piątek, 29 maja 2026

Jak się dzieli psa na trzy...

      To, że my dostajemy na wiosnę "małpiego rozumu" wiedzą wszyscy moi Czytacze...Ale Lucky ?? No cóż...

Luckiego opętuje totalnie...;o)

     Na Wrzosowisku chce uczestniczyć we wszystkim, dowąchać się do "jądra ziemi", przekopać każdą krecią dziurę i bawić się w ganianego z kosami...Ale przede wszystkim pilnuje...


Pilnuje, a każdą wolną chwilkę poświęca na drzemki...

     Lubi te drzemki...Lubi spać...Wiek ma swoje prawa, a Lucky młodszy nie będzie...Według tablic kynologicznych ma już prawie osiemdziesiąt lat...Rodowy Senior...;o)

A że mamy na jego punkcie totalnego fioła, więc postanowiliśmy zorganizować w Stodole "budę"...Lucky kocha budy...;o) 


 A co to za dziwna poza ??

     Tak Lucky wygląda wieczorem...Nieprzytomnie zmęczony swoimi "obowiązkami" układa się na swoim metrażu, a Pan N. niespodziewanie zaczyna jeść kiełbaskę...I co ma zrobić biedny pies ??

Spać ?? Czy spróbować żebractwa ??

     No to psisko dokonało podziału psa w psie !!

     Poopa i tylne łapy śpią...Łepetyna i przednie łapy idą na kiełbaskę...Ale to był podział na trzy, a nie na dwa !!

Oczy aż krzyczały:

    "Podzielisz się kiełbaską ?? Tak ?? Ale wiesz, Ty jeszcze nie leżysz, to może mi przyniesiesz ??" ;o)

     Ten popis naszego Artysty wprowadził nas w wyśmienity nastrój, a śmiech było słychać w całej okolicy...;o)

     A poza tym ??

Pracujemy...Pracujemy...Pracujemy...

Wakacje już niedługo, a planów do realizacji zostało sporo...;o)

     Ale pierwsze truskaweczki już były...I czereśnie były...I rzodkieweczka...

     Ech, to nasze Wrzosowisko...

czwartek, 7 maja 2026

Czas płynie inaczej...

     Zajęci okrutnie ciągle zapominamy o zdjęciach...Komórki leżą całe dnie w kącie...My głowy mamy nabite innymi sprawami...Jakimi ??

     Tym razem pokażę, bo Pan N. się poświęcił i pognał przez Wrzosowisko ze smartfonem w dłoni...

     Nasz Koniec Świata...

     Borówki amerykańskie jeszcze w zimowych kubrakach...Moje zaufanie do prognoz meteorologicznych jest bardzo skromne...;o) W zeszłym roku  zaufałam i mieliśmy dwie borówki...

     Nasza "dzika łąka"...


     Osobisty las Luckiego...


     "Krzaczory"...Czyli agrest, porzeczki, maliny...Trzecie podejście...;o) Stok południowy nie ma dla nas litości (skwar niewyobrażalny), więc "plantacja" schowana jest w rowach...

 
     Zaufania do "ogrodników" i "Zośki" nie mam, więc włóknina czeka "jakby co"...;o) Na zagonkach rosną truskawki, groszek, fasolka, bób i kapustowate...A ten zarośnięty kawałek nie jest nasz...To poziomkowa kraina Matki Natury...My tylko zbieramy i przycinamy trawę jak jest zbyt wysoka...;o)


     Zbliżenie na "kapustki" w szklarenkach z plastykowych butelek...;o) Bez kaucji...;o)


     Nasze "Ostary", niżej "Jędrusie", a jeszcze niżej "Senga"...Wszystkie kwitną jak szalone, więc szykuje się wielkie żarcie...;o)

     Pyszniutka czereśnia...;o)

     Aleja róż przy warzywniaku...

     Warzywniak...Specjalnej troski...;o)

     Piwonie...Te wymarzone ponad czterdzieści lat temu...;o)

     Nasza Stodoła...Połamana grusza, która oberwała od pioruna i rodzi teraz przepyszne owoce...I bez, który ma kwitnąć na moje imieniny i zawsze się spieszy...;o) Dobrze, że biały trzyma się terminu...;o)

     I to wszystko...

Kiedy będą kolejne zdjęcia ?? Nie wiem...

Kiedy będzie kolejny post ?? Nie mam pojęcia...

     Na Końcu Świata czas płynie inaczej...