Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

niedziela, 1 czerwca 2014

O majonezie, Przemytnikach i spacerze po lodowcu, czyli druga odsłona Leuckerbad.

     Co wiemy o Szwajcarach ?? 
     Są punktualni, pracowici, mają "głowę do interesów", no i oczywiście lubią ser...
     A negatywnie ?? 
Hmmm...
     Przez kwartał szukałam jakiś niepochlebnych newsów i nic nie znalazłam...
Nawet "Rozbójnika" mieli szlachetnego...
     Kiedy więc w nasze uszy wpadła informacja, iż Szwajcarzy zajmowali się przemytem, to nasze "ryjki" zrobiły się bardzo radosne...
W reszcie coś !!
     To była druga wiadomość, która w znacznym stopniu wpłynęła na nasze postrzeganie Szwajcarów...
     Jaka była pierwsza ??
Orzesz...(ko)...
Całkiem zapomniałam o tym wtrącić we wpisie o Matterhornie...
     Kiedy dotarliśmy do stacji docelowej górskiej kolejki, powitał nas napis, który ogromnie nam się spodobał...
W tłumaczeniu potocznym brzmiał...

     " UWAGA !! PO DRUGIEJ STRONIE ZBOCZA UE !!"

Echhh...
Jak Ich nie lubić ??
Ale wracajmy do punktu drugiego...
     Ledwie przebrzmiały nam w uszach echa toczącej się wody, ruszyliśmy jednym ze zboczy, w kierunku Jeziorka Majonezowego...
     Nie to, żeby Jeziorko tak właśnie się nazywało, ale taką nazwę uzgodniliśmy rodzinnie po sugestii Pierworodnego...
W ten sposób można Go uznać za "Odkrywcę"...;o)
     Ależ ja dzisiaj motam...
Wracamy na szlak...


Ajaj !!
To wcale nie jest chatka przemytnika !!
     Takich chatynek jest wszędzie mnóstwo i służą do przechowywania narzędzi, wyposażenia i innych takich rupieci...
Wiem, bo oczywiście zajrzałam ;o)
     To może tutaj ??

Hmmm...
To też nie wygląda zachęcająco...Chociaż...??
Kozice...Koziorożce...Orły...
Taka ścieżka spodobała mi się od pierwszego wejrzenia...
Szalę przeważyła "sweetfocia świstaka"...


Może chociaż jeden mały świstaczek pokaże mi swoje urocze oblicze ??



     Po magicznie smacznym drugim śniadanku, zjedzonym na środku malowniczej łąki z widokiem na ośnieżone szczyty i przy cudownie słodkim śpiewie skowronka, zrobiło się ciekawiej...

     Kilka podejść i między drzewami zajaśniała turkusem tafla Jeziorka Majonezowego (Majingsee)...

     Może nie jest ono potężnym akwenem, ale bywa celem niedzielnych, rodzinnych wypadów, a teren wokół wzbudza w nas zazdrość...
     Wszystko przygotowane na odwiedziny Turystów...
Pojemniki na śmieci ( z segregacją), ławy i ławeczki, toalety i oczywiście pojemniki z torebkami na psie odchody (te pojemniki powalają nas dosłownie na każdym szlaku)...
     Dla nas ten widok, to znak, że jesteśmy już niedaleko...
W dole Leuckerbad...

A w górze...
Ławeczka !!


Jakże mogło być inaczej...
Dobrze, że i cel naszej wędrówki tkwił obok...

Co prawda w ruinie, ale chatka przemytników jak się patrzy...!!
Niektóre były w całkiem niezłym stanie...



A ich liczebność na całym zboczu, świadczyła o sporym zapotrzebowaniu na towary z "importu"...
     I jak przemyślność przemytnicza zrobiła na mnie spore wrażenie, to Policji nie zazdroszczę...
     Jak urządzać zasadzkę w takim terenie ?? Jak ścigać po skalnych zboczach ?? Jak podejść niezauważalnie ??
     Walałabym być Przemytnikiem...;o)
     W drodze powrotnej zaliczyliśmy pobyt na pewnym skromnym lodowcu...


Który został pokonany "wpław"...


     A potem powisiałam znowu odrobinkę nad przepaścią...


I wróciliśmy do "poziomu"...
     Pierwszą wyprawę do Leuckerbad uznaję za zakończoną sukcesem...:o)

11 komentarzy:

  1. Te, Wasze wycieczki są coraz ciekawsze
    i przyznaję że czytam wszystko
    co najmniej po dwa razy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grafomania sens swój ma,
      skoro czytasz razy dwa...;o)

      Usuń
    2. Moje wyznanie
      tu będzie szczere,
      już się poznałem
      z tym.... Alzheimerem..

      Usuń
  2. Majonezowe ?
    Extra nazwa :-)))
    Cóż Szwajcar nie Szwajcar przemyt przyda się każdemu jak widać ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Lodowiec w sam raz do zdobycia :-) Na chatce daszek ułożyć i jeszcze może posłużyć ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. No cudności wycieczka!
    Zazdraszczam ma się rozumieć. /chociażem była 4 razy w Szwajcarii, ale w innych rejonach/
    Czekam na kontynuację :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie taki jest patent na cudności...;o)

      Usuń
  5. Ciągnie cię widać do mostów i mosteczków tak samo jak mnie:) Świetne trasy. Żałuję, że nie mieliśmy tyle czasu w Szwajcarii, ale może kiedyś... A co do samych Szwajcarów, to nie tylko zajmowali się przemytem, ale są centrum handlu narkotykami, a Zurych to po prostu mekka narkomanów. Pozory mylą... Tylko, psiakrew, kraj mają taki piękny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam Mekki nie widziałam, ale w Zurychu tez nam się żaden narkoman w oczy nie pchał...;o)

      Usuń