Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

poniedziałek, 21 marca 2016

Szalone marzenie...

     Ten wpis jest odpowiedzią na bardzo nostalgicznego i serdecznego posta Dagmary...



     Ale to będzie historyjka o dwójce Waryjatów, którzy całe życie marzenia mieli "pod prąd"...

     Dawno, dawno temu, w dużym Mieście stał sobie blok...Blok jak blok, "wielka płyta", pokoiki jak dziuple...A w jednym z takich pokoików dwójka Waryjatów...
     To czysty przypadek, że właśnie w tym Mieście, w podobnym Bloku, w maleńkim pokoiku mieszkała również Dagmara...

Tutaj Waryjaty randkowały...

     A może nie ??
     Może takie marzenia rodzą się właśnie w takich miejscach ??
     W każdym razie, Waryjaty, siedziały sobie w tym pokoiku...Był wieczór...Waryjat brzdękolił na gitarce...Waryjatka coś malowała, albo haftowała...Za kilka tygodni miał się urodzić Ich Syn...
     - Za parę lat będziemy mieć malutki domek w górach...Ja będę Ci grał na gitarze, a Ty będziesz sobie siedzieć w bujanym fotelu i dziobać te swoje obrazki...- zamarzył na głos Waryjat...
     - Wkoło będzie szumiał las, a przed domkiem będą kwitły piwonie...- włączyła się w marzenie Waryjatka...
     A kiedy już uzgodnili wszystkie szczegóły, roześmiali się głośno, bo to marzenie nie miało żadnych szans na realizację...Żadnych...Nawet najmniejszych...
Mieszkali kątem u Rodziców, bez perspektyw na "bogactwo" i samodzielność...
     Drewniany domek na wzgórzu w lesie wkleili do "pamiętnika"...Wkleili i szybko przewrócili kartkę, żeby to marzenie nie bolało tak bardzo...


     Wiecie, że ponoć nie należy mówić marzeń na głos ??
Tak mówią...
     Kiedy Waryjaty snuły swoje marzenie, w kącie pokoiku na dziesiątym piętrze siedział Pan Los...Siedział cichutko w mroku i przysłuchiwał się uważnie...A potem zachichotał...
     - Hi hi hi...Aleście wymyślili...
Pan Los bywa przewrotny...
     Po dwóch miesiącach Waryjat zmienił pracę...Niespodziewanie...
     I chociaż Waryjatom trudno było się rozstać, i chociaż tęsknota zżerała Ich niesamowita, poddali się Losowi i Jego zakrętom...
     Na marzenia nie było już czasu...Nawet dla siebie tego czasu mieli niewiele...
A potem nagle Waryjat zapytał...
     - Zostajemy w Mieście, czy ruszamy do Zaścianka ??
     - Do Zaścianka !! - zakrzyknęła Waryjatka...- W Zaścianku są pagórki, jest las, a może i piwonie zakwitają w ogródkach...


     Marzenie nieśmiało wyjrzało z kart "pamiętnika"...
     To jeszcze nie był drewniany domek na szczycie pagórka...Las szumiał w oddali...Piwonie zakwitały nie w Ich ogródku...Ale...


     Ale może to wszystko co Los ma dla Nich w zanadrzu ??
Nie marudzili...
Kolejny zakręt pokonali z uśmiechami na twarzach...
     A potem przyszły takie sobie zwykłe dni...Czasem szare...Czasem tęczowe...Różne...Dzieci Waryjatów rosły, doroślały, aż któregoś dnia opuściły Zaścianek, szukając szczęścia w Wielkim Świecie...
Waryjatom Ojciec Czas przyprószył czupryny siwizną...
     Marzenia młodości zmieniły status i stały się wspomnieniami marzeń...
Pięknie jest mieć takie marzenia...
Piękne są takie wspomnienia...
I pewnego dnia Waryjat wyszeptał...
     - A tam w sadzie, postawimy drewniany domek...Będzie miał ganeczek...I balkonik będzie miał...A okienka będą wychodzić na pagórki...Orzechy będą szumieć...
     - A ja będę siedzieć na ganku, w bujanym fotelu i będę dziobać te swoje obrazki...- wyszeptała Waryjatka...


     Marzenie podskoczyło z radości i odrzuciło wszystkie kartki, które je przykrywały...Setki zakurzonych kartek...
     - To ja !! - krzyknęło...- To ja !! Pamiętaliście !! Tak długo czekałem...Nie zapomnijcie o piwoniach !! - I śmiało się razem z Waryjatem i Waryjatką...
     Bo to było całkiem Szalone Marzenie...;o) 

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Piwoszka ze mnie marna,
      bom nie browarna...;o)

      Usuń
  2. Ja juz z powrotem w Holendrowni :)
    Pojutrze odbieram klucze do Nowego Gniazda z tarasem na dachu.
    Dziękuję za ten wpis:). Wszystko cudnie ale piwoni na Wrzosowisku nie kojarzę.... coś mi umknęło? :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma jeszcze domku z ganeczkiem to i piwonie muszą poczekać...;o)
      Ale na zdjęcia "z dachu" czekam niecierpliwie...;o)

      Usuń
  3. Ładne takie... no, jakoś tak, no... wzruszyłam się, czy coś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo "cy cuś" jest dobry na wszystko...;o)

      Usuń
  4. Byle nie zaprzestać marzeń! Bo wtedy nie ma po co żyć!..............;o)
    Ja też mam takie jedno, niewykonalne!......:o)

    OdpowiedzUsuń