Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

środa, 5 października 2016

Wenecja, jaka jest, każdy wie...cz1

Plan był taki:
     W poniedziałek Miśki płyną na romantyczną randkę do Wenecji popołudniu, we wtorek Pierworodny poświęca się dla Mamuni i płynie jako Przewodnik rano...Całą podróż ogarniamy za pomocą dwóch całodobowych biletów na stateczek...Bardzo praktyczne te bilety całodobowe...Ale...
     W poniedziałek rano, okazało się, że służby transportowe w Wenecji zastrajkowały...Strajkują co roku o tej porze, jak nasi Górnicy przed sezonem grzewczym...
Taki zonk...
Plany legły w gruzach...
     Jeśli we wtorek się opamiętają to wyrobimy się przed wyjazdem, jeśli nie...
No cóż...
Pozostanie w pamięci widok Wenecji na horyzoncie...
Ale się opamiętali...
     Jak się udała randka Dzieciakom to nie wiem, ale moja randka z Księciuniem była bardzo udana...Mieliśmy na szaleństwa całe popołudnie i wieczór...
     A kiedy Księciunio zasnął snem słodkim i sprawiedliwym, Babcia zabrała się za dekorowanie tarasu na urodzinowe przyjęcie...
Ale, ale...
Miało być o Wenecji...
     Ledwie słońce podniosło swoje liczko znad horyzontu, Gordyjka ruszyła na podbój Miasta Dożów...


Hmmm...
     Teraz muszę zdecydować, którą Wenecję Wam pokazać...
"Widokówkową" ??
Czy realistyczną ??
Bo ja, to wiecie...Lubię tak bardziej od "podszewki"...
     Ale może najpierw tą wersję ładniejszą pokażę, żeby Was do tej włoskiej Perły nie zrażać...
     Jest piękna !!
     Szczególnie wczesnym rankiem, kiedy słońce jeszcze nie przysmaża, a Turyści wcinają śniadanie w hotelach...
     Tak wita przybyłych...


     Tuż przy porcie, Wenecji strzeże Wiktor Emanuella II, dłuta Fererriego...Bardzo ekspresyjny...Jakby postacie miały za moment wstać i ruszyć przed siebie...
     Nie wstały, więc myśmy ruszyli...


     Ten budynek znają wszyscy miłośnicy Bonda...Wiadomo...Tylko w tej klasy przybytkach można dostać Martini wstrząśnięte, a nie zmieszane...
     Ja napiłam się wody z bidonu...;o) Była i wstrząśnięta i zmieszana...;o)


     Za godzinę ten plac będzie tak zatłoczony, że człowiek nie oddycha tlenem, ale wyziewem "sąsiada"...A malownicza kopuła w oddali, to jeden z zamierzonych celów naszej wędrówki...
Ale to za jakieś dwie-trzy godziny...


Japońska wycieczka wzięła chyba śniadanie na wynos...


     I wzdychają do Mostu Westchnień, zwanego również Mostem Skazańców...Kije do słodkich fotek majtają niebezpiecznie...Uchylam się z gracją, żeby nie oberwać "pod oko"...


     No i jest..."Kotek" świętego Marka...
A za zakrętem czeka cały Plac...


     Dzwonnica św.Marka jakby dopiero budziła się ze snu...Wygląda nieziemsko w tych porannych promieniach...


Tuż obok architektoniczne "koronki" Pałacu Dożów...


     Nie mogę się zdecydować, w którą stronę kręcić głową...Szczególnie, że za kilka kwadransów zrobienie zdjęć w tym miejscu będzie graniczyło z cudem...
Więc pstrykam...


Na zwiedzanie wnętrz czasu nie mamy...Trudno...Jakoś to będę musiała przeżyć...


Na Placu pojawiają się pierwsi Kramarze, więc nasz czas topnieje bardzo...


     Sprzeczam się z Pierworodnym, która mozaika jest najpiękniejsza...Syn ma przewagę, bo lepiej widzi...Przewrotnie robię zdjęcia tylko "moim"...


Ruszamy dalej...
     Nie całkiem tam, gdzie wiodą turystyczne szlaki...
     Wybieramy uliczki gdzie ruch jest najmniejszy, te, którymi Włosi drepczą do pracy, albo na zakupy...

cdn...

16 komentarzy:

  1. Ach.....że sobie tylko tak wzdychnę....

    OdpowiedzUsuń
  2. Za pierwszym razem człowiek się tłoczy, no bo jak inaczej - nie zobaczyć Pałacu Dożów itp? Ale za kolejnym wybieramy zupełnie oddalone od centrum zakątki. Kościoły, które zwalają z nóg, zatopione w małych zaułkach kamienice, niegorsze od tych Bonda. Smutno jest tylko patrzeć na bajeczne kamienice, odnowione rok czy dwa lata temu, które już znowu pokrywają się pleśnią, zaciekami. Wenecja umiera i tego na razie nie da się zatrzymać.
    Powinniście pojechać tam sami, we dwoje. Są tanie loty:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za pierwszym razem człowiek się nie tłoczył, bo nawet Pałac Dożów można zobaczyć bez tłumów...;o)
      To co zobaczyłam w zupełności mi wystarczy, żeby jakiś "obraz" ogólny o Wenecji mieć...;o)
      Tanie loty, owszem, są...Tyle, że trzeba przejechać pół Polski, żeby z nich skorzystać, i podróż trwa niewiele krócej niż samochodem...;o)

      Usuń
  3. Ciekawam Twojej Wenecji :) Byłam tam dwa razy ... ale więcej napiszę, jak Ty dokończysz swoje wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Moja Wenecja"...Zabrzmiało bardzo ładnie...;o)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Ukryć się nie da,
      sięga się nieba...;o)

      Usuń
  5. W Wenecji są rzeczy obowiązkowe do zobaczenia, a potem można zapuścić się według własnego znania w kręte zakamarki. Mam kilka podobnych zdjęć, ale nie odżegnywałabym się od kolejnej podróży. Zanim zniszczeje całkowicie :-(

    OdpowiedzUsuń
  6. Scena z mojego pobytu w Wenecji (daaawno). Byliśmy w czwórkę: moi rodzice, znajomy i ja. Gorąco bardzo, panowie w krótkich spodenkach. Podeszliśmy do bazyliki. Super przystojny strażnik obejrzał panów i grzecznie stwierdził, że mają strój nieodpowiedni i nie może ich wpuścić. Panowie pokiwali głowami. Odeszliśmy kawałek "za zakręt". My wyciągnęłyśmy z torebek długie spodnie, panowie szybko je założyli na te krótkie i wróciliśmy pod drzwi bazyliki. Mina strażnika bezcenna.:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Niektórzy strażnicy to negatywnie wpływają na odbiór zabytków. Bardzo odwracają od nich uwagę...:)))

      Usuń
  7. W zeszłym roku byłam we Florencji, ale...za krótko, połowicznie, właściwie przejazdem.
    Wenecję poznałaś dużo bardziej niż ja Florencję. Szkoda...
    A Twoje zdjęcia obrazują, jakie to piękne miasto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wenecja o każdej porze roku jest piękna
      widziałam
      j

      Usuń
    2. Urody Wenecji nie można odmówić...;o)

      Usuń