Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

wtorek, 15 kwietnia 2014

Czym skorupka za młodu, czyli jak to z tym jajem było...

     Porządki świąteczne pewnie już na ukończeniu, pasztety w trakcie, żur zakiszony, pozostało zająć się jajami...
     Nie to, żebym namawiała do robienia sobie jaj z Wielkiej Nocy, ale z tymi jajami to wcale nie jest taka prosta sprawa...
     Dlaczego właśnie jaja ??
     Bo symbol odrodzenia ??
Hmmm...
     Według polskiej legendy, kiedy kamieniowano świętego Szczepana, kamienie zamieniły się w czerwone jaja...
     Według przekazów światowych, sprawa z jajami wcale nie jest taka prosta...
     To ponoć Maria Magdalena, kiedy zrozumiała cud zmartwychwstania, pobiegła do domu i odkryła, że wszystkie jaja przechowywane w misie mają kolor czerwony (może się zepsuły od upału ??) i rozdała je Apostołom...
Wówczas jaja zamieniły się w ptaki...
     A jaka jest prawda ??
     Prawda jest taka, w jaką wierzy każdy z nas...
Ni mniej, ni więcej...
     Czy to istotne, że malowane jaja odkryto na terenach Mezopotamii, i że datowane zostały na wiek pięciu tysięcy lat ??
     Albo, że kolejne jajeczne odkrycia dotyczą starożytnego Egiptu, Persji, Cesarstwa Rzymskiego, czy Chin ??
Jajo to jajo...
Może być nawet "chińszczyzna"...
     Chociaż takie jajo wielkanocne wcale nie miało lekkich początków...
     Kiedy w Polsce przyjęto chrześcijaństwo, jedzenie jaj, szczególnie w święta, zostało przez Kościół zakazane...
     Jajo zostało obwołane symbolem pogańskim...
     Nie mam pojęcia co wcinali nasi Przodkowie na Wielkanoc, ale łatwego życia nie mieli...Wielkanoc bez jaja ?? Koszmar !!
     Kościół i Jego Kapłani dopiero dwieście lat po przyjęciu przez Polskę chrztu trochę odpuścili, ale...
Każde jajo przeznaczone do świątecznej konsumpcji musiało zostać poświęcone...
     Ta walka z demonicznymi właściwościami jaj trwa do dzisiaj...
Za karę skrócono nam jednak świętowanie...
     W Średniowieczu święta Wielkiej Nocy trwały cztery dni !!
Cóż za rozpusta, w porównaniu do wolnego ledwie "Poniedziałku"...
     W każdym razie, jaja wcale nie są "patentem" Chrześcijan...
Ale jakoś zupełnie mi to nie przeszkadza...:o)

11 komentarzy:

  1. Mnie też nie przeszkadza :) Ale czytałam niedawno wypowiedzi ortodoksów chrześcijańskich, którzy zagrzmieli, że jaja, kurczaczki, baranki z masła nie mają nic wspólnego z Wielkanocą, bo w biblii nic na ten temat nie ma, więc ta cała otoczka to jedno, wielkie pogaństwo i jako takiemu nie powinniśmy ulegać ... czy coś w ten deseń.
    Niech sobie nie ulegają, ja też jajka lubię i jeść będę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja raczej nie...:o) Mam alergię na białka...;o)

      Usuń
  2. Przepraszam Was, dziewczyny, ale to bardzo typowe, że katolikom wcale nie przeszkadza, że to czego naucza KK, tradycje i obyczaje nie mają nic wspólnego z naukami jakiegoś tam Jezusa Chrystusa (niby nauczyciela, ale kto by się tam przejmował co mówił ten facet) i tego co jest napisane w Ewangeliach. Wręcz przeciwnie, Chrystus nauczał, żeby nie przejmować pogańskich obyczajów, że Bogu jest to wstrętne. Ale to taki drobiazg przecież! I nie chodzi generalnie o jedzenie jajek.
    Niemniej, smacznego! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze traktuję
      wszystkie zwyczaje,
      lecz odechciało
      już mi się jajek. ;(

      Usuń
    2. Boga nosi się raczej w sercu, a nie na talerzu...;o)

      Usuń
    3. Czy nosić Boga w sercu nie oznacza słuchać Jego słów i je stosować?
      Ok, ok, już się nie wyrywam przed szereg. :)

      Usuń
    4. Odrobina dystansu każdemu się przyda...;o)

      Usuń
  3. I weź tu zrozum,
    jeść czy nie jeść jajka w takim razie ? :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to się właśnie nazywa "wolna wola"...;o)

      Usuń
  4. Jem i jeść będę, bo lubię. I przecież nie tylko na Wielkanoc...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń