Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

niedziela, 10 kwietnia 2016

Życzliwość umarła już dawno...

     Kilka tygodni temu w Zaścianku była "awaria" wody...Poważna "awaria" bo nawet w TV Zaścianek pokazali...
Nas obeszło to trochę bokiem, bo akurat bytowaliśmy u Księciunia...
O fakcie powiadomił nas Teleekspres...
Powinno Centrum Zarządzania Kryzysowego, ale sms-ek dotarł dwie godziny po komunikacie z TV...
No cóż...
     Gdyby to było trzęsienie ziemi, albo inna trąba powietrzna, to na sprzątanie zdążylibyśmy akurat...
W oko cyklonu nikt nie lubi zaglądać (poza wyjątkami)...
     I właściwie nie było by co opisywać, gdyby nie kolejne doniesienia medialne...
     "W Markecie" ludzie się pobili na stoisku z wodą"...
     "W sklepie młodzieniec wyrwał zgrzewkę wody mineralnej staruszce, a szarpanina spowodowała u staruszki drobne urazy"...
     Od zamknięcia zaworów minęło ledwie kilka godzin...
     A że "awarię" usunięto szybko, więc na drugi dzień była tylko wspomnieniem...
Przynajmniej ja odłożyłam ją ad acta...
     Wchodzę do pobliskiego "Jarzyniaka"...
     - Gdzie macie klamkę ?? - pytam zdziwiona, bo drzwi wyglądają jakby uczestniczyły w bitwie pod Stalingradem...
     - Klienci urwali !! - oświadcza Sprzedawczyni...- Armagedon przeszłam...- i rozpoczęła swoją opowieść...

    Woda z półek zniknęła natychmiast, więc ściągnęłam Szefa, żeby jechał gdzieś do Hurtowni...Kolejka rosła w oczach...W środku nie było czym oddychać...Na zewnątrz był tłum...
     Jak Szef podjechał z wodą, to się wszyscy na Niego rzucili...Mało Go nie stratowali !! O wypakowaniu samochodu nawet pomarzyć nie było można, bo to groziło wyrwaniem drzwi od bagażnika!! No to Szef chciał podjechać od zaplecza, ale wtedy się wszyscy na maskę rzucili i grozili, że szyby powybijają...Ja to się ze strachu za regałami schowałam...W końcu pozwolili wnieść tą wodę, bo Szef zagroził, że sklep zamknie...Ale wtedy zaczęli szturmować środek...Cały ten tłum chciał wejść, a tu już pełno było...Ci w środku drzwi trzymali, a ci na zewnątrz drzwi ciągnęli...Metalowe drzwi wykrzywili !! Klamkę urwali !! Nawet między sobą się szarpali...

     Spoglądałam na Sprzedawczynię i wyobrażałam sobie to wszystko...
Horror...

     - A wie Pani co było najgorsze ?? Ja tych ludzi od dziecka znam...Poważni...Stateczni...Szanowałam ich...Teraz to mi nawet wstyd mówić "dzień dobry"...Prawdziwe oblicze z nich wyszło !! Ciężarną by zadusili...Staruszkę by zdeptali...Dzieciaka by skopali...Nawet najbliższemu sąsiadowi oczy by wydrapali za butelkę wody...Normalnie mnie wstyd...

     Mnie też się zrobiło niewyraźnie na duszy...
Aż tak ??
Kilka godzin "bez wody" i w ludziach budzi się bestia ??
To jak by postąpili w obliczu prawdziwego zagrożenia ??
Mordowali by bez opamiętania ??

     Właściciel naprawił drzwi...Założono nową klamkę...W Mediach pokazują teraz inne "Zaścianki"...
A we mnie kołacze się przerażająca myśl...
     Przegapiłam kiedy umierała życzliwość ludzka...

21 komentarzy:

  1. Gordyjko nie przespalas życzliwosc w ludziach jeszcze jest ale kultury bywa ze nie ma za grosz.uscisk ci zyczliwy zostawiam jakby co :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno w to uwierzyć, ale przytulić się mogę...;o)

      Usuń
  2. Zszokowałaś mnie...
    U nas na wsi to wygląda trochę inaczej. Na przykład ok. 10 rano znika woda w ranie. Mam zawsze na stanie baniaczek 5 litrowy, woda jest w czajniku i w butelkach, to się nie przejmuję. Idę koło 13 na przystanek po dziecko, spotykam się z drugą mamą. "Nie wie pani, czy to jakaś awaria, czy planowe zakręcenie, bo coś robią?" "A nie wiem, ale mam nadzieję, że do 14 się wyrobią, to obiad ugotuję, cha cha cha." Nie ma, to nie ma. Jakoś nikt problemu nie robi. Był tak rok, kiedy przez prawie całe wakacje woda była tylko od 21 do 7 rano. Potem coś tam pozmieniali i teraz jest normalnie, chociaż latem to ciśnienie bywa kiepskie. Ale jest. Ale takiej paniki nigdy nie widziałam. A przecież różni są i złośliwi, i wrodzy sobie, plotkują, dogryzają.
    No a przecież jak było w poprzedniej epoce PRL-u? Przecież różnie było. I z prądem i z wodą. Ja wtedy mieszkałam w mieście, ale np. przez ponad miesiąc nie mieliśmy gazu. A kuchenka nie była na butlę. I ludzie radzili sobie. Już tego nie pamiętają? To co się porobiło? Wiesz, nie rozumiem tego. Czyżby się czegoś bali? Bo nie wiem, co innego może wywoływać takie reakcje właściwie z błahego powodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychodzi na to, że z instynktów samozachowawczych pozostała nam tylko agresja...Przerażające to jest...
      Ci sami Ludzie kilka lat temu wspólnie odśnieżali parkingi, wołali się do kolejek po dostawie towaru, przywozili sobie zakupy, bo samochodów było znacznie mniej, pomagali sobie w chorobie...Teraz się biją o butelkę wody ??

      Usuń
  3. A na Saharze
    nie ma tych zdarzeń.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hieny, nie ludzie :(
    Tę zachłanność widać np. na wyjazdach, kiedy przychodzi pora na śniadanie np. I niedajbuk czegoś jest za mało .... nie ma, że ktoś weźmie po jednym, żeby dla wszystkich wystarczyło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie sytuacje staram się wyjaśnić wzmożonym apetytem...Jakoś do tej pory udawało mi się widzieć w Ludziach dobro...;o)

      Usuń
  5. Walka o byt... Wciąż jesteśmy głównie ssakami. Smutne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej drapieżnikami...Ssaki często wykazują się znaczną empatią...;o)

      Usuń
  6. Nie wierzę.... Normalnie nie wierzę. Pamietam, gdy mieszkałam W moim Zascianku na Górce, na siódmym piętrze, tez często nie było wody od piątego w górę. Jakoś było nawet sympatycznie czasem. Bo na Dołku była taka pompka przy ulicy, przy ktorej spotykali się sąsiedzi z baniakami na wodę. Czasem którys przyszedł z piwkiem i długo nie wracał do domu z tą wodą....ale w sumie było życzliwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak, życzliwość się zgubiła...;o)

      Usuń
  7. A ja wierzę. I to bynajmniej mnie nie cieszy. Tę agresje i brak empatii obserwuje od dawna. Nie wiem co się z ludżmi porobiło..I szczere - nie rozumiem tego. Wiem ,że na wsi bywa różnie,wsiowy ludek jest przyzwyczajony do walki o swoje.ALe,żeby do tego stopnia???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze Ci powiem Renatko...Bardzo mi się nie spodobało Twoje określenie: "wsiowy ludek"...
      I nie dlatego, że Zaścianek ma niewiele ze "wsi", ale dlatego, że bywając na Wsi często, to właśnie tam spotykamy się z bezinteresowną życzliwością...
      Obrażanie Ludzi nigdy nie prowadzi do niczego dobrego...

      Usuń
    2. Gordyjko kochana - nie miałam zamiaru nikogo obrażac - sama mam korzenie na wsi więc nie o to mi chodziło...
      Na wsi bywa różnie...
      To co opisałas nie wiąże się akurat z mentalnościa wiejską a ludzka.Być mozę niezręcznie się wyraziłam. Biję się w piersi...
      "Wsiowy ludek " w moim pojęciu -to jest to, co można spotkać w Warszawie,Berlinie i Nowym Jorku - to jest pewna mentalność niekoniecznie ze wsi się wywodząca...Nie chciałam nikogo obrazić..
      Sama mam wiele wspólnego ze wsią - mało tego - nad miasto jednak przedkładam wieś,,,Tam się lepiej czuje...Pozdrawiam..

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    4. Nie bij się zbyt mocno...;o)

      Usuń
  8. A wiesz, że u mnie też czasem wody nie ma (nawet przez cały dzień) i nikt tak nie szaleje za tą wodą? Czy to ludzie bardziej ułożeni, czy miejsc więcej, gdzie można ją zakupić? ;)
    Hmmmmmm.....
    Mieszkam na wsi, tak można nazwać te moje sielskie obrzeża miasta.
    Tak gwoli ścisłości. Dodam, że za żadne skarby nie przeniosłabym się z powrotem do miasta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem był nie w braku wody, ale w fakcie, że wykryto w niej bakterie...Ludzi ogarnęła totalna panika...Plotka goniła plotkę...

      Wcale Ci się nie dziwię...;o)

      Usuń
  9. W szoku jestem, aczkolwiek w dzisiejszych czasach nie powinno mnie już nic dziwić. Wystarczy podjechać pod jakiś nowo otwierany sklep, kiedy staruszki nagle młodną o 30 lat i robią wyścig między regałami.
    Czytając te relacje z Zaścianka aż boję sobie wyobrazić co by się działo, gdyby tak zabrakło wody na dłużej.
    Toż takie "wykradanie" zasobów widziałem dotąd tylko w amerykańckich filmach.
    Twierdzisz, że przespałaś moment kiedy umierała życzliwość ludzka - szczęściara. Też bym wolał czasami przespać niektóre sytuacje.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynamy doganiać Dziki Zachód...;o)
      Bolesne jest przebudzenie w innym Świecie...;o)

      Usuń