Dwa światy...

Bardzo Ważni Goście

wtorek, 28 sierpnia 2012

Rodzicielski odwet...

     Tradycyjnie do rzeczy podchodząc wiadomo, że jak się kogoś nawiedza pierwszy raz w nowym mieszkaniu, to musowo wręczyć jakiś prezencik na to nowe pomieszkanie...
A tradycja rzecz święta...
     Nasi Młodzi po weselnej zadymie wpadli w życiowy kołowrotek w niezłym tempie...Jak na Młodych przystało urlopiku mają rozmiary skromne, więc wszystko cokolwiek trzeba było pozałatwiać przybrało format "przed pracą", albo "po pracy"...
Drobiazgi, pal sześć, ale ledwie nogi przestały Ich boleć po weselnych szaleństwach stanęli przed pierwszym poważnym wyborem...
Musieli poszukać sobie mieszkanka do wynajęcia, bo przecież w "studenckiej komunie" trudno o małżeńską stabilizację...
W niedzielę pojechaliśmy to owo lokum podziwiać...
     Ledwie próg żeśmy przekroczyli i owo "M" oczętami omietli, spojrzałam na Pana N. porozumiewawczo i przemowę rodzicielską zaczęłam...
     - Zgodnie z tradycją powinniśmy Wam teraz wręczyć coś na nowe mieszkanie...Powinno to być albo coś praktycznego, co jest wykluczone skoro nie wiedzieliśmy co już w majątku posiadacie...Albo coś roślinkowego, ale skoro wiemy że w zamierzeniach macie jeszcze kilka przeprowadzek i wojaży malowniczych, więc i to żeśmy wykluczyli, żeby Wam życiorysów nie komplikować...Albo coś co młode małżeństwo scali, więc jakieś zwierzątko...- i głos w tym momencie zawiesiłam delikatnie.
     Synowa moją przemowę przyjęła jak zawsze z malowniczymi dołeczkami na policzkach, uśmiechając się do mnie promieniście...
     Syn z każdym słowem bladł...Bladł, a w Jego oczach pojawiało się przerażenie...Wiedział, że Rodziców ma raczej z gatunku "nieobliczalnych" i nerwowo rozglądał się gdzie owego żywego stwora żeśmy ukryli...Twarz rozświetlało milion myśli jakie przelatywały mu przez głowę...
     - Postanowiliśmy więc, podarować Wam to... - i z fałd pelerynki wydobyłam małego słonika, z purpurową różyczką w trąbie, w trąbie oczywiście wywiniętej do góry...
     Mina Syna ??
     Bezcenna !!
     Słonik oczywiście zaraz znalazł swoje miejsce na półeczce, a Syn z widoczną ulgą zaczął uświadamiać Synową jakież to było zagrożenie...
     - To był taki mały rewanżyk Synku, za wiercenie nam dziury w brzuchach o psa...- przyznałam się szczerze...

     Mam nadzieję, że słonik spisze się świetnie i szczęście Im będzie towarzyszyło przez cały czas...

15 komentarzy:

  1. Allle zastrzeliłaś wszystkich o mały włos !
    Też czytałam w napięciu co to będzie ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Słoń w karafce to dopiero byłoby coś! :-)

    notaria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem się postaramy...;o)

      Usuń
  3. Oj będzie będzie gordyjko z trgo co piszesz o nich:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam pewna, że jakiś ssak tudzież inny płazowaty:) A niech Cię, niezły rozgardiasz w głowie Rodzonego wprowadziłaś:)))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tam...malusie takie zamieszanko...;o)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mamusiu... jak mozesz nerwować swojego pierwszorodzonego... ech...
    j

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech Młody trenuje odporność na stres...;o)

      Usuń
  7. jantoni341.bloog.pl29 sierpnia 2012 13:38

    Gdy przemyśleć
    należycie,
    słonik też ma...
    pieskie życie.
    Też dla Młodych
    pozdrowienia,
    choć prezentu
    nie wymieniam.
    Przekazać to
    wirtualnie,
    to jest trochę
    nierealne,
    ale życzę
    szczęścia tyle
    by im było...
    jak najmilej.
    LW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki...:o)...przekażę...:)...jak tylko wrócą ze Stolicy...;o)

      Usuń
    2. jantoni341.bloog.pl29 sierpnia 2012 23:29

      Chyba w pobliżu mnie bywasz,
      a siostra pewnie szczęśliwa.
      LW

      Usuń
    3. Niestety, w Stolicy nie ja,
      więc Siora w smutku trwa...:o(

      Usuń
  8. jantoni341.bloog.pl30 sierpnia 2012 18:32

    Zapraszam do mnie na odpowiedź WP.
    LW

    OdpowiedzUsuń