Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

czwartek, 22 maja 2014

Szwajcaria, Kraina baśni trzynastu dni...

     Wróciłam...
     Teraz siedzę przed monitorem i patrzę na "pustą kartkę"...Nie mam pojęcia jak to wszystko opisać...
Po "wróciłam" nastąpiła pustka...
     W głowie roją się miliony obrazów...Serduchem wstrząsają miliony odczuć...
     Właściwie powinnam napisać: wróciłam bo nie miałam innego wyjścia...
     Szwajcaria zrobiła na mnie kolosalne wrażenie...
     Ta kolosalność spotęgowana jest pewnie faktem, że pojechałam tam z polskiego chaosu...
     Teraz już rozumiem dlaczego Szwajcarzy nie umieją opowiadać o urokach swojego Kraju...
Tam nawet flaga jest wielkim plusem...
     Zanim zacznę Wam opowiadać o moich turystycznych "wyczynach", zanim uporządkuję tysiące zdjęć i setki filmów, muszę Was przerzucić do Krainy baśni...Nie takiej z tysiąca i jednej nocy...To będzie "Kraina baśni trzynastu dni"...

     Za górami, za lasami, za dolinami...Jest sobie niewielki Kraj, który wita przybyszy ośnieżonymi szczytami potężnych gór, zielonymi zboczami winnic i porządkiem...
Porządkiem tak wielkim,  że nawet te ośnieżone szczyty robią mniejsze wrażenie...
I chociaż cały Świat zna powiedzenie o "szwajcarskim zegarku" trzeba tam pojechać, żeby poczuć tą perfekcję codziennego bytowania...
     Wyobrażacie sobie idealnie utrzymaną drogę asfaltową na wysokości dwóch tysięcy metrów ?? Drogę, która służy kilku Mieszkańcom i garstce zabłąkanych Turystów ?? 
     Wyobrażacie sobie ukwiecone rabatki na każdym skrzyżowaniu, przy wjeździe do najmniejszej nawet Miejscowości ?? 
     Wyobrażacie sobie, że w tym, tak rozwiniętym technologicznie Kraju, najczęściej widuje się Ludzi z miotłami ?? 
To dołóżcie do tego fakt, iż w Szwajcarii nie ma czegoś takiego jak "kosze na śmieci"...Nawet przy najbardziej uczęszczanych ulicach wielkich Miast nie ma koszy...
A mimo to jest idealny porządek...
Porządek na chodnikach, na ulicach, na parkowych alejkach i na szlakach turystycznych...I wszędzie Ludzie z trzcinowymi miotełkami...Chodzą z tymi miotełkami jak królowie trzymający berła...
Po kilku dniach zaczęłam podejrzewać, że mają wszędzie zainstalowane czujniki i jak tylko ktoś rzuci papierek pojawia się Człowiek z miotełką...
Nawet przez chwilę chciałam sobie taką kupić, bo miotełki można nabyć wszędzie...W wielkich marketach, w małych sklepikach, w kioskach...Wszędzie...
     A Ludzie ??
     Wyobraźcie sobie, że przez cały pobyt nie widziałam ani jednego spieszącego się Szwajcara...Ani jednego !! Tak jakby ktoś włączył Im spowalniacze...
Chętnie przystają, żeby porozmawiać ze Znajomymi na ulicy...Lubią poczytać gazetkę w knajpce, przy kawie...A na widok uśmiechniętego Przechodnia wołają radośnie "hallo"...Jakby uśmiech był przypisany do tego powitania...
Po trzech dniach pobytu rozwiązaliśmy tajemnicę posiadania tak wielu Znajomych w Szwajcarii...Nasze przyklejone do twarzy "banany" wyzwalały w Mieszkańcach ciągłą potrzebę powitań...
     Było dokładnie tak jak czytaliśmy w necie...W tym Kraju nie ma pojęcia "Turysta"...Jest Rezydent, taki który przebywa w Szwajcarii dłużej, i jest Gość...A Gościa należy przyjąć godnie, trzeba być pomocnym, trzeba być życzliwym...Nawet jeśli nie ma się pojęcia co ów Gość artykułuje...Bo z językami obcymi bywa w Szwajcarii różnie...Angielski, owszem, bywa pomocny, ale nie uniwersalny...
     I cóż jeszcze ??
Hmmm...
     Wróciłam...

19 komentarzy:

  1. Jak ładnie to opisałaś :)) Czystość, porządek, uprzejmość ... czego chcieć wiecej.
    A co do znajomości angielskiego - no cóż, jeśli w danym kraju obowiązują cztery języki, to muszą się naprawdę starać, by się wzajemnie porozumieć. Jak widać - całkiem im to nieźle wychodzi. Bo u nas niby wszyscy mówią po polsku, ale nijak dogadać się czasem nie idzie.

    Czekam więc na zdjęcia i dalszą relację, jak sobie juz to wszystko uporządkujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli interes Jednostki jest interesem Narodu, to języki przestają mieć znaczenie...

      Postaram się szybko ogarnąć...;o)

      Usuń
  2. Polskie aktualia.
    Obok jest kebab, dalej ławeczka, trochę dalej kosz,
    to ciągle na ławce leżą pojemniki, sztućce, papiery,
    Na ławce nie radzę siadać bo cała wytłuszczona.

    .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wyobraź sobie popielniczki na wszystkich sklepowych murkach przy witrynach...Widok doprawdy porażający...Przy każdej ulicy pojemnik z torebkami na psie odchody, oczywiście nieodpłatnie...Kiedy zobaczyliśmy taki pojemnik wysoko w górach to nam całkiem szczęki opadły...;o)

      Usuń
    2. Szkoda że mój Tata tam nie był,
      byłby taki szczęśliwy..

      Usuń
    3. Zakładam, że to nie "psie torebki" tak by Go uszczęśliwiły...;o)

      Usuń
    4. Oczywiście ułańskie zasady porządku.
      Służył trzy lata i tak je zaszczepili,
      że przez całe życie je egzekwował.

      Usuń
  3. Łaaał, pięknie;)
    A w sercu i w pamięci wszystko wyryte zostanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się boję tej mojej pamięci...;o)

      Usuń
  4. Wiesz Gordyjko kiedy cię czytam myślę sobie...a może to raj.Fajnie ze zadowolona jestes z wyprawy bo czasami ludzie mają mieszane odczucia po powrocie z zagranicy.Jednak sama nazwa Szwajcaria sprawia ze czujemy iż mamy do czynienia z wyższą półką!")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest "wyższa półka"...To pawlacz...;o)

      Usuń
  5. Pierwszym miejscem jakie odwiedziłam w Szwajcarii była Bazylea a później wiele innych, w Lozannie bywałam często bardzo często, Genewa Zurich, uwielbiałam ten piękny kraj, wszędzie kwiaty, zegary słoneczne z kwiatów (Genewa) nad Jeziorem, gdzie pośrodku fontanna strzela w górę, ludzie zrelaksowani, ale cóż ile lat nie mieli wojny?
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Cię proszę Jadwiniu, nie odwołuj się do wojny...My nie z wojną mamy problem, my mamy problem z pokojem...

      Usuń
  6. To rozumiem, że teraz przez miesiąc będziesz tylko o Szwajcarii pisać. I wcale nie będę się dziwić, bo ten kraj jest jeszcze piękniejszy i wspanialszy niż na pocztówkach.
    A jak będziesz miała wolną chwilkę to zajrzyj do mnie do tekstu "Polska Sahara", bo podobno niedaleko niej mieszkasz.
    Serdeczności i gratulacje, że byłaś w Domu Gór - tak nazywają Szwajcarię...:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe, że będę Wam musiała teraz sponsorować Aviomarin, bo rzeczywiście tej Szwajcarii może być sporo...;o)

      Usuń
  7. Och, Gordyjka! Zauroczyłaś mnie tą Szwajcarią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było ledwie "liźnięcie"...;o)

      Usuń
  8. W raj na ziemi to ja nie wierzę ;-) Tym bardziej, że znam ludzi, którzy w Szwajcarii mieszkali bądź nadal mieszkają. Parę opowieści słyszałam ;-) Zawsze to cieszy, że trafiłas na te lepsze okolice :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy "raj" ma swoją ciemną stronę mocy...;o)

      Usuń