Trochę nam zeszło w tym roku...;o)
Sześć tygodni przechorowanych...
Tydzień buszowania w Kałuży...
I czas na maraton...;o)
Wrzosowisko spokojne, wyciszone, a my ??
Tradycyjnie...;o) Nie wiadomo w co ręce włożyć...
To zaczniemy na luzaku...
![]() |
| Gordyjskie przedwiośnie... |
![]() |
| Marcówka... |
![]() |
| Strażnik kiełbasy... |
A kiedy wracaliśmy 15 marca do domeczku, na polach przy "bocianim szlaku" jadły kolacje one...Dwa bociany !! Nadzieja wiecznie żywa...;o)
Dały radę przebić się przez dymy, ostrzały i energetyczne zawirowania...Mam nadzieję, że reszta też się przebije...Świat bez bocianów byłby smutny...;o)



Te kiełbaski z ogniska zapewniły mnie, że sezon naprawdę rozpoczęty.
OdpowiedzUsuńjotka
Były pyszne !! ;o)
UsuńMiłego działkowania. Ukłony.
OdpowiedzUsuńDo zobaczenia w międzylądowaniach...;o)
UsuńGrunt, że wracacie do zdrowia i, jak widać, do formy. A boćki też już widziałam w drodze do Siewierza. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńWracamy, ale jakoś opornie nam to szło tym razem...;o)
UsuńWiosna, wiosna, wiosna choróbska więc niech idą precz i niech nie wracają!!!!
OdpowiedzUsuńWiem, wiem wiem że wiosna na Wrzosowisku wymagająca i wymaga waszych rąk cobyście ją wspomagali, ale znajdźcie też czas na poleżakowanie :D
Cudnego wiosennego czasu wam życzę!!!
Słońce wygrzeje, wiatr wywieje...;o) Rozsądku nie obiecujemy...;o)
UsuńNic na siłę, powoli wszystko do normy wróci, tylko nie szalejcie za bardzo ;-)
OdpowiedzUsuńZa bardzo nie...;o) Tylko na ile sił wystarczy...;o)
UsuńUwielbiam bociany. Kiedyś jak byłam nad morzem to przyuwazylam trzy jak za czymś na łące dziubaly.
OdpowiedzUsuńWitaj w bocianim bractwie...;o)
Usuń