Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

sobota, 21 maja 2016

Puszka Pandory...cz.3

     Byliśmy z tego samego otoczenia...Mieliśmy tych samych Znajomych...Bywaliśmy na tych samych imprezach...
Z czasem zaczęłam to akceptować...
     Przecież nie odetnę się od Świata, tylko dlatego, że się potknęłam ??
Wyglądali na szczęśliwych...
     Minął rok...
I właściwie wszystko wróciło do równowagi...
     Oni mieli siebie...Ja miałam swoje marzenia i plany...Czasem zabolało w serduchu, kiedy jechaliśmy razem windą, albo kiedy jechałam windą z Siostrą Pana N. ...Bywała często...
Ewidentnie Ich związek się rozwijał...
     I pewnego dnia zadzwonił dzwonek u drzwi...
     - Słuchaj...Marek wypił szklankę wódki i stracił przytomność... - poinformowała mnie "Przyjaciółka"... - Może Twoja Mama będzie umiała pomóc ??
Ha...Ha...Ha...
Mamciaś ?? 
     Już sobie wyobrażam jak pomaga...Właśnie padła na kanapę zmożona ilością wchłoniętych promili...
     - Zmuście Go do wymiotów, podawajcie płyny i nie dajcie zasnąć...A najlepiej wezwijcie Pogotowie...- skwitowałam...
Ale to stało się właśnie zaczynem do odnowienia kontaktów...
Szklanka wódka wypita przez obcego Faceta...
Marek oprzytomniał po tych kilku zabiegach...
Oni zaczęli bywać u mnie...Ja zaczęłam bywać u Nich...
     Że byłam naiwna ??
No cóż...Nikt nie jest idealny...
     W pokoju "Przyjaciółki" widziałam wiele śladów, świadczących o stałym bytowaniu Pana N. ...Jej Rodzina traktowała Go jak "swojaka"...
     Oczywiście, że rozpoczęliśmy kontakty od "rachunku sumienia"...Jak się ma siedemnaście lat, pasjami lubi się takie dyskusje...
     "Przyjaciółka" poinformowała mnie, że planują ślub zaraz po maturze...Ja wyrzekłam się "wszelkich praw" do młodocianej miłostki...Pan N. milczał...
     Kiedy przyszli złożyć mi życzenia urodzinowe na "osiemnastkę", byłam już nieźle zmęczona świętowaniem...Nie uczestniczyli w obchodach oficjalnych...
Aż taka durna nie byłam...
     Znowu były zapewnienia, wyjaśnienia, "duperele"...I Pan N. dalej milczał...
Ale milczący to On był zawsze...
Właściwie oboje do wylewnych nie należeliśmy...
     "Przyjaciółka" mówiła, ja kiwałam głową, Pan N. słuchał...
Spotkanie towarzyskie jak się patrzy...
     Po kilku miesiącach sporadycznych kontaktów, na jednej z imprez, przypadkowo całkiem, towarzyszył nam mój "Kuzyn"...Właściwie obcy Chłopak...Chrześnik mojego Ojca (Syn Kolegi z pracy)...
Towarzyszył i szczerze mówiąc, miał ogromny wpływ na to, co wydarzyło się później...
"Kuzyn" przywiózł z sobą karty do "Flirtu"...
Znacie to ??
Ręcznie robione kartoniki z pytaniami i odpowiedziami...
Właściwie nic nie znaczący dialog, który można prowadzić w nieskończoność...
Kilka osób, każda z plikiem kart w ręce...Nikt nie widzi jak toczy się rozmowa...
Karta...Numer...
     I dostaję od Pana N. takie pytanie, że serce mi staje w poprzek, oddech zamiera w piersiach, a na twarzy mam "piwonię"...
     - Czy to nic nie znaczyło ??
Miliony myśli...
Podnoszę głowę i widzę wpatrzone we mnie, orzechowe oczy...
Jaja sobie robi ??
Wkręca mnie ??
Do ramienia ma "przyklejoną" potencjalną "Narzeczoną"...
Co jest grane ??
Właściwie dosłownie...
     Towarzystwo bawi się wyśmienicie, a my zaczynamy jakąś dziwną partię "szachów"...
     Koniec imprezy witam z ulgą...
To nie było normalne...
     Ale Towarzystwu tak bardzo podoba się flirtowanie bez konsekwencji, że wymuszają na mnie ponowne zaproszenie "Kuzyna"...
     - Nie zapomnij kart !! - żegnają Go ze śmiechem...
     W mojej głowie rozgrywa się totalna wojna rozsądku z uczuciami...
Co dalej ??

cdn ...

16 komentarzy:

  1. Dobrze, że znam zakończenie, to spokojniej czytam o takich perypetiach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm...Chyba będziesz zaskoczona...;o)

      Usuń
  2. O matko, tyle emocji, co tak krótko ??
    Awanturę zaraz zrobię :-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Emocje ,emocjami .Podobno , podobnie każdy coś itp itd. To jest Twoja historia - bardzo mi się podoba.Chociaż pewnie sporo kosztuje ..emocji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosztowała i kosztuje...Darmo nie ma nic...;o)

      Usuń
  4. a jednak iskrzyło.Pozdrawiam.Ula

    OdpowiedzUsuń
  5. Iskrzyło , iskrzy i pewno iskrzyć będzie :-)
    Pasjonujące :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na PRAWDZIWĄ miłość widocznie trzeba zapracować, albo zasłużyć????.....;o)
    To się dopiero narobiło!!!!!........;o)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piszesz powieść w odcinkach? No wiesz, Sienkiewicz też tak zaczynał i popatrz, Nobla dostał :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To robię miejsce na ścianie i wbijam gwoździa...;o)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Cierpliwość zawsze jest nagradzana...;o)

      Usuń