Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

wtorek, 7 sierpnia 2012

Taka sobie filozofia...

     Wczoraj na jednym z blogów przeczytałam wpis o tym, jak wielu Księży żyje w związkach "partnerskich" i posiada, zakazane prawem kanonicznym "rodziny"...
Wpis ów, jak łatwo się domyśleć wywołał zagorzałą dysputę...
     Zapragnęłam i ja, przepełniona grafomańską próżnością, głos w debacie owej zabrać, chociaż jak zawsze "z innej" strony...
     Lat temu wiele, kiedy jeszcze nasze Dzieciaczki były Dzieciaczkami, a my mieliśmy "młodzieńcze marzenia", wybrałam się ze Znajomą na spacer do tak zwanego "miasta"...
     Eskapada była to karkołomna i okrutnie męcząca, bo nasze Osiedle od owego "miasta" jest trochę oddalone, a środków komunikacji, że tak powiem publicznej, wówczas jeszcze nie było...
Zapakowałyśmy ekwipunek i pociechy małoletnie, i ruszyłyśmy w drogę...
     Nasz szlak wiódł przez trasę szybkiego ruchu...
     Kiedy ruszyłam z wózkiem i kilkuletnim Berbeciem ku schodom podziemnego przejścia dla pieszych, moja Znajoma na głos wyraziła swoją dezaprobatę...
     - Zdurniałaś ?? Będziesz się po schodach tłuc z całym tym majdanem ??
     - Zawsze się tłukę to mogę i teraz... -wyjaśniłam spokojnym głosem...
     - No to co Dziewczyny ?? Ścigamy się ?? - rzuciła Znajoma i przy aprobacie swoich Córeczek ruszyła "górą", przez dwie jezdnie i pas zieleni...
Oczywiście nie miałam szans...
Pierworodny popatrzył na mnie ze smutkiem...
     - Przegramy... - wyjęczał...
     - Wygramy... - odpowiedziałam -może nie dzisiaj, ale wygramy...
     Po kilku latach Znajoma zadzwoniła w pewien piękny, słoneczny dzień...
     - Młodą potrącił samochód...U nas na górce...
Zamarłam ze słuchawką przy uchu...
     - Jest trochę poobijana...
Ulga świsnęła mi wstrzymywanym oddechem...
     Kiedy Pierworodny wrócił ze szkoły już na progu widziałam, że wie...
     - Miałaś rację Mamo...Wygraliśmy...- ale nie widać było po Nim satysfakcji ze zwycięstwa...
     Znajoma była starsza ode mnie, bardziej doświadczona, ale zakładała, że wystarczy Dzieciom powiedzieć o zagrożeniach, wystarczy przypominać, upominać, napominać...
Nie zgadzałam się z Jej teorią...
Wiedziałam, że żadne słowa nie przemawiają tak do wyobraźni jak te, które popiera się działaniem...
     Czy trzeba wiele, żeby dawać przykład, a nie tylko "kłapać jadaczką po próżnicy" (jak mawiał mój Bieszczadzki Dziadek)...??
     Trzeba tylko myśleć...I przewidywać...
     Nic nie dzieje się bez przyczyny...
     Nasze Dzieciaki nawet jeśli bardzo się spieszą nie "przeskakują" na drugą stronę...Mimo, że już dawno przestały być "Dzieciakami"...
     Życie to przecież zbiór ulotnych momentów, a wystarczy moment, żeby to życie stracić...
     Decydując się na rodzicielstwo, decydujemy się nie tylko na radości, ale również na odpowiedzialność za nasze Pociechy...
     Podobnie jest z Księżmi...
     Jeśli posługa kapłańska jest Ich wyborem...
     Jeśli czują w sobie powołanie...
     To muszą ową posługę przyjąć z "całym dobrodziejstwem inwentarza"...
     Uczyć moralności nie będąc moralnym, to po prostu niemoralne...
     Nie oceniam i nie krytykuję...
     Skoro jednak celibat jest częścią "kodeksu postępowania" to należy go przestrzegać...Ot i cała filozofia...
     

10 komentarzy:

  1. Idąc dalej: skoro wybiera się bycie katolikiem, to należy go przyjąć z całym dobrodziejstwem inwentarza, czyli Dekalogiem w całości, a ilu katolików go przestrzega? Ilu przestrzega tylko wybranych przykazań? Dobrodziejstwem inwentarza katolicyzmu są także jego instytucjonalne formy, a ilu katolików głosi, że są katolikami, lecz tylko poza progiem Kościoła i bez jego hierarchów? Coś mi się wydaje, że najbardziej konsekwentną cechą człowieka (ludzkości w ogóle) jest bycie... niekonsekwentnym:-)))

    notaria

    PS Dla jasności - nie polemizuję z twoim zdaniem, po prostu zauważam pewne zjawisko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i ja polemizować nie będę...;o)

      Usuń
  2. I słuszna filozofia, zgadzam się całkowicie z Tobą , chyba któryś już raz :-)))

    A w sprawie wypadku, a co się dzieje kiedy zostanie kaleką ??
    Lepiej nie ryzykować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś w TV pewien sparaliżowany Chłopak powiedział: "Nie ma pewnych rzeczy na tym Świecie, poza tym, że nigdy już nie skoczę na główkę"...Był ofiara właśnie takiego skoku...

      P.S. Ogromnie mi miło...:o)

      Usuń
  3. jantoni341.bloog.pl7 sierpnia 2012 15:17

    Nic tak dziecka nie zachwyca
    jak... naśladować rodzica.
    LW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardziej zachwyca,
      spokojny sen rodzica...;o)

      Usuń
  4. Dziękuję Gordyjko za ten mądry wpis. Nic dodać, nic ująć.

    "Uczyć moralności nie będąc moralnym, to po prostu niemoralne..."
    Otóż to, otóż to...
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Krzysiaczku "celibat" jest takim archaizmem, że jak słyszę samo słowo to dostaję "trzęsiawy"...;o)

      Apostoł Paweł ostrzegł przed takim rozwojem wydarzeń. Napisał: „Duch powiada wyraźnie: w późniejszych wiekach odstąpią niektórzy od wiary, aby przyłączyć się do duchów zwodniczych i do nauk szatańskich. Ci zakażą wstępować w związki małżeńskie” (1 Tymoteusza 4:1, 3)

      No i Sobór Elwirski w 305 roku uprawomocnił ten wymysł, a sto lat później obowiązywał już w całym Kościele...

      A ascezę przyswojono ze starożytnych wierzeń pogańskich...

      Usuń
  5. pozdrawiam chciałam coś napisać, ale odstapiłam od pomysłu
    j

    OdpowiedzUsuń