Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

piątek, 20 czerwca 2014

Dzika furia...

     Pracując przy "obsłudze Klienta" nie jedno słyszałam, nie jedno widziałam i nie jednego doświadczyłam...
     Wszak po to różni jesteśmy, żeby nam się żywot nie znudził...
     Ale czasem owa "różność" zaskakuje nawet mnie...
     Kilka dni temu nawiedziła nasz Serwis Kobieta w wieku średnim...Nawet więcej niż w średnim...Przyniosła do naprawy swojego netbooka, który ostatnio miał bliskie spotkanie z wiruskami...
     Nim wypisałam "przyjęcie sprzętu do serwisu" dowiedziałam się rzeczy następujących...
     1. Pani owa ma Przyjaciółkę, która pożycza od Niej pieniędzy na papierosy (wiedza ta jak widać nie dotyczyła awarii sprzętu) i owych pieniążków nie oddaje.
     2. Pani jest samotna, bo rozwiodła się z Mężem "Głąbem", na którego w chwili natchnienia rzuciła jeszcze kilka epitetów.
     3. Pani właśnie wraca od Lekarza, który przepisał Jej zastrzyki, ale ogólnie rzecz ujmując nie zna się na swojej robocie (i na dowcipach też się nie zna).
     4. Pani nie umie obsługiwać komputera, poza gierką, w którą grywa namiętnie, i dla której to owego netbooka zakupiła (to akurat była informacja "w temacie").
     5. W celu poszerzenia wiedzy informatycznej Pani owa poszła na kurs komputerowy, refundowany przez UE, ale niczego się tam nie nauczy, bo Instruktor jest "Palant".
     Z ulgą podpisałam dokument i wręczyłam go Klientce...
     Na pożegnanie usłyszałam, że po odbiór owego sprzętu zgłosi się do nas ta "wyrachowana" Przyjaciółka, co to pieniążków nie oddaje...
Uffff...
     Po kilku godzinach miałam przyjemność poznać ową Przyjaciółkę (i co nie dziwne na małym Osiedlu, okazała się nią jedna ze znanych mi Mieszkanek)...
     Na drugi dzień, ledwie zdążyłam otworzyć drzwi, na progu pojawia się owa Klientka i wywijając paragonem (format A4, więc wywijać miała czym), zaczęła karczemną awanturę...
     Dopiero po kilku minutach przyswoiłam, że ma pretensje o instalację oprogramowania, której dokonujemy na wszystkich komputerach, żeby wspomóc Użytkowników i ułatwić Im "informatyczny" byt...
Hmmm...
     Pani była w stanie furii...Rozkręcała się coraz bardziej...Tok Jej rozumowania był tak zawiły, że w końcu skapitulowałam i przestałam go analizować...
     Podsumowaniem pomyj wylanych na moją głowę było stwierdzenie, że Pani owa "czuje się przez nas zgwałcona"...
     Ło Matko i Córko...
Gwałt zbiorowy na netbooku...??
     "To tak, jakbyście weszli do mojego mieszkania"... - perorowała Niewiasta... - "i wymalowali mi ściany na czerwono, a ja chciałam mieć szare i brudne"... - stwierdziła...
     Po co więc ta wizyta w Serwisie ?? 
     Po co strata naszego czasu, skoro do błędów systemu i wirusów, owa Pani była aż tak bardzo przywiązana ??
     Ponad piętnaście lat prowadzimy Firmę i coś takiego jeszcze nam się nie przytrafiło...
     Kobieta stała w drzwiach Sklepu i wrzeszczała, jakbym rzeczywiście dokonywała na Niej jakiś czynów lubieżnych...
     A ja zaczęłam współczuć w myślach owej Przyjaciółce obgadanej bez skrupułów, Mężowi "Głąbowi" (chociaż ten to akurat się sprytnie wywinął), Lekarzowi, który nie zna się na dowcipach i Instruktorowi "Palantowi"...
I wszystkim Innym, którzy mieli jakikolwiek kontakt z ową Niewiastą...
     Po piętnastu, może dwudziestu minutach wrzasków Pani w końcu umilkła, a ja miałam okazję zapytać...
     - Czego Pani oczekuje ?? (bo jakoś mi się w głowie nie mieściło, że będę musiała szukać w necie tych wirusów, albo psuć pliki systemowe)...
     - Proszę mi usunąć z pulpitu te trzy ikonki !! - obwieściła mi Niewiasta gromkim głosem...
     Orzesz...(ko)...
     Tyle wrzasku o trzy ikonki ??
     - A jak byłam u Was rok temu to zmieniliście mi tapetę !! - dodała jeszcze jedno z naszych przestępstw...
     - Nie wyjaśniałam wówczas Pani, że zainstalowana tapeta zbytnio obciążała pracę netbooka ?? - zapytałam, bo z reguły nie zmieniamy nic w urządzeniach Klientów...
     - Poniekąd... - wymruczała Kobieta niewyraźnie, a ja z ulgą wręczyłam Jej urządzenie...
Nie oczekiwałam ani słowa "dziękuję", ani "do widzenia"...
Moje pragnienia owa Pani już spełniła...
Wyszła...
     Czym tłumaczę agresję z jaką miałam wątpliwą przyjemność się spotkać ??
Niczym...
     Dzikiej furii nie trzeba tłumaczyć...
     Ona żyje własnym życiem...

11 komentarzy:

  1. O rany !!!
    Czy ta kobieta umie normalnie rozmawiać ??
    Ciekawe zjawisko :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy umie rozmawiać, to ja pojęcia nie mam...I wybacz, ale sprawdzać nie będę...;o)

      Usuń
  2. Trzeba mieć tylko nadzieję, że do Was nie wróci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz...Ja Góralka półkrwi...;o) Bestia pamiętliwa...;o)

      Usuń
  3. A ona chciała
    tylko porozmawiać ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to miała być rozmowa to chyba złożę śluby milczenia...;o)

      Usuń
  4. Ha ha ( sorki )jako ktoś z boku miałabym niezłe widowisko, a swoja drogą takiej osobie nikt i nic nie podpasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To ja sobie następnym razem zarezerwuję miejsce z boku...;o)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale za to jakie obserwacje poczyniłaś!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba mogłabym bez nich żyć...;o)

      Usuń
  7. Paradoksalnie już nieraz miałam okazję się przekonać, że tym, którzy najgłośniej wrzeszczą wydaje się, że ZAWSZE mają rację.
    Nie zauważyłaś tego jeszcze? ;)

    OdpowiedzUsuń