Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

sobota, 1 października 2016

Moje nowe odkrycie...

     Po naszej pierwszej wycieczce do Lido di Jesolo relacjonowałam wrażenia Panu N. ...
    - I wyobraź sobie, że trafiliśmy na zawody w plażowej piłce nożnej !! I nawet nasi grają !!
Wywołało to odpowiednie emocje Ślubnego...
Po dwóch dniach dostałam sms-a...
     "Nasi pokonali Włochów w półfinale 3:2. W niedzielę 17:45 finał ze Szwajcarią"
Taki sms to nie jest przynęta !!
Taki sms to rekin na haczyku !!
     Zaczęliśmy kombinować z Pierworodnym jak się na ten meczyk teleportować...
     Problem był, bo się nam Księciunio trochę pochorował po wrażeniach z Wysp...
Decydująca miała być drzemka popołudniowa...
Księciunio spał...
Ja jakbym na pudelku gwoździ siedziała...
Syna też coś na krzesełku uwierało...
Synowa zachowała minę Sfinksa...
     Kiedy Księciunio po przebudzeniu zaprezentował nam uśmiech numer pięć, spakowani byliśmy w pięć minut...Pierworodny miał już nawet barwy narodowe na policzkach...
Z samochodu wysłałam sms-a do Ślubnego:
     "Jedziemy"
Pan N. wyszukał transmisję w TV...
I powiem szczerze...
To była bardzo ekscytująca godzina...

 

     Nie miałam pojęcia jak emocjonująca jest taka rywalizacja...
Klasyczna "noga" może się schować !!
Akcja dzieje się ciągle !!
Zawodnicy prezentują takie salta i strzały z przewrotek, że miałam obawy, czy się z tego piachu podniosą...
Tłumu jak widać nie było, chociaż to finał...
Na trybunach zebrała się około setka Polaków...
Wystarczyło...
     Nasz doping rozbudził nawet Komentatora, który na początku sennie przedstawiał Drużyny...A my nie żałowaliśmy ani gardeł, ani rąk, ani nóg...
     Lekko nie było, bo Szwajcarzy są świetni w "te klocki"...
     Ale skoro Nasi pokonali takich Mistrzów jak Rosjanie i Włosi ??


     W drugiej tercji, kiedy wygrywaliśmy ledwie jedną bramką, Księciunio stwierdził, że już ani minuty nie będzie klaskał, tupał i krzyczał...
     Katastroffffaaaa !!
     Wyjść z meczu w takim momencie ??
Spojrzałam na roziskrzone oczy Syna...
Echhh...
Tęsknie zerknęłam na ostatnią akcję i poczłapałam na deptak...
     Być na stadionie i nie zobaczyć jak nasi wygrywają ??
Po kwadransie rozpoczęłam pertraktacje z Wnukiem...
Uparty jest po Babci, więc szanse w tym pojedynku miałam mizerne...
Wypatrywana Synowa nie nadchodziła...
     Nie ma to tamto !!
     Nie ustąpię !!
W końcu to On po mnie ma ten upór, a nie ja po nim !!
     Wróciliśmy na trybuny 6 minut przed końcem meczu...
Było niewyraźnie...
     Nasi rozgrywali nerwowo...Szwajcarom wszystko wychodziło...
     I nagle jakby ktoś klątwę zdjął (nie twierdzę, że ja)...;o)
Z każdą akcją odzyskiwaliśmy pole...
     Księciunio ganiał po podeście, prezentując wszystkim pięknie pomalowane policzki...Syn wrzeszczał jak opętany...Szwajcar faulował naszego Kapitana i dostał czerwoną kartkę...Moje dłonie były nieprzyzwoicie czerwone i opuchnięte od klaskania...Jakiś Włoch złapał Księciunia kiedy zmierzał na podbój sąsiedniego sektora...Syn odebrał "przesyłkę", a "polska" trybuna nagrodziła Włocha oklaskami...Księciunio zaczął podskakiwać...Trybuna zawtórowała Mu tupaniem (to się małemu Łobuzowi bardzo spodobało)...Minuta do końca...Szwajcar robi przewrotkę i nie trafia...Dwóch naszych wyskakuje do piłki i jeden z nich pada twarzą w piach...Sędzia przerywa i wzywa Medyka...Butelka z wodą wylana na twarz czyni cuda...Spiker zaczyna odliczać...6...5...4...3...Polacy wrzeszczą jak opętani...Nawet Księciunio krzyczy, bo 3 to Jego ulubiona liczba...2...1 !!!
My ruszamy do barierek...Zawodnicy rzucają się w stronę trybuny...
Zaskoczeni Włosi siedzą na miejscach i się przyglądają...
     My dziękujemy Im...Oni dziękują nam...
     My nie spodziewaliśmy się takiego widowiska...Oni nie spodziewali się takiego dopingu...
     Radość jest nieopisana !!
     Wygrywamy turniej europejski rangi mistrzowskiej i z pierwszego miejsca awansujemy do Mistrzostw Świata !!


     Tym jednym meczem zyskują sobie czterech Kibiców...
Trzech na pewno...
A ten Czwarty pięknie się prezentuje w narodowych barwach...No i liczy do trzech !!
     Dla ścisłości dodam, że wygraliśmy 6:3 !!
     I takich wyników życzę Chłopakom na MŚ 2017...;o) Chociaż tych rozgrywek "na żywca" nie zobaczę...Bahamy to nie mój Zaścianek...;o)

14 komentarzy:

  1. Piękne sprawozdanie
    i dziękuję za nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się starałam,
      pilnie oglądałam...;o)

      Usuń
  2. Dzięki tej Twojej relacji rozbudziłam się z jesiennego letargu :-) Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Toż to Zimoch po prostu! Prawie tam byłam:)) Niestraszne nam już relacje sportowe po wyrzuceniu pana Z. z TVP. Jest godny następca! Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem, to Pan Zimoch transmisje prowadził przez radio...;o) Ale masz rację !! Wrzeszczałam na tym stadionie jak On...;o)

      Usuń
  4. No weź! Ty uprzedzaj jakoś! Emocje takie, że nerwowo schrupałam orzecha i ugryzłam się w palec!:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Ty po prostu głodna byłaś...;o)

      Usuń
    2. Ale ja od ponad pół roku wegetarianką jestem...:)))

      Usuń