" Cisza panowała na sali tylko wtedy, kiedy śpiewała ballady Pani Dominika...
Jej magiczny głos przenikał człowieka na wylot i powodował "ciarki" na kręgosłupie...Czarowała...Czarowała...Czarowała...
A my, jak na magicznym dywanie unosiliśmy się daleko...
Do zielonych lasów...Do błękitnych jezior...Do skotłowanego sztormem oceanu...
Tak było...
Czas przestał istnieć...
Ludzie uśmiechali się do siebie...
Nikt się nie spieszył...
To był taki zwyczajny piątkowy wieczór..."
Tak pisałam 13 kwietnia 2013 roku, po koncercie Dominiki Żukowskiej i Andrzeja Koryckiego w krakowskiej Rotundzie...
Kobieta z darem do czarowania...
Urodziła się w 1984 roku...Zmarła nagle 11 lutego 2026 roku...
Już nie zaśpiewa swoich ballad...
Dziękuję, że Cię słyszałam...

Czytałam u kogoś na blogu o śmierci pieśniarki, ale nie miałam okazji jej poznać.
OdpowiedzUsuńTo nie jest wiek na umieranie...
Przez pierwsze dni liczyłam, że to pomyłka...
UsuńI ja uważam, że Dominika Żukowska była Czarodziejką. Wiele razy słuchałam Jej śpiewu .... i podziwiałam tę delikatność jaką w sobie miała...
OdpowiedzUsuńSmutek mnie ogarnął ...
Leczyła dusze we wszystkich wymiarach...
UsuńCzarodziejka nie zaśpiewa ballad, Bożena Dykiel nie zagra już żadnej roli. Zbyt dużo tych wakatów w niebie. Może by tak piekło zabrało kilku szubrawców?
OdpowiedzUsuńO szubrawcach pośmiertnie się nie wspomina...Możliwe, że w piekle też mają listę obecności...
UsuńTak wczesna niespodziewana śmierć jest wstrząsająca... Masz piękne wspomnienia z jej koncertu, choć to mało na pocieszenie...
OdpowiedzUsuńNasz Syn jest rok młodszy...To działa na percepcję...
Usuń