Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

wtorek, 24 kwietnia 2012

Się porobiło...



     Są Ludzie, których się lubi…Ot, tak po prostu…Nie wiadomo za co…Może za barwę głosu…Może za szczere spojrzenie…A może po prostu za to „coś”…Nie mam pojęcia jak to działa, ale mój wewnętrzny „radar” wychwytuje takie Osobniki z kosmicznych wręcz odległości…
Są jednak i tacy, na których reagujemy niechęcią, a czasem wręcz wrogością…I też nijak zrozumieć, cóż za proces chemiczny w nas zachodzi, że się boczymy na takiego „Ludzia”, Bóg jeden wie za co…
     Do owej Niewiasty niechęcią zapałałam wiele lat temu…
     Może i miałam jakieś powody do „znielubienia”, ale faktem jest, że na sam Jej widok coś mnie aż w dołku gniecie…
Była Przyjaciółką Wychowawczyni naszych Dzieci i chociaż o Wychowawczyni mogę mówić tylko w superlatywach i wychwalać Ją pod niebiosa, tak o owej Przyjaciółce od lat mam wyrobiony pogląd…
     Jak mawiają: „góra z górą się nie spotka”…
     Że też jakaś inna „góra” mi się nie przytrafiła…
     Z Wychowawczynią naszych Dzieci kontakt się urwał wiele lat temu (była to Pani nauczania początkowego 1-3), a z „Przyjaciółką” spotykam się średnio raz na kwartał…
Jest moją Klientką…
Z reguły staram się ograniczyć nasze kontakty do minimum, ale ostatnio Ona sama rozpoczęła dialog, więc postawiona zostałam, że tak powiem „pod ścianą”…
Przecież nie będę udawać tego obrazu, co to do niego pewien Dziad przemawiał…
Po wymianie niezbędnych danych Pani owa wtrąciła mimochodem…
     - Teraz to całkiem inaczej jest… - i spojrzała na mnie wyczekująco…
     - No cóż, Świat w miejscu nie stoi… - odpowiedziałam grzecznie i czekałam, aż owa Pani zniknie za drzwiami…
Nie zniknęła…
     - Ludzie się jacyś tacy niecierpliwi zrobili…- kontynuowała wypowiedź, a ja czekałam cóż też z owej wypowiedzi wyniknie…
     - Mam w klasie dwadzieścia sześć osób…Czy Pani wie, że piętnaścioro z dzieci ma niepełne rodziny ??
Kontynuacja przyznam, lekko mnie zaskoczyła, bo nigdy pogawędek żeśmy sobie nie ucinały, a podejrzewanie mnie o wiedzę na temat liczebności stanu owej klasy, albo o stosunkach rodzinnych owej dzieciarni, zaskoczyła mnie okrutnie…
     - Różnie się w życiu układa… - wydukałam…
     - Ale tylko dwoje z tych dzieci straciło rodzica…Reszta to rodziny rozbite rozwodami…
Hmmm…
     Coś chyba jest na rzeczy, bo kiedy nasi Młodzi poszli z zaproszeniami na ślub do jednej z Ciotek, ta skrupulatnie wyliczyła Im kto z najbliższego otoczenia już się rozwiódł, a kto jest w toku owych prawniczych procedur…
Ciotkę znamy od lat i wiemy, że powinna pracować w Wiadomościach …
To by dopiero newsy w Świat szły…
Ale liczba czterech rozwodów na sześć ślubów nas zastanowiła…
A teraz ta „Przyjaciółka”…
     Czyżby rzeczywiście plaga rozwodowa rozprzestrzeniała się po Zaścianku ??
     Pani rzuciła jeszcze kilka „pedagogicznych” uwag, pożegnała się i wyszła, a ja pozostałam z tym, zaszczepionym przez Nią tematem…
Orzesz…(ko)…
Fakt…
O kim bym nie pomyślała to jest albo przed rozwodem, albo w trakcie, albo po…
     W sumie tych z wieloletnim stażem małżeńskim prędzej można by zrozumieć, wszak „czara goryczy” w którymś momencie może się przepełnić, ale te małżeństwa jakoś jeszcze się trzymają…
Na rozwodowej wokandzie lądują głównie małżonkowie z kilkuletnim stażem…
A podobno właśnie te lata są w małżeństwie najszczęśliwsze…Budowanie rodziny…Dzieci…Dom…Samodzielność…Odpowiedzialność…Miłość…
No to czego im brakuje ??
Wszyscy hurtowo popełniają błąd w wyborze partnera ??
A my niby skąd wiedzieliśmy, że to Ten, czy Ta ??
Każdy wie, że to takie życiowe „chybił-trafił”…Uda się albo nie…50/50…
To ki czort ??
To jakaś nowa moda, za którą wszyscy gnają w rozpędzie ??
No chyba nie wszyscy robią to z wyrachowania ??
Wiadomo, że samotny rodzic jakieś tam przywileje ma…Ale żeby aż tak ?? Czyżby małżeństwo z długoletnim stażem odchodziło do lamusa ??
A może wręczać młodym w dzień ślubu „medal za długotrwałe pożycie”…tak na zachętę ??...  
     Ale się porobiło…

13 komentarzy:

  1. Oj, porobiło się...Wróciłam do pracy na stare śmieci. Nie było mnie tam blisko 8 lat. I co widzę i słyszę? Większość tych wtedy jeszcze najszczęśliwszych w małżeństwie już po rozwodzie, albo w trakcie. Nie rozumiem Gordyjko. Może faktycznie instytucja małżeńska odchodzi do lamusa? Może ludzie nie chcą brać odpowiedzialności za drugą osobę z wygodnictwa? Dużo pytań i niewiele odpowiedzi....
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A może tylko upodobanie do łatwizny i egoizm ??

    OdpowiedzUsuń
  3. jantoni341.bloog.pl24 kwietnia 2012 21:09

    Już dziękuję Bozi,
    że mnie to nie grozi.
    LW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Ty Ludwiczku z innej jeszcze gliny...;o)

      Usuń
  4. I co mam Ci powiedzieć, ze po 23 latach odeszłam, wiele na to się złożyło, przede wszystkim jaka mnie bedzie czekała starośc jezeli juz szacunku nie miałam, ach temat rzeka..pozdrawiam :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo !! Włóczykijka się odezwała ;o)

      Usuń
  5. Nie mam innego wyjścia jak tu kilka słów komentarza napisać.
    Sama prawda.Są osobniki, nie wiedzić dlaczego,odpychajace.Po prostu chyba zupełnie z innej bajki, z innego świata.Zauważyłam , że tak jest nie tylko w ludzkim świecie.Posadziłam kiedys w ogrodzie jakieś krzewy, które nie powinny rosnąć koło malin.Najpierw się ładnie przyjęły, a póżniej liście jednych i drugi zrobiły się czarne, wysuszyły się jakby były poparzone.Reagowały na siebie jak znienawidzone istoty na polu walki.Ze zdziwieniem przyglądałam się ich zachowaniu.Tam gdzie się dotykały było to widać bardzo wyraźnie.Ot taka natura.


    Komentarz Uleńki, która dzielnie walczy z systemem :o)

    OdpowiedzUsuń
  6. jantoni341.bloog.pl25 kwietnia 2012 15:21

    To chyba nie moja wina,
    że już ze mnie... wyschła glina.
    LW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam do licha !!!
      Dobra glina nie wysycha :o)

      Usuń
  7. Nie wiem dlaczego, może brak kontaktu codziennego, zapracowanie, chęć życia na wysokim poziomie dużo pieniędzy? stąd brak czasu na rozwijanie uczucia i zainteresowania drugą osoba, proza zycia, która może dowalić, nasze wymagania? dużo tych niewiadomych, ja też mam to za sobą, ale teraz jest inaczej w tym roku dwudziestolecie jakże inne od poprzedniego, czułe miłe z szacunkiem
    pozdrawiam
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może tylko wystarczy pamiętać dlaczego wybrało się właśnie Tą Osobę ??

      Usuń
  8. 27% rozwodów w stosunku do zawieranych małżeństw to faktycznie dużo. Pisałam niedawno o tych ślubach, bo też mnie gniecie, że przy takich statystykach jeszcze 2/3 leci do ołtarza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jednak mają nadzieję, że im się uda ??

      Usuń