Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

piątek, 10 czerwca 2016

Puszka Pandory...cz.13

     Czy mogło wydarzyć się jeszcze coś złego ??
     Wtedy zakładaliśmy, że ścieżki zostały wyprostowane...Zakręty pojawiły się, kiedy dotarła do nas informacja, że Siostra Pana N. zaczęła "ściągać" Rodzinę...
Najpierw Syna...Potem Córkę...Na końcu Męża...
     Jak dwie pierwsze "opcje" były dla nas zrozumiałe, tak tej ostatniej pojąć żeśmy nie umieli...
     Żyli "jak pies z kotem", konflikty były częstsze niż śniadania, Ich małżeństwo trwało jedynie siłą "odśrodkową"...To po co Go ściągała ??
     No cóż...Wielu rzeczy w Ich życiu nie pojmowaliśmy...Ta widocznie była następna...
     Kiedy przybyli w odwiedziny, byliśmy miło zaskoczeni...
     Dogadywali się nieźle...Opowiadali anegdotki z życia "na obczyźnie"...A nawet usłyszałam z ust Siostry Pana N. pierwszy w życiu komplement...Pierwsze życzliwe słowa...
     "Zawsze dobrze gotowałaś"...
Ło Matko i Córko...
Jak te słowa w ramkę oprawić ??
     Ale ta wizyta ogromnie podbudowała nasze dusze...
     Niech będzie nawet na końcu Świata...Ale nadzieja znowu się obudziła...
Bo nadzieje już takie wredne bywają...
     Pan N. zadzwonił w Sylwestra...Podkusiło Go...
     - Najlepszego Siostra !! - wykrzyczał entuzjastycznie do słuchawki...
     - Ja nie obchodzę takich Świąt...- usłyszał w rewanżu...
     - A co słychać poza tym ?? - zapytał, chociaż zawsze twierdziłam, że czasem trzeba ugryźć się w język...
     - Odeszłam od Męża...Szukam pracy...Wystąpiłam do Policji o zakaz zbliżania się...Córka też wystąpiła...Nie wrócę już do Kraju... - tak to w skrócie wyglądało...
Zabawa wywietrzała nam z głów...
     Kolejny "zawrót głowy" ??
     Przecież dopiero dwa miesiące temu była sielanka...
Nie ogarniamy tego...
     Do całego ogromu własnych problemów dostajemy bonus...Kolejne problemy Siostry Pana N. ...
     - Jeśli byś potrzebowała naszej pomocy, miejsca na Ziemi, to u nas zawsze je znajdziesz...- słyszę głos Pana N. ...
Znowu myśli sercem...
Wymiękam...
Pan N. się rozłącza, a ja spokojnym, wyważonym głosem komunikuję...
     - Jeśli kiedykolwiek Twoja Siostra z nami zamieszka, ja się wyprowadzę...Jestem już za stara na takie rewolucje...
Milczymy...
     Kolejny raz udało się Im wtargnąć z "buciorami" w nasze życie...
     Kolejny raz "światełko w tunelu" okazało się "nadjeżdżającym pociągiem"...
     Ile tych "kraks" jeszcze zaliczymy ??
     Teraz już nie mamy złudzeń, że to koniec rodzinnej zawieruchy...
Szwagier rozpoczyna walkę...
     Najpierw usiłuje zdobyć adres Żony, nękając Córkę...Efektem są kolejne zgłoszenia na Policję...Próbuje z Synem, ale ten z miejsca przechodzi do "rękoczynów", więc Szwagier nie ma szans...
Ma kolejny powód, żeby sięgać po alkohol, więc w krótkim czasie traci pracę, a to powoduje utratę mieszkania...Wraca do Kraju...
Tego wszystkiego dowiadujemy się z rozmów telefonicznych z Siostrą...
     - Jesteście bezpieczni...Usunęłam z domu wszystkie notesy z numerami telefonów, a adresu do Was nie zna...- pociesza nas Siostra Pana N. ...
     Pan N. instaluje w naszych drzwiach dodatkowe zabezpieczenie, a ja wychodząc z klatki schodowej rozglądam się uważnie...
Nie wierzymy w zapewnienia o "bezpieczeństwie"...
     Po kilku tygodniach dzwoni telefon...
     - To ja...Poznajesz ?? - słyszę w słuchawce znajomy głos Szwagra...
     A potem następuje opowieść, której nie chcę wysłuchiwać, którą usiłuję przerwać...
     - Całe życie na nich pracowałem !! - słyszę wyrzuty...- Teraz jestem niepotrzebny ??
Jest pijany...
Monolog ciągnie się długo...
Kiedy przerywa na chwilę, udaje mi się rzucić kategorycznie...
     - To jest służbowy telefon i nie życzę sobie, żebyś kiedykolwiek jeszcze dzwonił na ten numer...Nie życzę sobie również mieszania mnie i mojej Rodziny w Wasze sprawy...Jak wytrzeźwiejesz to przemyśl to...Jestem dla Ciebie obcym człowiekiem, którego nękasz...
     Przemyślał...
Nigdy więcej nie zadzwonił na ten numer...
Zaczął wysyłać sms-y...
Sms-ów nie zabroniłam...
Domaga się jednego...Adresu swojej Żony...
My go nie znamy...
Przysłał też list...
Adres był błędny...Fakt...Ale po perturbacjach dotarł do nas...
Był wstrząsający...
Wszystko ma w życiu dwie strony...
     Wtedy zadzwonił na moją prywatną komórkę...
     - Dostaliście mój list ?? - zapytał...
     - Nie...- skłamałam...
     - Podajcie mi Jej adres !! - żądał...
     - Nie znam adresu do Twojej Żony !! Rozumiesz ?? - próbowałam dotrzeć do Jego świadomości...
     - To przekażcie Jej mój list...
Perpetuum mobile...
     - No to nieźle pousuwała numery i adresy...- skwitował Pan N. ...
Każdy sygnał przychodzącego sms-a zaczął mi działać na nerwy...

cdn ...

18 komentarzy:

  1. Materiał na niezły kryminał... Prokurator Szacki powinien wkroczyć do akcji:)
    Współczuję. Można po tym chcieć uciec na koniec świata i odciąć się od wszelkiej rodziny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ufff...Zawsze się bałam, że nabazgram coś na kształt "Wichrowych Wzgórz"...;o)

      Usuń
  2. A mnie to trochę cóś przypomina...... W okresie eskalacji peturbacji z moim exem, czyli psychicznym szantarzystą (Były Niebieski), zaczęłam moje Mary Czary pisać.....
    Skończył bardzo żle. Słyszałam, że zginął w jakiejś strzelaninie....To jest dopiero kryminał....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jeszcze nikt nie strzelał...Ale kto wie...;o)

      Usuń
  3. Naprawdę Was podziwiam! Mam sporo cierpliwości do ludzkich fanaberii, ale zapewne moja miarka przebrałaby się dużo, dużo wcześniej.
    Macie dobre serca. Tylko czy to aby nie obraca się przeciwko Wam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I twarde dupska...Bo wielokrotnie skopane...;o)

      Usuń
  4. Kurczę... Ludzie to potrafią komplikować życie sobie i innym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem jeden wybór, pociąga za sobą niewyobrażalne konsekwencje...;o)

      Usuń
  5. W takich wypadkach nie da się tak zupełnie przejść koło cudzych problemów obojetnie - jeśli to jest ktos bliski - jest jeszcze gorzej.Czekam na c.d.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ludzie potrafią skomplikować życie sobie i bliskim zamiast się rozejść po ludzku, ja z moim bardzo pierwszym rozwiodłam się, było kosztownie dla mnie ale spokojnie
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy Ludzie specjalizują się w komplikowaniu życia...;o)

      Usuń