O najwspanialsze, o smaku lata,
Pozwólcie swojej pokornej słudze,
Nie obsypujcie milionem krost
chudej postury i słuszny wzrost,
nie barwcie twarzy tysiącem bąbli,
które wciąż drapie i z żalu skomli,
darujcie szyi długie liszaje,
Wy takie piękne, tak smakowite,
Jem was i cierpię, lato czy zima,
Niech więc w tym roku będzie inaczej,
niech po konsumpcji gorzko nie płaczę,
niech nie dostaję złowrogiej czkawki,





