skończ napady chuligańskie !!
Mam tu pozwolenie Pańskie...
Masz internet...Masz lapciaka...
Niech to będzie korzyść jaka !!"
Uśmiech barwi moje lico...
Teraz będę Anielicą !!
Choć żem trupem, ja nieboga...
Nie przestanę pisać bloga !! ;o)
czyli w ziemi złożę pupę...
Świat mi będzie zwisał cały,
choćby się i cuda działy.
Czy to w skrzynce, czy w słoiku...
Będzie koniec i po krzyku.
"Czy żałujesz" - Piotruś spyta -
"Boś żywotna dość kobita"...
I zadumam się przez chwilę,
czy me życie było miłe...
I do wspomnień zrobię oko...
Spojrzę z góry, choć wysoko...
Święty Piotr przygładzi brodę...
"Już zawrócić Cię nie mogę !!"
Rzeknę głosem anielicy,
na co może u mnie liczyć...
"Nie chcę śpiewać w waszym chórze !!
I nie będę dumać w chmurze !!
Grać na harfie nie potrafię !!
Na co się więc w niebie łapię ??"
Piotr zadumał się strapiony,
zerknął bystro w Świata strony...
-" Mam ja z tobą "krzyżyk pański"...
zostań więc Skrybą Niebiańskim !!
Spisuj to co nie spisane,
na niebiańskim naszym łanie !!"
Terytorium zlustrowałam,
za pisanie się zabrałam...
W mig się lament podniósł spory
i rozpierzchły się Anioły,
bo czymś pisać przecież muszę !!
Brak mi piór i karteluszek...
Więc co bardziej bujne skrzydła...
Przerzedziłam !! Ja przebrzydła...
A że papier w deficycie,
to na szatach bazgram skrycie...
Wezwał Piotr mnie na dywanik...
-"Ty masz nasze prawa za nic !!
Popłoch siejesz wśród Aniołów !!
Zamiast żyć z nimi pospołu...
Skończ napady chuligańskie !!
Mam tu pozwolenie Pańskie...
Masz internet...Masz lapciaka...
Niech to będzie korzyść jaka !!"
Uśmiech barwi moje lico...
Teraz będę Anielicą !!
Choć żem trupem, ja nieboga...
Nie przestanę pisać bloga !! ;o)
poniedziałek, 3 lutego 2014
To nasz dzień !!
Wczoraj odbyłam przesympatyczną rozmowę, z pewną bardzo memu sercu miłą Duszyczką...
Po wymianie wszystkich "ochów" i "achów", Duszyczka owa rzecze do mnie...
- Taki mam humor zważony przez te jutrzejsze urodziny...
Orzesz...(ko)...
Co nam się kochany Narodzie porobiło ??
Toż urodziny to najważniejsze życiowe święto i nijak bez humoru ten dzień szczególny obchodzić !!
Że latka mijają ??
Że gładkie liczko z lekka zmarszczki poorały ??
Że oczka już tego płomienia nie rzucają ??
A kichać to !!
Urodziny to urodziny !!
Kto ma je hucznie świętować jeśli nie my ??
Odrobina egocentryzmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła...
Skoro otoczenie do porządku dziennego nad naszymi urodzinami przeszło, należy owym otoczeniem wstrząsnąć należycie !!
Nie żadne tam chandry, depresje i inne stany szczególne...
O nie !!
Radość !! Uśmiech !! Serdeczność !!
Kwiatów nikt nie dał ?? To do kwiaciarni i sponsorować sobie bukiecik...Choćby skromny...
O torcie nikt nie pomyślał ?? To biegusiem do cukierni i choćby to była drożdżówka z makiem, ale urodzinowa być może...
Uroczystej kolacji brak ?? To numer do najbliższej pizzerii i niech przynajmniej wątroba o owych urodzinkach przynajmniej ze dwa dni pamięta...
Czas i tak płynie, więc po kiego czorta mamy się tym przejmować ??
To nie numer pesel jest wyznacznikiem naszego wieku...To nie zmarszczki decydują jaka będzie przyszłość...
Bo przecież po każdych urodzinach mamy przyszłość przed sobą !!
Że krótszą niż rok temu ??
Jakoś w czasie "osiemnastki" nikt się tym nie przejmuje...;o)
P.S. Mam nadzieję, że Duszyczka posłuchała mojego pyszczenia i ten dzień będzie przepięknie urodzinowy...Bo najlepsze życzenia to ja ślę nieustannie...:o)
Po wymianie wszystkich "ochów" i "achów", Duszyczka owa rzecze do mnie...
- Taki mam humor zważony przez te jutrzejsze urodziny...
Orzesz...(ko)...
Co nam się kochany Narodzie porobiło ??
Toż urodziny to najważniejsze życiowe święto i nijak bez humoru ten dzień szczególny obchodzić !!
Że latka mijają ??
Że gładkie liczko z lekka zmarszczki poorały ??
Że oczka już tego płomienia nie rzucają ??
A kichać to !!
Urodziny to urodziny !!
Kto ma je hucznie świętować jeśli nie my ??
Odrobina egocentryzmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła...
Skoro otoczenie do porządku dziennego nad naszymi urodzinami przeszło, należy owym otoczeniem wstrząsnąć należycie !!
Nie żadne tam chandry, depresje i inne stany szczególne...
O nie !!
Radość !! Uśmiech !! Serdeczność !!
Kwiatów nikt nie dał ?? To do kwiaciarni i sponsorować sobie bukiecik...Choćby skromny...
O torcie nikt nie pomyślał ?? To biegusiem do cukierni i choćby to była drożdżówka z makiem, ale urodzinowa być może...
Uroczystej kolacji brak ?? To numer do najbliższej pizzerii i niech przynajmniej wątroba o owych urodzinkach przynajmniej ze dwa dni pamięta...
Czas i tak płynie, więc po kiego czorta mamy się tym przejmować ??
To nie numer pesel jest wyznacznikiem naszego wieku...To nie zmarszczki decydują jaka będzie przyszłość...
Bo przecież po każdych urodzinach mamy przyszłość przed sobą !!
Że krótszą niż rok temu ??
Jakoś w czasie "osiemnastki" nikt się tym nie przejmuje...;o)
P.S. Mam nadzieję, że Duszyczka posłuchała mojego pyszczenia i ten dzień będzie przepięknie urodzinowy...Bo najlepsze życzenia to ja ślę nieustannie...:o)
sobota, 1 lutego 2014
Śnieżne szaleństwo...
No i lipa, a nie zima...Przynajmniej w Zaścianku...Jutro zalegnie już błotnista maź...
Czyli ??
Trzeba zmysły paść w Krainach w góry i śnieg bogatych...
Poduchy na pupy !!
Śnieżne szaleństwo...
I teraz się można napić herbatki z prądem...;o)
Czyli ??
Trzeba zmysły paść w Krainach w góry i śnieg bogatych...
Poduchy na pupy !!
Śnieżne szaleństwo...
I teraz się można napić herbatki z prądem...;o)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)