Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

piątek, 22 maja 2015

O koalicji z jaskółkami i prywatnym "psychiatryku"...

     Wiało, lało, a my, jakby opętani Wrzosowiskiem ruszyliśmy w plener...Skoro przetrwaliśmy zawieruchy i śnieżyce, to co może nas powstrzymać w tym szaleństwie ??
Nic...
Albo prawie nic...
Bo może istnieje coś co może nas powstrzymać ??
Pieska pogoda nas nie powstrzyma...
     Niestety Meteorolodzy się nie pomylili...
A swoją drogą...
Czy zauważyliście pewną prawidłowość ??
     Kiedy Meteorolodzy zapowiadają piękną pogodę, to pomyłki zdarzają się często, ale kiedy zapowiadają pogodowe "byle co", to prognoza spełnia się zawsze...
Zastanawiające...
     W każdym razie, wczoraj "byle co" Im się sprawdziło...
Szaro...Buro...Nijako...A do tego przeciekające deszczem niebo...
Echhh...
     W pierwszym odruchu (ten odruch mamy każdorazowo) ruszyliśmy rzucić "gospodarskim okiem"...
Uffff...
     Żadna sarna nie "wyrypała" łbem w kolejną sadzonkę truskawek...Żaden zając nie wyżarł świeżutkich listków naszych sadzonek...Ale...
No tak...
     Chrabąszcze żarły naszą kapustę pekińską...
Całej nie zażarły, ale straty są widoczne...
A chrabąszczy to u nas dostatek...


     Jaskółki pomagają nam w tej nierównej walce, bo chrabąszcze truchło zalega zagony, ale jaskółek mamy w okolicy ledwie kilka, a chrabąszczy chmary...
     Czyli walka trwa na cztery ręce i kilka dziobków...
     Ziemniaczki pięknie wybujały, truskaweczki kwitną, warzywka nieśmiało wyglądają z grządek...
     Prymusi jednak prześcignąć się nie dadzą...


     Poziomeczki kuszą czerwieniejącymi owockami i obiecują smakowite kąski...


     Agrest obsypał się zielonymi koralami...
Cudności !!
     Ale to nie prace ziemne były dzisiaj celem głównym...
Dzisiaj najważniejszy jest nasz "orzeszek"...
Pogoda kiepska, więc idealna na prace remontowo-budowlane...
     Czas kończyć uszczelnianie naszego lokum...
Już widać, że nasze działania przynoszą skutek, bo robali na terenie "orzeszka" nie stwierdzono...
W takiej "dziczy" był to nasz priorytet...
     Robalom mówimy kategoryczne "NIE" !!
No to pianka na ściany...Zszywacz w dłoń...I do pracy...
Po kilku godzinach zakrzyknęliśmy zgodnie...
     Wersal !!


Bielutko...Mięciutko...Równiutko...
No i przede wszystkim szczelnie...
Hmmm...
     A może bardziej to przypomina salę w "psychiatryku" ??
No cóż...
     Naszego szaleństwa się nie wypieramy...;o)

8 komentarzy:

  1. Przy poziomce się oblizałem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli plan się zrealizuje,
      to we wtorek ich spróbuję...;o)

      Usuń
  2. Serce się raduje jak tak wszystko fajnie rośnie po włożonej ,ciężkiej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ta adrenalinka...Wyrośnie, czy nie...;o)

      Usuń
  3. Cudowni Szaleńcy, często zaskakują nieobliczalnymi rezultatami a gdy jest ich dwoje......uwielbiam Was!.............;o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoż i my Was !! Bo szaleństwo trzyma się w stadach !! ;o)

      Usuń
  4. Kiedyś chociaż można było zwalić na Amerykanów, że nam stonkę zrzucają... Ale teraz - to przecież nasi sojusznicy są! Na kogo zwalić te chrząszcze? Kto ściąga na nas tę plagę?

    OdpowiedzUsuń
  5. klamki zamontuj chociaż ze dwie :)

    OdpowiedzUsuń