Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozprawki.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozprawki.... Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 sierpnia 2017

Miłość i lęk...Rozprawka o rodzicielstwie...

     Nie uczą go w szkołach...Właściwie, nigdzie go nie uczą...
"Instynkt ci podpowie"...
     I pewnego dnia człowiek staje się Rodzicem...
     Trzyma w ramionach małego człowieka, którego los zależy od "instynktu"...
     W koło słyszy: "małe dziecko, mały kłopot", i kiwa głową z politowaniem...
Czy może być jeszcze gorzej ??
     Nieprzespane noce, całodobowa krzątanina, wewnętrzny lęk, który się budzi zaraz po porodzie...
     Drobne radości, które się będzie pamiętało całe życie...
Pierwszy świadomy uśmiech, pierwszy krok, pierwsze słowo...
Pojawia się pierwsze poczucie dumy...
     Teraz już musi być lżej !!
Nie jest ??
Hmmm...
     Do lęku o bezpieczeństwo dochodzi lęk o wychowanie...
Nikt nie wskazuje drogi, nikt nie wypisze recepty...
Decyzje trzeba podejmować natychmiast...
Konsekwencje tych decyzji pozna się po latach...
"Błędy wychowawcze"...
     Rodzicielstwo nie jest słodyczą...
Miłość wypełnia nas bez reszty, a jednak musimy się nauczyć słowa "nie"...
Dzieci dojrzewają, dojrzewają również Rodzice...
     Do bezpieczeństwa i wychowania, dochodzi kształcenie...
Pierwsze sukcesy i pierwsze porażki...
Pierwsze bunty, "syfony" i konflikty...
Z każdym dniem uczymy się czegoś nowego...
Z nostalgią spoglądamy na Rodziców z małymi dziećmi...
"Małe dziecko, mały kłopot"...
Zaczynamy rozumieć...
     To nie miłość jest najważniejsza, ona jest "mimo wszystko", instynktowna, przypisana...
Przed nami jest znacznie trudniejsze zadanie...
     Kształtujemy człowieka...
Jaki będzie ??
O tym przekonamy się za kilka, czy kilkanaście lat...
     Dochodzi lęk o przyszłość...
     I chociaż często czyta się laurki dla rodzicielstwa, że takie piękne jest, że przepełnione miłością...
     Rodzicielstwo to lęk...
Lęk o dzisiaj, i lęk o jutro...
     Jak sobie to nasze "Dzieło" poradzi w życiu, jakie drogi wybierze, czym się będzie kierowało ??
     Drogowskazy, które otrzymało od nas przez te wszystkie lata, nie zawsze były przecież dobre...
     Ukształtowaliśmy człowieka...
     Z naszej miłości, z naszych lęków, i z naszych błędów wychowawczych...
Powrotu nie ma...Nikt nie da nam prawa do poprawki...
     Stajemy z boku i możemy obserwować...
Możemy poczuć dumę...Albo przerażenie...
I spokój...
Nic więcej zrobić nie możemy...
Nasza misja rodzicielska się skończyła...
Nie skończyła się jedynie ta instynktowna miłość, i ten lęk...
Miłość i lęk...
     To rodzicielskie dożywocie...

P.S. Miśkom...;o)

poniedziałek, 13 lutego 2017

Rozprawka o miłowaniu...

     Dlaczego o miłowaniu, a nie o miłości ??
Bo miłość stała się dwuznaczna...
Bo miłość została zdewaluowana w toaletach podrzędnych dyskotek...
Bo miłość coraz częściej ma wymierną wartość...
     Miłowanie jest...
No właśnie...Jakie jest miłowanie ??
     Pamiętacie tę scenę, w której Baśka wyznaje miłowanie Panu Wołodyjowskiemu ??
Moim zdaniem, najpiękniejsza scena miłosna wszech czasów...
 
"- Głupia Krzysia! ja bym wolała jednego pana Michała niż dziesięciu Ketlingów! Ja pana Michała kocham z całej siły... lepiej niż ciotkę, lepiej... niż wujka... lepiej niż Krzysię!...

- Dla Boga! Basiu! - zawołał mały rycerz."
Bo każde miłowanie jest inne...
     Rodziców miłujemy genetycznie...
     Pierwsze uczucie, które z nami się rodzi, i z nami umiera...Taka opoka miłowania...Na niej uczymy się każdej innej jego odmiany...
Może dlatego brak tego miłowania jest tak bardzo odczuwalny ??
Bo czym zastąpić "fundament" ??
     Potem pojawiają się uniesienia...Większe, lub mniejsze...Szczęściarze dostają miłowanie "od pierwszego strzału"...Tylko, że czasem nie wiedzą nawet, że to właśnie owo życiowe miłowanie...
     Bo jak odróżnić "motyle" uniesienia, od "motyli" miłowania, skoro to takie same "motyle" ??
Swój "taniec" zaczynają jednakowo...
Umrą  ?? Odlecą ?? Czy zostaną na zawsze ??
Największa tajemnica miłowania...
     Miłowanie jest przebiegłe !!
     Pachnie poranną kawą podaną w ulubionej filiżance...Pyta z troską jak się czujesz...Sprawdza, czy masz czapkę nasuniętą na uszy w czasie mrozu...Zostawia ostatni łyk wody w butelce...I chce znać twoje zdanie na każdy temat...
     Miłowanie wraca z pracy do domu najkrótszą drogą...Czasem wysyła sms-a, że stoi w korku...Czasem pyta co kupić po drodze...
     Miłowanie jest niezauważalne, chociaż widać je codziennie...
     To nie jest kompromis...To nie jest rywalizacja...To nie jest zazdrość...
     Miłowanie smaży kotlety, chociaż za nimi nie przepada...Miłowanie pierze skarpetki...Miłowanie gładzi wyprasowaną koszulę uśmiechając się delikatnie...
     Miłowanie z wyboru...
     W którymś momencie tego miłowania pojawia się kolejne...
Dzieci...
Pierwsze, Drugie, Piąte, Dziesiąte...
Wszystko jedno, bo dla każdego z nich miłowania wystarczy...
     To szalone miłowanie...
     To nie jest lot motyla...To jest atak jastrzębia...Miłowanie pierwszego kopnięcia, pierwszego spojrzenia, pierwszego ziewnięcia...
A potem to miłowanie rośnie, pęcznieje, nabiera kształtu...
Miłowanie pełne lęku, niepewności i troski...
     Pojawia się, by po latach zniknąć "opętane" własnym miłowaniem i już wiesz, że przed Tobą kolejny etap...
     Miłowanie bezwarunkowe...
Wnuki...
Miłowanie, które nie musi być konsekwentne...
Miłowanie przynoszące wspomnienia...
     Przecież "dopiero co" skakałam w gumę..."Dopiero co" grałem w piłkę...
Miałam spódniczkę w groszki i kokardy w warkoczach...
Miałem krótkie spodnie i odrapane kolana...
Dopiero co...
A teraz patrzysz na takiego małego Człowieczka, i każde Jego spojrzenie wywołuje gejzer miłowania...
Podobno człowiek w 70% składa się z wody...
Guzik prawda !!
     Człowiek składa się z miłowania !!
Bo przecież serca by mu na całe to miłowanie nie wystarczyło...
Miłowanie się nie kurczy...Skwarka z niego zrobić się nie da...
Czasem wypełnia człowieka tak, że z trudem oddycha...
     Miłowanie...
     Dwie filiżanki kawy obok siebie...Dwa kubeczki z herbatą (i listkiem mięty, albo sokiem truskawkowym)...Dwa komplety kluczy do jednych drzwi...