Pamiętacie wpis o drogach, które zostały pozamykane i mieliśmy problem z powrotem do Zaścianka ??
Już od dawna problem mamy z głowy, bo chociaż drogę budowano wieczorami i nocami, dzieło Drogowców jest warte opisania...
My się tą drogą zachwycamy nieustannie !!
Chociaż to droga przez las i jest ledwie dojazdówką do drogi głównej, to życzę nam wszystkim, żebyśmy takie autostrady mieli...
Kiedy dwadzieścia lat temu jechaliśmy do Paryża, nasz Przewodnik na początku podróży ogłosił, że barek kawowy będzie czynny dopiero po przekroczeniu granicy, żebyśmy się nie poparzyli...No cóż...Miał rację...
I teraz mamy deja vu...
Wjeżdżamy na naszą "leśną drogę" i jedziemy jak po stole !! Aż trudno uwierzyć, że droga może być tak równiutka...Dla Wykonawcy, wielkie brawa !!
Jak widać, powstały również pobocza, przepusty, bariery i wzmocnione rowy...Braw ciąg dalszy !!
Dla równowagi nastroju (ponoć jesteśmy Narodem narzekającym), mam "drugi biegun"...
Kilkadziesiąt metrów chodnika z wjazdami na posesję jest budowane od wiosny...Mieszkańcy z wjazdem mają ogromne problemy...Droga główna...Na zakręcie zwężenie...Tempo prac ??
Makabra !!
Nie wiem czyja to inwestycja, ale ewidentnie tą drogą nie jeździ...
Aż strach się bać, że jak skończą (kiedyś), to wezmą się za następny kawałek...
A że lubię dobre zakończenia...;o)
Kilkadziesiąt kilometrów dalej, od trzech, czy czterech tygodni budowany jest chodnik...Długość podobna...Widuję tam ekipę złożoną z dwóch Panów (nie wiem, czy to ci sami Panowie), ale tempo prac jest niesamowite...Po prostu: EKSPRES !!
I chociaż jeździmy tą drogą w różnych porach, jeszcze nie widziałam, żeby ci Panowie siedzieli na krawężniku, albo podpierali się o łopaty...
Może, jak skończą, trzeba Ich porwać i podrzucić na ten "kulawy kawałek"...??
Zdjęcia im nie robiłam, żeby nie przeszkadzać...
I perełka na zakończenie...
Przejeżdżamy przez budowę S7...Prawie dosłownie...
Ledwie co jeździliśmy między polami, teraz już stoi wiadukt, a my korzystamy z nowego ronda i wjazdu na krajówkę...Tam to dopiero cuda się dzieją !! Ale cuda bardzo pozytywne...;o)
Jeżdżąc co kilka dni z zainteresowaniem wyglądamy zmian...I nigdy się nie zawodzimy...
Ale nie o S7 chciałam pisać...
Od początku nasze serducha drgały na widok...
Tak, tak...To jest drzewo...
Bardzo trzymaliśmy za nie kciuki...
Nie jest ani piękniejsze, ani dorodniejsze niż inne...
Od początku budowy miało znacznik do wycięcia...Brakowało kilkanaście centymetrów, żeby było bezpieczne...
A my cały sezon wypatrywaliśmy tego drzewa i wykrzykiwaliśmy "stoi" za każdym razem...
Jakoś nikt nie kwapił się do wycinki...
Oznaczone...Opalikowane...Stoi !!
Chociaż część korzeni ma na wierzchu...
Niedawno zauważyliśmy pewną zmianę...Paliki lekko się przesunęły...Czyżby ??
Może ktoś przeanalizował, że łatwiej lekko zmienić projekt, niż wyhodować takie drzewo ??
Będziemy dalej trzymać kciuki i wykrzykiwać radośnie "stoi"...Chociaż drzewo nawet nie wie, że jest nasze...;o)


























