Rany szybko
mi się zagoiły. Mogłem już machać ogonkiem i wychodzić na spacerki. Nawet uszka
mnie już nie bolały. A na pamiątkę został mi goły placek na grzbiecie, po
wyrwanych kłaczkach. Wtedy moja Rodzina pojechała nad morze. Ja też pojechałem!
Nawet nie
bardzo marudziłem w aucie, żeby mnie nie zostawili z tymi obcymi psami.
I powiem
wam, że morze jest straszne!
Najpierw szliśmy przez park. Ładnie
było. Drzewka, krzaczki, kwiatki. W sumie, to mi się nawet podobało, chociaż
pachniało całkiem inaczej niż w domu. Pachniało szprotkowo.
A potem stanęliśmy na takiej górce,
która wcale nie jest górką, bo nazywa się wydmą i zobaczyłem piaskownicę.
Ogromną!
Ta piaskownica była taka duża, że zmieściłyby się wszystkie dzieci z mojego osiedla razem ze wszystkimi pieskami.
Kiedy Mama rozkładała nasz kocyk, ja spróbowałem przekopać tą piaskownicę.
Kopałem, kopałem, kopałem, ale tego piasku wcale nie ubywało. Jakbym tak sobie zakopał kość w tej piaskownicy, to nigdy bym jej nie znalazł.
Taka wielka piaskownica nazywa się plaża, i wcale mi się nie podoba.
Ta piaskownica była taka duża, że zmieściłyby się wszystkie dzieci z mojego osiedla razem ze wszystkimi pieskami.
Kiedy Mama rozkładała nasz kocyk, ja spróbowałem przekopać tą piaskownicę.
Kopałem, kopałem, kopałem, ale tego piasku wcale nie ubywało. Jakbym tak sobie zakopał kość w tej piaskownicy, to nigdy bym jej nie znalazł.
Taka wielka piaskownica nazywa się plaża, i wcale mi się nie podoba.
Piasek jest
gorący i parzy w łapki, nie można zamerdać ogonkiem, bo piasek wpada do oczu i
noska, a na tej plaży jest bardzo wiele obcych kocyków i obcych ludzi. W takim
tłumie to można się całkiem zgubić!
Ale nie to
jest nad morzem najgorsze…
Nad morzem najgorsze jest morze!
Nad morzem najgorsze jest morze!
Tyle wody…
A na dodatek, jak się chcesz przyjrzeć z bliska, to ta woda łapie za łapki i wciąga do środka. Trzeba bardzo uważać!
A na dodatek, jak się chcesz przyjrzeć z bliska, to ta woda łapie za łapki i wciąga do środka. Trzeba bardzo uważać!
Postanowiłem
nigdzie nie ruszać się z kocyka. Nigdzie!
Siadłem sobie na samym środku, żeby mnie to morze nie złapało, i żeby mi ogonek nie zwisał na piasek, i tak siedziałem.
Siadłem sobie na samym środku, żeby mnie to morze nie złapało, i żeby mi ogonek nie zwisał na piasek, i tak siedziałem.
Mama się ze
mnie śmiała, że taki grzeczny to ja nigdy nie byłem.
Grzeczny?
Aż mnie skręcało, żeby pograć w piłkę z Tatą i Miśkiem, albo budować zamek z Żabolką, ale jak ja potem znajdę drogę na nasz kocyk? Nie znajdę! I wtedy mnie to morze na pewno złapie, albo mnie zasypią tym piaskiem, bo jest go za dużo.
Aż mnie skręcało, żeby pograć w piłkę z Tatą i Miśkiem, albo budować zamek z Żabolką, ale jak ja potem znajdę drogę na nasz kocyk? Nie znajdę! I wtedy mnie to morze na pewno złapie, albo mnie zasypią tym piaskiem, bo jest go za dużo.
Jak ja
trochę piasku przyniosę do domu, to Mama zaraz krzyczy i zamiata, a tutaj? Nikt
już dawno nie sprzątał!
A potem to
było jeszcze straszniej!
Tata przyszedł na kocyk i powiedział, że każdy, kto pierwszy raz jest nad morzem, musi mieć chrzest. Popatrzyłem na Mamę, czy czasem nie ma tego chrztu gdzieś schowanego, bo Mama zawsze wszystko ma spakowane (nawet moje kabanoski !!), ale nie miała. Za to Tata wziął mnie na ręce i zaniósł…
Tata przyszedł na kocyk i powiedział, że każdy, kto pierwszy raz jest nad morzem, musi mieć chrzest. Popatrzyłem na Mamę, czy czasem nie ma tego chrztu gdzieś schowanego, bo Mama zawsze wszystko ma spakowane (nawet moje kabanoski !!), ale nie miała. Za to Tata wziął mnie na ręce i zaniósł…
Gdzie?
Zaniósł i
postawił tak, że mi to morze łapki zabierało!
Aua!
Wcale mi się
ten chrzest nie podobał!
Po co tej wody tyle jest? I po co ona łapie pieski za łapki? I dlaczego pachnie szprotkami? I dlaczego całkiem inaczej smakuje?
Aż sobie przysiadłem z tego wszystkiego w tym morzu i patrzyłem jak mnie łapie. Chlup…Chlup…Chlup…
Wieczorem wróciliśmy do naszych gospodarzy, a ja ciągle oblizywałem mój ogonek, i łapki oblizywałem.
Po co tej wody tyle jest? I po co ona łapie pieski za łapki? I dlaczego pachnie szprotkami? I dlaczego całkiem inaczej smakuje?
Aż sobie przysiadłem z tego wszystkiego w tym morzu i patrzyłem jak mnie łapie. Chlup…Chlup…Chlup…
Wieczorem wróciliśmy do naszych gospodarzy, a ja ciągle oblizywałem mój ogonek, i łapki oblizywałem.
Pięknie
pachniałem szprotkami.
Ale to był niestety, koniec naszego
urlopu. Tata naprawił auto, Mama zapakowała mój koszyczek, a ja się martwiłem,
że znowu będę musiał udawać, że wymiotuję. Nie musiałem.
Zasnąłem
zaraz po tym, jak Mama ułożyła mnie w koszyku i obudziłem się pod naszym domem.
To dopiero był piękny zapach…
Najpiękniejszy!




