Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

czwartek, 10 marca 2016

Niech tak zostanie...

     Po wrzosowiskowym szaleństwie nie było czasu na odpoczynek...Kosteczki bolą ?? Trudno...Ścięgienka rwą ?? Trudno...Tego planu nie zmienimy...
     W sobotę pocięliśmy w stronę Krakusowa...
Że tęsknimy za Wawelem i Wisełką ??
Poniekąd...
Ale tęsknota by nas z kanap nie zgoniła...
     Pierworodny świętował urodziny !!
To wszystkich Rodziców z kanapy ściągnie...
A tak swoją drogą...Ależ te Dzieci szybko się starzeją...;o)
No tośmy pocięci...
     Marzyło się nam nawet, że będziemy mogli zamienić z Młodymi kilka słów, zanim Księciunio opanuje bez reszty nasze zmysły...
Udało się !!
Księciunio był dla nas łaskawy, a nawet bardzo łaskawy, bo drzemkę przedłużył sobie o dobrą godzinę...
Dowiedzieliśmy się jakie plany ma Synowa...
Dowiedzieliśmy się co zamierza Syn...
     Serce rosło, kiedy patrzeliśmy na Ich rozpromienione twarze, a rzucony od niechcenia tekst o ewentualnym drugim Wnuku, rozmiękczył nas absolutnie...
     Ale kiedy Syn rozpoczął opowieść o swojej niedawnej delegacji, uśmiechy zamarły nam na twarzach i słuchaliśmy z zainteresowaniem...Tego w Wiadomościach nie pokażą...
      Pierworodny był w Skandynawii, a przedstawiony obraz był gorzki...Bardzo gorzki...
Szczerze mówiąc, bywał Chłopak nie w jednym "Grajdole", ale takich wniosków końcowych to jeszcze nie słyszałam...
     "Poprawność" zaciska się żelazną pętlą...
Co bardziej świadomi Autochtonii wróżą zapaść całkowitą...
Trudno przełamać stereotypy...
Trudno ogarnąć to rozumem...
Ale fakt jest...
     Jeśli Kraj wydaje więcej niż ma, a na dodatek wydaje na socjal, a nie na inwestycje, to krawędź jest bliska...Do tego labirynt biurokratyczno-instytucjonalny...
     Mamy to opatentowane, więc chyba nikt tego bardziej nie zrozumie, niż my...
Czy mogą się jeszcze pozbierać ??
Może...
Oby...
Chociaż analizując doniesienia medialne jakoś trudno w to uwierzyć...
     Wszyscy z troską spoglądają na południe...
     A jeśli "bomba zegarowa" tyka ma północy ??
Niech nas Bozia ma w opiece !!
     I wtedy obudził się Księciunio...
     Dziadzio ruszył na powitanie...Babcia mogła rozpakować przywiezione (szeleszczące) manele...Synowa przygotowała torcik ze świeczką (dmuchanie świeczek jest ulubionym zajęciem Księciunia), a Pierworodny otwierał szampana...
Ot, życie...
Przyszłość...
Nasza przyszłość...
Beztrosko uśmiechnięta, na widok świecącej piłeczki...
     I niech tak zostanie...;o)

6 komentarzy:

  1. To dobrze że Księciunio się obudził i zaczęła się Jego najprawdziwsza radość.
    A o przyszłości lepiej nie myśleć.
    Przyszłość to te Księciunie i Księżniczki przecież...
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tej opcji zamierzam się trzymać...;o)

      Usuń
  2. Ach te dzieciaki....tak, tak, starzeją się strasznie szybko. Czasem trudno się z tym pogodzić. Tymbardziej, że zmiany, które zaszły (i pędzą dalej), od czasów od naszego dziecięctwa do teraz - są tak karygodnie różne i drastycznie różne, że ja osobiscie nie nadążam czasem mentalnie. Te nasze dorosłe dzieciaki to taki łącznik. Niby myśmy wprowadzali je w życie.... a teraz one nas w ten świat zewnętrzny....
    Sorki. Być może marudzę. I przyznaję się bez tortur do wypicia drinka po załatwieniu pozytywnym spraw urzędowych w Polsce (!!!). Ale przyszły też refleksje....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas cieszy, że jeszcze nadążamy...A czasem bywa, że jesteśmy kroczek do przodu...Radochę mamy wówczas ogromną...Ale to Ich Świat, nie nasz...I jakoś Im nie zazdraszczam...;o)
      Na zdrowie !! Wypij jeszcze jednego "ku potędze"...;o)

      Usuń
  3. Bardzo spodobało mi się to: "...przyszłość...
    Beztrosko uśmiechnięta, na widok świecącej piłeczki..." Trafne i piękne. Oby jak najdłużej.:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek nie ma w życiu nic ważniejszego...;o)

      Usuń