Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

czwartek, 2 czerwca 2016

Puszka Pandory...cz.9

     - O co chodzi ?? - naiwnie zapytał Pan N., bo ja już wolałam się nie odzywać...
     - Zmieniam wiarę, katolicyzm jest zakłamany, Księża to złodzieje, a prawda jest tylko w Piśmie Świętym...
     To mogliśmy przełknąć, bo świadoma zmiana Religii jest naturalna, a nasze podejście do Kościoła jako do organizacji, było już wówczas bardzo sceptyczne...No i tłumaczyło to niechęć do biednego, Świętego Mikołaja...
     - Teraz już nie jesteś moim Bratem...Wszyscy Ludzie to Bracia i Siostry... - Siostra Pana N. kontynuowała wywód...
Odruchowo spojrzałam na Pana N. ...
Był przezroczysty...
     - Nie rozumiem...- wydukał głuchym głosem...
     - Pokrewieństwo nie ma znaczenia, nie jesteś już moim Bratem w takim sensie jak dotychczas...Na groby Rodziców też już nie będę chodzić...Nie będę sprzątać...Nie będę stawiać zniczy...Tam Ich nie ma...
     Z trudem przełykałam ślinę...Z trudem oddychałam...
     Pan N. miał podobne problemy...
     Skoro we mnie to tak walnęło, to jak walnęło w Niego ??
Zaczął zadawać pytania...Usiłował zrozumieć cokolwiek...
Z każdą chwilą coraz bardziej zapadał się w sobie...
Ja siedziałam ogłuszona...Szwagier milczał...
A kiedy na zegarze wybiła 21-wsza...
     - Nie możecie zostać u nas na nocleg, to by się mogło źle skończyć...-zakomunikowała Siostra Pana N. ...
Ubieraliśmy się w milczeniu...
     Był grudzień...Ostatni pociąg do Zaścianka odjechał dwadzieścia minut temu...Ojciec o tej porze już jest zapewne "zalany", więc do Jego mieszkania się nie dostaniemy...Syn ma cztery lata...Córka prawie rok...Temperatura znacznie niżej zera...
     Dopiero za bramą odzyskaliśmy głosy...
     - Co teraz ?? - zapytałam...
     - Ciotka ?? - zaproponował Pan N. ...
No nieźle...
Władujemy się schorowanej Kobiecie w nocy, z dwójką dzieci...
Chyba już gorzej być nie mogło...
     - Czy Ty to słyszałaś ?? - zapytał Pan N. kiedy prawie biegiem gnaliśmy do Ciotki...
     - Słyszałam...Ale nie ogarniam...Musimy to wszystko przeanalizować...Może Ciotka coś wie...- usiłowałam Go uspokoić...
     Ciotka na nasz widok przeżyła ciężki szok...Wujek też...I Kuzynka...
Ale uratowali nas od dworcowego noclegu...
I dobrze kombinowałam, że Ciotka coś musiała wiedzieć...
Wiedziała...Mało tego...Była już nawet "nawracana"...
     My kipieliśmy emocjami...Ciotka usiłowała nas uspokoić...Chociaż sama nie do końca była przekonana do używanej argumentacji...
Przetrwaliśmy noc...Rano ruszyliśmy do domu...
Całą drogę analizowaliśmy każde słowo Siostry Pana N. ...Każdy Jej gest...
     - Sami tego rozumem nie ogarniemy, musimy poszukać pomocy...- postanowiliśmy zgodnie...
     Ale jeszcze tego samego wieczoru ściągnęłam z półki Pismo Święte i zaczęliśmy czytać...Czytać i szukać...Szukać odpowiedzi...Szukać tego jednego akapitu, w którym jest mowa o tym, że trzeba się wyrzec Brata...Że trzeba zapomnieć o Zmarłych...
     Na drugi dzień poszłam porozmawiać z naszym Proboszczem...
Wysłuchał mnie i spojrzał smutno...
     - A będziecie w stanie z tym żyć ?? - zapytał...
Przed oczami zobaczyłam zrozpaczoną twarz Pana N. ...
     - Nie miała oparcia kiedy była w rozpaczy, więc złapała pierwszą, wyciągniętą dłoń...- tłumaczył...
Więc nasz lęk o Siostrę Pana N. po śmierci Teściów był uzasadniony...
Ale Proboszcz nie udzielił mi żadnych odpowiedzi na nasze pytania...
     W drodze z Kościoła wstąpiłam do Znajomej, o której wiedziałam, że jest Świadkiem...
     - Niech Pani przyjdzie do nas na herbatę...Potrzebujemy kilku odpowiedzi...- prosiłam obcą Kobietę...
     - Mogę przyjść z pewną Panią...Ona wie wiele więcej...- uzyskałam zgodę...
     W oczekiwaniu na te odwiedziny, przez kilka wieczorów czytaliśmy Pismo Święte...Na głos, żeby łatwiej było zrozumieć...Analizowaliśmy każdy wers...
Przyszły w środę...To były długie cztery dni oczekiwania...
     Okazało się, że Panią, która "wie więcej" znamy lepiej niż ową Znajomą...Pracowała z Panem N. ...
     - My nie chcemy zmieniać naszej wiary...Chcemy się dowiedzieć na czym polega Wasza...Czym się różni...Dlaczego rodzony Brat przestaje być Bratem...Dlaczego nie możecie chodzić na cmentarze...
Owa Pani patrzyła na nas jak na zjawy...
     - A kto Wam takich głupot nagadał ?? - zapytała, jak już wyrzuciliśmy wszystko z siebie...
Przyszedł czas na wyjaśnienia...
Pani zaczęła się uśmiechać...
     - U Was się to nazywa, że ktoś jest bardziej papieski niż sam Papież...- skwitowała...
     I zaczęła wyjaśniać każdą z naszych wątpliwości...Odpowiadać na każde z pytań...
     - Tak bywa, że Osoby przystępujące do Świadków nagle odkrywają prawdę i wydaje się Im, że pojęli wszystko...Pokora i wątpliwości przychodzą z wiedzą...Musicie być cierpliwi...Poczekajcie...Kiedy Siostra posiądzie więcej wiedzy, wtedy zrozumie każde z tych słów...Jeśli chcecie to poproszę, żeby ktoś ze starszyzny z Nią porozmawiał...
     Nie chcieliśmy...Kłopotów nie potrzebowała...
Zaczęliśmy oddychać spokojniej...
Możemy poczekać...
     - A może jednak rozważycie przystąpienie do naszej wspólnoty ?? - zapytała Pani "od wiedzy" na pożegnanie...
     - Dziękujemy...Nam jest dobrze z naszym Bogiem...- odpowiedzieliśmy z uśmiechami...
     Pan N. odzyskał nadzieję...

cdn ...

16 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe te życie mieliście, jak w serialu...
    Tylko,że to prawdziwe życie było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życie zawsze pisze najlepsze scenariusze...;o)

      Usuń
  2. W sumie jestem tolerancyjna, jeśli chodzi o wiarę. Ktoś chce wierzyć w innego Boga - jego sprawa. Niuans, który zaistniał między Wami, był wynikiem niedoinformowania siostry. Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśniło, a rodzina dalej tworzyła jedność, bez radykalnych zmian w życiu.
    Serdeczności Gordyjko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta zmiana była wystarczająco radykalna...;o)

      Usuń
  3. Hmmmm, tak, wszystko i wszędzzie zależy od interpretacji....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nadgorliwość bywa gorsza od faszyzmu...;o)

      Usuń
  4. I to jest prawda. Nowi wyznawcy są bardziej papiescy od papieża. Hmm, no proszę ...ALe dlaczego to byl taki problem dla Was..?Myślę,że z czasem wszystkie różne watpliwości zostały wyjaśnione...Zobacz, rodzinne perypetie najbardziej dają nam w kość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem ?? Wyobraź sobie, że idziesz na kawę do Dagmary, a Ona informuje Cię, że od dzisiaj już nie jesteś Jej Siostrą, a Rodzice nie są Rodzicami...Nie uderzy Cię to ?? Nic nie poczujesz ?? Nie będziesz chciała poznać przyczyny ??
      Jakoś trudno mi w to uwierzyć...;o)

      Usuń
  5. No wlasnie - bardziej papiescy od papieża ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pomóc może tylko Papcio Czas...;o)

      Usuń
  6. Neofici bywają najgorsi, niezależnie od wyznania. Strasznie się wszystkim przejmują, nie zawsze to do końca rozumiejąc. To z czasem mija. Niektórym.:)
    No ale to Twoja opowieść, to grzecznie czekam na ciąg dalszy.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórym przemija...U niektórych pęcznieje do granic obłędu...Rożnie bywa...;o)

      Usuń
  7. To widzę, że tu się książka szykuje...
    Tyle ważnych spraw i wydarzeń.
    :-)

    OdpowiedzUsuń