Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

środa, 3 czerwca 2020

Upierdliwy, czy idealny ??

     Kto ??
Klient !!
     Pracując przez kilka lat w handlu (u siebie, więc inna perspektywa), miałam, jak każdy sprzedawca swoje spostrzeżenia...Bywali klienci, na widok których, rozpromieniałam się niczym słoneczko w pochmurny dzień...Bywali i tacy, którzy umieli mi ten uśmiech wcisnąć w gardło z ewidentną potrzebą przyduszenia...Jak to wśród ludzi...
     Mając jednak za sobą lata pracy na stanowiskach administracyjnych (zarządzanie handlem i gastronomią), wyćwiczyłam w sobie "świętą cierpliwość" i "uśmiech na zawołanie"...Ot, potrzeba stanowiskowa...Byłam między szefami, pracownikami i klientami...
     Teraz, kiedy występuję w przyrodzie jako ten ostatni element, chętnie korzystam z zawodowych doświadczeń...;o)
     A że w stadzie zawsze raźniej, więc mamy z Panem N. podobne podejście...
     Jakimi jesteśmy klientami ?? Upierdliwymi, czy idealnymi ?? A może zwykłe z nas przeciętniaki ??
     Opowiem Wam dzisiaj, jak kupowaliśmy telewizor...;o)
     Nie ukrywam, większość zakupów robimy w sieci, ale są rzeczy, których kurierom nie powierzymy (elektronika zajmuje w tym rankingu pierwsze miejsce)...
     Odbiornik miał być stosunkowo nie duży (takie nasze założenie dla ochrony utyranych oczu i przeznaczonego lokum), miał mieć wszystkie niezbędne bajery (do zakupu zmusiły nas wymogi techniczne nowego przesyłu), no i właściwie tyle...
     Pan N. z poświęceniem szperał w necie, żeby namierzyć owo cudo i stwierdził:
     - Jeden Producent, jeden model...Chyba że chcesz kolubrynę na całą ścianę ??
Orzesz...(ko)
     Okazało się, że Naród teraz kupuje telewizory o gabarytach znacznych, żeby "calami" przebić sąsiada...
Echhh...
     Skoro już "wybraliśmy"...;o) Ruszamy na zakupy...
     Plan najpierw dotyczył Zaścianka, bo czasu wiele nie było na marnotrawienie, a przede wszystkim, chcieliśmy owo cudu naocznie ocenić...
Z reguły takie wypady kończą się u nas stwierdzeniem:
     - To prawdziwy Zaścianek...
Ale na pohybel...Może chociaż go zobaczymy na wystawce ??
     Pierwszy sklep...Ponoć ten model jest...Znamy nawet cenę...
Przeszukaliśmy alejki z RTV...Ni chuchu...
     W końcu Pan N. przyuważył odrapane i poobklejane pudło wciśnięte między stojaki...
Kiepsko to wyglądało...
     Pan z obsługi, poproszony o potwierdzenie znaleziska i podanie ceny, ruszył do komputera...
Owszem, to ten model...Cena...
     Popatrzyliśmy na siebie ze Ślubnym, podziękowaliśmy i ...Tyle nas widzieli...
     Na nasze oko, telewizor był już przynajmniej w kilku domach (pudełka źle znoszą transport, rozcinanie i klejenie)...A podana cena rozjechała się Panu Sprzedawcy z oferowaną na rynku...
Dlaczego ??
     Drugi sklep...
     Pan Sprzedawca nawet wykazał pewne zainteresowanie (zapytał w czym może pomóc), ale że oferował "półki" z zakresu "niska" i "wysoka", więc żeśmy się ze swoją zachcianką nie załapali...
     Trzeci sklep...
     Obsługa zajęta...Inwentaryzujemy stan półek...Lipa...
Rzucamy: "Do widzenia"...
     Pan Sprzedawca właśnie przyjmuje dostawę, transportując urządzenia małym wózkiem...
W oko wpada mi logo "naszego Producenta"...
     - A to jaki model ?? - pytam Pana N., a On już lustruje pudło na wózku...
Pech chce, że pudło leży "na odwertkę"...
     - Jaki to model ?? - pyta Ślubny Pana Sprzedawcę objuczonego wielkim pudłem...
We dwóch zaglądają...
Jest !!
     - Ile kosztuje ?? - pyta Pan N. dla ścisłości...
Podana cena dziwi nas bardzo...Ewidentnie się Pan Sprzedawca pomylił...
     - Będzie w sprzedaży ?? - pyta Ślubny...
     - Jak wprowadzę dostawę...Za czterdzieści minut...- wyjaśnia Sprzedawca...
     - Poczekamy...- stwierdzamy zgodnie...Ale w końcu idziemy na "spacerek", żeby Chłopakowi nad głową nie stać (strasznie tego nie lubiłam)...
     "Spacerek" był króciutki...Ledwie dziesięć minut...
     Rzeczywista cena jest wyższa niż podana przez Pana Sprzedawcę na parkingu (ha!!), ale i tak jest sporo niższa niż oferowana na rynku...
     Dziesięć minut później kroczy Pan N., a za nim drepcze Gordyjka...Łączy nas pudło z telewizorem...
     Pan Sprzedawca pożegnał nas stwierdzeniem, że była to jedna z najszybszych transakcji jakich dokonał (gdyby się nie uparł, że trzeba rozciąć pudło i obejrzeć zawartość, byłoby jeszcze szybciej)...
     Całość (od dostawy do wyjścia) trwała 20 minut !!
My wiedzieliśmy czego chcemy...
Pan Sprzedawca wiedział po co przychodzi do pracy...
     I w ten sposób pierwszy raz od kilkudziesięciu lat kupiliśmy "coś" w Zaścianku...;o)
     Ale jakimi jesteśmy klientami ??
W sklepie numer jeden: upierdliwymi...
W sklepie numer dwa: przeciętnymi...
W sklepie numer trzy: idealnymi ??

15 komentarzy:

  1. W relacjach międzyludzkich ważne jest aby współpracowały ze sobą wszystkie zainteresowane strony. Ino że ideał jak to z ideałami bywa, trudny jest do osiągnięcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas się utarło kabaretowe "klient nasz pan"...;o) Bardzo różnie rozumiane...;o)

      Usuń
  2. Zgadzam się z tą współpracą, zeby komunikacja wyszło, no ale cóż, ludzie są przeróżni i niektórzy po prostu sobie nie podpasują, nie wiadomo jak by się starali :p

    Obserwuję i pozdrawiam!
    zpolskidopolski.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Chemia" we wszystkim musi być...;o)

      Witaj Paulinko, miło Cię gościć...;o)

      Usuń
  3. To zależy od sklepu i sprzedawcy. Klient może być po prostu wymagający.
    Mój mąz mówi, ze ja jestem trudnym klientem, on lubi sobie z paniami pogadać, ja jestem bardziej konkretna.
    Z zasady nie kupujemy sprzętu z wystawy sklepowej i z rozpakowanego kartonu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobra zasada !! ;o) Do nas musi to coś "przemówić"...To pudło z wózka machało...;o)

      Usuń
  4. Jesteście klientami... elastycznymi. Dopasowujecie się do sytuacji.:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie, no z trzeciego prawie wyszliście tylko z "do widzenia", niewiele brakowało a bylibyście klientmai niewidzialnymi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie machające z wózka pudło, tak by to się skończyło...;o)

      Usuń
  6. W internecie kupować nie potrafię. Zakupy rzeczy innych niż codziennego użytku(spożywcze, chemia gospodarcza), robiłam tak rzadko, że można mnie nazwać klientem "możliwym do przyjęcia". Pozdrawiam serdecznie i życzę miłych chwil z wykorzystaniem nowego nabytku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz nie ma czasu na takie miłe chwile...Dziabaczka rządzi...;o)

      Usuń
  7. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;)za ladą ;)
    Gratuluję zakupu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radość mamy dorywczą...Jak się dorwiemy do cywilizacji...;o)

      Usuń