Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

niedziela, 21 września 2014

Czołówka mi uciekła...

     Tyle się dzieje, a Gordyjka, jakby knebel połknęła...
Hmmm...
Jak się wytłumaczyć ?? 
Ściemniać nie będę...
     Gordyjkę złożyło, a że babsko z niej uparte i byle co jej nie złoży, więc zgarnęła infekcje z całego chyba powiatu...
     A że właśnie ją trochę "popuściło", więc klepie, bo jak to powiedział Pan Prezes...
"Gorzej być może zawsze"...
To zanim będzie "gorzej", postaram się jakoś ogarnąć ostatnie dni...
     Na pierwszy ogień pójdzie "Porodówka"...
     Kiedy pojechaliśmy do jednego z krakowskich Szpitali, aby wesprzeć na duchu Dzieciaki i podziwiać naszego Pierwszego Wnuka, Pan N. przechodząc korytarzem stwierdził...
     - Ty to widzisz ??
Widziałam...
     Pięknie urządzona sala porodowa...Pojedynka...Wygodny fotel wielopołożeniowy...Aparatura dla matki i noworodka...
Aż dech mi zaparło...
Śnię ??
     Pokój Synowej to była "dwójeczka"...Niby skromny, ale wyposażony wystarczająco...Do tego łazienka...
Przez półgodzinną wizytę odwiedziły pokój trzy Pielęgniarki...
Mój szok się pogłębiał...
     Słuchałam opowieści o narodzinach naszego Wnuka, oka z Niego nie spuszczałam, ale myśli błądziły daleko stąd...
     - Bo to taki kombinat porodowy... - kontynuował opowieść Pierworodny...
Kombinat ??
Hmmm...
     Fakt...Pretensje Młodzi mieć mogli, bo Dzieciaczek mógł się spokojnie urodzić za tydzień...Pan Doktor nie rozpoznał, że to "bóle zapowiadające" i z nadgorliwości wywołał poród...
Bastuś był gotów...Synowa nie...
Skończyło się ciężkim porodem, trwającym kilkanaście godzin...
To może świadczyć jedynie o niewielkim doświadczeniu Pana Doktora...
Ale kiedy we wspomnieniach pojawiły się odwiedzane przeze mnie "porodówki", to aż sobie westchnęłam...
     Syna rodziłam na "ostrym dyżurze"...Na jednej sali rodziło nas cztery...Na czternastoosobowej sali ustawiono szesnaście łóżek, więc do łazienki dreptałyśmy po sobie nawzajem...Cztery prysznice, w tym dwa nieczynne...Te, które rodziły po czternastej dostały miejsca na korytarzu...Dzieciaki rozwozili na ogromnych wózkach, ułożone piętrowo...
     Córcia przyszła na świat w Zaścianku...Leżałam w czteroosobowej "separatce"...Sale ogóle były dwunastoosobowe...Gdyby Pan N. nie był Honorowym Dawcą Krwi, to pewnie była bym zeszła w stronę światełka...Żony Dawców dostawały transfuzje poza kolejnością...
Córcię zobaczyłam dopiero po czterech dniach i wielkiej awanturze...
     - I teraz czekamy na transfuzję...- kończył opowieść Syn...
     - Może trzeba krew oddać ?? - zapytaliśmy z Panem N. jednocześnie...
     - No coś Ty !! - usłyszałam oburzenie w głosie Pierworodnego...
I wtedy przyszło mi na myśl, że chyba zostałam gdzieś z w peletonie Świata...Czołówka mi uciekła...
     To tak teraz wygląda "Kombinat"...??
 

25 komentarzy:

  1. Jakoś wydawało mi się, że będzie o sporcie i uciekła Ci czołówka tego siatkowego szaleństwa dzisiaj ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz...Babciowanie babciowaniem, ale z aktu łaski Pana Prezydenta oczywiście korzystam...;o)

      Usuń
  2. Dobrze ,że ja dawno rodziłam mimo wszystko te sprawy mam za sobą, chcoćby nie wiem jak dobrze było :-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna ta Twoja synowa :( mogła pewnie spokojnie urodzić parę dni później, a tak .... ci lekarze :((
    Moja rodzicielka, traumę poporodową to chyba ma do dzisiaj, bo nigdy nie chciała nic na ten temat opowiadać. Jakieś strzępki informacji jedynie. Jak wyglądało w naszym szpitalu, dowiedziałam się od koleżanki mej, która ma córkę niewiele młodszą ode mnie .... ehhh
    Najważniejsze, żeby Maluszek dobrze się chował, a Młodzi szybko odnaleźli się w roli rodziców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś zawsze się zapomina o trudach, kiedy się przytuli takiego małego człowieczka...;o)

      Usuń
  4. Ja moich 36 godzin rodzenia też do końca życia nie zapomnę. Teraz to jednak inne czasy są ... A może też te akcje "rodzić po ludzku" itp pomogły.
    Tylko na konowałów recepty nie ma. Jak byli głupi, tak są. U twojej młodej wywołali poród, u mnie nie chcieli przyspieszyć, ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, na durnotę Lekarzy sprzęt nie ma wpływu...;o)

      Usuń
  5. Chyba przebiję wszystkich i wszystko w tym temacie. Po urodzeniu drugiego dziecka zostałam położona na sali poporodowej 21-osobowej...
    To było bardzo dawno temu oczywiście. Ale nie zapomniałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na Marszałkowskiej w godzinach szczytu...;o)

      Usuń
  6. Dobrze,ze choć te porodówki na lepsze sie prawily .
    I gratulacje z narodzin wnuczatka a synowi i synowej - dzieciatka:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Gordyjko, czy ja dobrze pamiętam, że ty nadmorska jesteś? A jeśli tak, to które morze - bardziej z prawa, czy z lewa? Pozdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najchętniej jakieś ciepłe bym wybrała...;o) Do morza mam kawałeczek...Przez caluśką Polskę...Ale z prawa...;o)

      Usuń
    2. To coś mi się pomerdało...:( Myślałam, że cię nawiedzę jak mara senna;)) Najlepszego:)

      Usuń
    3. Trzeba było mówić wcześniej to bym się przeprowadziła...;o)

      Usuń
  8. Czasy się zmieniły, sprzęty się zmieniły i nie koniecznie idzie to w parze z fachowością, poplątałam hehe, najważniejsze, że wszystko skończyło się dobrze :)) wszyscy szczęśliwi :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko czytelne...;o) A szczęścia z dnia na dzień więcej...;o)

      Usuń
  9. Porównując to, o czym opowiadała moja Mama, gdy mnie rodziła - ja rodząc moją Małą, miałam naprawdę królewskie warunki...
    świat się zmienia...na szczęście;)
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pozdrawiam całą Rodzinkę,
    Wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała Rodzinka pozdrawia ulubionych Warszawiaków...:o)

      Usuń
    2. Po południu jedziemy do... Michałka.

      Usuń
  11. Doczekaliśmy się Gordyjko a nasze wspomnienia porodowe przejdą do historii rodzinnych ( ja 27 godzin na wieloosobowej sali, brrrrrr
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziemy opowiadać Wnukom spragnionym mocnych wrażeń...;o)

      Usuń