Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

czwartek, 29 sierpnia 2013

Wakacje spaprane na medal...

     Bardzo lubię tą Dziwuszkę...W czasie roku szkolnego często odwiedza mnie w drodze ze szkoły...Czasem przychodzi "pooglądać"...Czasem opowiada mi swoje szkolne przygody...
Tym razem przyszła z Mamą, a Ich wizyta zapowiadała się na dłuższą...Przyniosły spore archiwum do skopiowania...
     - Jak tam wakacje ?? - zapytałam i zabrałam się do kserowania...
     - Dobrze...- odpowiedziała Dziewczynka, a mnie uderzył Jej bardzo smutny głos...
     - Córka była na koloniach w Chorwacji... - wyjaśniła Mama...
     - Oooo...To się pewnie w Morzu cieplutkim pokąpałaś... - kontynuowałam rozmowę...
     - Czasem...Jak Pan Ratownik pozwolił...- odpowiedziała Dziewczynka...
     - Ratownika trzeba słuchać...- wtrąciłam...
     - On nic nie mówił, On tylko gwizdał...- stwierdziła moja Rozmówczyni i dodała...- a jak przyjechała na wczasy Jego Narzeczona to już nawet nie gwizdał...
     Mama Dziewczynki spojrzała na Nią zdziwiona, a mnie przeszło przez myśl, że z tym wyjazdem coś nie do końca jest "dobrze"...
     - To jak ta Narzeczona przyjechała to nie kąpaliście się wcale ?? - zapytałam...
     - Wcale...Czasem raz...Nasza Pani nie umiała pływać, więc siedzieliśmy na plaży...
     - I co robiliście ??- drążyłam temat, bo gromada dziesięciolatków siedzących na plaży wydała mi się nienaturalna...
     - Nudziliśmy się...- wyznała cichym szeptem Dziewczynka...- Pani albo czytała książkę, albo pisała coś na laptopie...
Orzesz...(ko)...
Taka wizja wakacji i mnie wydała się nudną...
Mama Dziewczynki przestała się przyglądać półkom i spoglądała na Córkę z zainteresowaniem...
     - A jakieś wycieczki przynajmniej Wam robili ?? - zapytałam...
     - Pojechaliśmy autobusem do jakiegoś Miasta, ale nazwy nie pamiętam...
     - I co tam było ciekawego ?? - kontynuowałam "przesłuchanie"...
     - Nic...Pani zaprowadziła nas do parku i dała "czas wolny"...Ławeczki tam były...- opowiadała Dziewczynka...
     - A Pani gdzie była ??- nie wytrzymała "napięcia" Mama...
     - Poszła...Chyba na zakupy bo potem miała kilka torebek...- wyznała Dziewuszka smutnym głosem...
     - I tak siedzieliście ?? - dopytywałam, bo wyznania Młodej totalnie mnie zaskoczyły...
     - Tak...Chłopaki pobiegli po lody, ale tam taka ulica była szeroka i jak potem chcieli wrócić to Ich jakiś Pan przyprowadził i nawet krzyczał na Nich, ale nic nie rozumieliśmy...
Oniemiałam...
Mama Dziewczynki z pobladłą twarzą osunęła się na krzesełko...
     - Córcia...- wyszeptała...- czemu Ty nic nie mówiłaś...
Dziewczynka wzruszyła ramionami...
Skończyłam kopiowanie, spakowałam dokumenty, odebrałam należność...
     Nim minęła godzina ponownie pojawiła się Mama Dziewczynki...Tym razem sama...
     - Przepraszam, że zawracam Pani głowę...- zaczęła...- Co Pani o tym myśli ?? - zapytała...
     - Że to granda !! - nie owijałam w bawełnę...
Kobieta pokiwała głową...
     - Muszę coś z tym zrobić !! - podjęła decyzję...
     - Koniecznie...- potwierdziłam...
     O takim "tumiwisizmie" to ja dawno nie słyszałam...

16 komentarzy:

  1. O rany, ładna mi odpowiedzialność za dzieci ??!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Boze, toz ten personel chyba z jakiejs lapanki i za kare tam pojechal do pracy. Toz to cud, ze sie nic zadnemu dzieciakowi nie stalo !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy za karę, ale urlopki zmontowali sobie świetne...:o)

      Usuń
  3. JanToni341.blogspot.com29 sierpnia 2013 19:28

    Ja dzisiaj byłem w Orange
    i są nowe dużo młodsze
    pracownice i trochę się zagotowałem,
    bo pani (wygląda na nastolatkę),
    stojąca przy ladzie z napisem: Informacja,
    po każdym pytaniu odsyłała mnie
    do... eksperta, do którego trzeba
    pobrać numerek i odczekać
    kilkanaście minut, więc z głupia
    spytałem po co tu stoi zamiast
    wywiesić kartkę: informacji
    udzielają eksperci.
    Miło mi było zobaczyć
    jej minkę, ale też odpowiedzi
    nie otrzymałem.
    Pozdrawiam,
    do eksperta idę jutro.
    LW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panienka miała robić "wrażenie" !! :o)
      Żeby tylko ekspert nie wysłał Cię do panienki...:o)

      Usuń
    2. Takie panienki powinny
      stać przed napisem Informacja.
      Napisałem panienki bo dwie
      zmieniały się co kilka minut,
      a dodam, że "ekspertów"
      było... troje.
      LW

      Usuń
    3. Czyli Panienki były zaporą przedekspertową...;o)

      Usuń
    4. Napiszę złośliwie,
      po co podwajają zatrudnienie,
      jak i tak numerek do "eksperta",
      lub do kasy,
      samodzielnie pobierasz z automatu?
      LW

      Usuń
    5. Takie cuda tylko w Orange...;o)

      Usuń
  4. A ja widzę nie tylko problem w organizacji kolonii ale także w relacjach matki z córką.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziwna ta matka, o nic córki nie pytałą po powrocie? Dopiero Ty z niej wszystko wyciągnęłaś? Ot, wysłała na kolonie i miała dziecko z głowy. Współczense rodzicielstwo.


    notaria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może Młodej łatwiej było opowiedzieć obcej Babie, niż smucić własnych Rodziców ?? Różnie to w życiu bywa...;o)

      Usuń
  6. Aż mi się przykro zrobiło, że dziewczynka i reszta dzieciaków była na takich beznadziejnych wakacjach. To smutne, że straciła kilka dni z życia w taki sposób. Lepiej by się w domu pobawiła, bo pewnie tutaj ma i książki, i zabawki, i komputer, i znajomych. Czasem lepiej samemu coś zorganizować dla dziecka niż wysyłać je na kolonie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno czasem przewidzieć co będzie lepsze...:o)

      Usuń